Wszystko w zasadzie sprowadzało się do jednego – jak wiele mieli czasu i na jak dużo mogli sobie obecnie pozwolić. Posiadali niewiele informacji. Ciężko było w tych okolicznościach, tej sytuacji, cokolwiek ocenić w sposób jednoznaczny. Wpływało to negatywnie również na sam proces decyzyjny. Utrudniało planowanie kolejnych działań. Czarny Pan był w tym przypadku tym, który mógł udzielić odpowiedzi na wiele pytań. Tyle tylko, że tak samo jak podziw, u ludzi potrafił wzbudzić także przerażenie. Uzasadnione obawy.
- Wie… - chciał jeszcze coś dodać, ale uznał, że to bez sensu. Było zbędne. Obydwaj z Nickiem doskonale wiedzieli, jak to wszystko funkcjonowało. Nie tkwili w organizacji od wczoraj. Potrafili się poruszać w tym wszystkim. Odnaleźć.
Nie był w stanie wspomóc brata, kiedy ten poruszył temat Widm w Kniei Godryka. Miał kompletną pustkę w głowie. Nie mógł niczemu zaprzeczyć, ani też niczego potwierdzić. Czy to coś faktycznie wyszło z Limbo? Czy miało cokolwiek wspólnego z ich stanem? Jego oraz pozostałych ludzi, którzy tam byli? Kolejna kwestia do zbadania. Przemyślenia. Ile tego jeszcze miało się pojawić? Prawda była taka, że złożoność problemu poniekąd go przytłaczała.
- Może… - westchnął. Nie przepadał za takimi sytuacjami. Można było zauważyć, że Theon nie był zachwycony. Ale czy ktokolwiek na jego miejscu mógłby być zachwycony? Zadowolony z tego, co go spotkało? Kwestia sporna.
Nie śpieszył się z tym, aby odpowiedzieć na kolejne pytanie. Czy było jeszcze coś o czym Nick powinien wiedzieć? Owszem, ale nie chciał zrzucać tego wszystkiego na brata. W pewnym miejscu należało postawić granice. Tą jedną sprawą Theon będzie musiał zająć się sam. Poradzi sobie. Bo to przecież nie tak, że młodszego Traversa zawsze ktoś musiał wyciągać z opresji. Tylko w jakiś 90 przypadkach na 100.
- Z resztą spraw sobie poradzę. To nic tak… popierdolonego. – odpowiedział. Tylko czy na pewno tak było? Więź, która łączyła go z blondynką, czasami porządnie dawała się we znaki. Utrudniała codzienne funkcjonowanie. Znacząco.
Kiedy Nick dopił herbatę, Theon odniósł kubek do kuchni. Niczego więcej bratu nie proponował. Nie starał się też zatrzymywać go u siebie na dłużej. Pożegnali się. Theon raz jeszcze obiecał, że pewnymi kwestiami się wreszcie zajmie. Naprawdę zajmie, zamiast wciąż i wciąż odkładać je na później.