Gdy adrenalina płynęła w żyłach, kiedy istniał cel, dużo łatwiej przechodzić przez swoje lęki. Boginy, w porównaniu do niektórych zakamarków Departamentu Tajemnic, zdawały się być milusińskimi stworkami. Kiedy jednak przekraczało się próg domu, kiedy zdarzenia nabierały filtra odrealnienia, pośród kolorowych kwiatów, ruchomych portretów przodków i pięknych zasłonek w pastelowych kolorach letniej kolekcji tekstyliów, nagle chrzęst szkła, słyszalny tylko dla niego. Minęła tylko jedna noc.
Wieczorem, gdy natrafił w bibliotece na Godryka, temu spadła na podłogę karafka, rozbijając się, a wieszcz prawie się rozpłakał, patrząc na okruchy na parkiecie; kryształ przemieniony w drobny mak, błyszczący od octu, który miał eksponować wzory wycięte przez mistrza jakieś dwieście lat wcześniej. Nic mu nie powiedział, oczywiście, ale dostrzegł troskę w oczach ojca na widok jego pustego spojrzenia. W końcu zwykle nie zapowiadało to niczego dobrego, gdy niewidzące czarne oczy przenikały duszę, szukając przyszłości i sięgając po czas.
— Nie sądzę, aby był do końca nieożywiony, jak podpowiada umysł. Jest tak samo żywy, jak magia, sądzę, że jakimiś prechrześcijańskimi zaklęciami, może nawet preromańskimi. Nasza magia jest przenikniona latynizmami, germanizmami, greką. Osobiście lubię nazywać to magiją współczesną, odstającą chociażby od tradycji hoodo i voodu czy brujerii łacińskoamerykańskiej, zakorzenionej w folklorze. Myślę, że ta magia jest skojarzona bardziej z mocami ludów pierwotnych Anglii. Analizując historyczne traktaty, znaczący jest fakt, że często wiele podstawowych kwestii jest przemilczanych, zakładając wiedzę czytelnika. Tworzy to luki właściwie w każdej dziedzinie. Przez to tradycyjne czarostwo zaniknęło, podczas transformacji w takie, jakie istnieje dzisiaj — mówił i siedział z nogą założoną na nogę na czymś, co kiedyś musiało być fragmentem murku.
Pocierał nasadę nosa, obserwując równie nieufnie narzędzie. Światło spływało po jego twarzy łagodną miękkością, ciepło rozgrzewało zmęczone kości, nasycając je ciepłem pełni lata. Gdy jednak przyglądał się, jak cienie padają na nóż, jak się układa ciemność, ta zdawała się być głębsza, jakby metal pożerał światło. Jednak, jak wiadomo, ciemność to tylko brak światła. Wszystko, z czym się zmagali, było brakiem. Dobroci, miłości, akceptacji, cierpliwości, łagodności, światła. Wybrakowani ludzie kryli się w mrokach, udając większych i lepszych, niż reszta, lecz obawiając się jasności, która obnaży ich słabość.
— W normalnych okolicznościach zasugerowałbym zamknięcie w Komnacie Artefaktów, ale wolę wyznawać zasadę ograniczonego zaufania. Skoro nie wiemy, jak z tego skorzystać, trzeba to zniszczyć, zanim zatruje kogokolwiek, bo właśnie tego oczekuje po artefakcie na taką skalę zabezpieczeń. Niczym lustrzane odbicie Excalibura — ciągnął. Schował gdzieś do kieszeni dramatycznego Morpheusa, który przeżywał miłość sprzed dwudziestu lat, na rzecz Niewymownego, naukowca, badacza magii, stanowiącego mur dla jego gniotliwych i poszarpanych emocji. — Broń, aby namaścić niosącego mrok. To moja teoria. Zbędna, muszę przyznać, bo musimy wymazać go z istnienia. Myślałem nawet nad użyciem Miecza Gryffindora do tego celu, ale jeśli chociażby się wyszczerbił, ojciec utnie nam nim głowy.