05.04.2024, 16:37 ✶
Naturalną barwą aury Archiego był przede wszystkim brązowy – ten jego odcień, który sugerował materializm i dość twarde stąpanie po ziemi. Teraz jednak brąz w wielu miejscach blakł, zamieniając się w szarość: w sposób sugerujący nie, że taki był po prostu charakter mężczyzny, ale też wskazujący na to, że nie jest to wahanie nastroju. Zmiana utrzymywała się bowiem w kolejnych dniach.
Cain łatwo mógł wywnioskować, że raczej od jakiegoś czasu coś przygniatało umysł i duszę czarodzieja, odbierając mu chęci do życia. Wpędzając go w coraz większą obojętność lub w strach.
Być może w oba?
Nie było jednak tego widać na pierwszy rzut oka. Ilekroć Sparrow był na zmianie, uwijał się przy barze, uśmiechał do klientów i niekiedy zamieniał kilka słów z tym czy owym, bo taki już los barmana. Z niektórymi rozmawiał dłużej, zwłaszcza jeśli bar akurat nie był pełny - łatwo było domyśleć się jednak, że to po prostu stali goście. W otaczających go niciach powiązań Cain ani razu nie zauważył niczego naprawdę znaczącego: wydawało się, że Archie ani szczególnie nie lubi, ani nie nienawidzi swoich współpracowników czy gości baru - jedną dziewczynę darzył bez wątpienia pewną sympatią, ale i kolor tej nici nie wskazywał na bardzo głęboką przyjaźń. Najwyraźniej nie zawierał bliskich relacji w miejscu pracy... a może nie posiadał ich wcale? Ze strzępów rozmów, które niekiedy mogły dolecieć uszu Caina, wynikało, że Archie wolał raczej słuchać niż mówić, rzadko komentował sytuację w Wielkiej Brytanii (obojętnie w jakim aspekcie). Niekiedy zaczynał zadawać pytania bardziej... podstępne, mogące potencjalnie przynieść mu informacje, ale potem zwykle przestawał, jakby przypominał sobie nagle, że niekoniecznie chce znać odpowiedzi. Raz tylko przerwał rozmowę dość gwałtownie: gdy jeden z klientów głośno narzekał na działania śmierciożerców i konserwatyzm czystej krwi. Archie nie zganił gościa, a w jego aurze nie było ani śladu oburzenia czy złości, raczej pewną nerwowość. Mruknął, że niebezpiecznie rozmawiać o takich sprawach i znikł na dobre parę minut na zapleczu.
Nie wyglądało na to, by jego kontakty stały się szczególnie podejrzane – a raczej by były dziwniejsze i bardziej podejrzane niż u przeciętnej osoby, pracującej w takim miejscu. Klientela baru była w końcu różna.
Gwałtowniejsze poruszenia w aurze Sparrowa dało się dostrzec dwukrotnie. Dwa razy na swojej zmianie, raz dość krótko, drugi raz przez dobrą godzinę, ta była zabarwiona odrobiną strachu i nerwowości, raczej wynikających z sytuacji niż ogólnego samopoczucia. Nie wydarzyło się nic niezwykłego, co mogłoby uzasadniać, a przynajmniej Cain czegoś takiego nie zaobserwował, ale albo jakaś wcześniejsza rozmowa wytrącała Archiego z równowagi, albo w barze przebywał ktoś, kto wywoływał w mężczyźnie obawę.
Cain łatwo mógł wywnioskować, że raczej od jakiegoś czasu coś przygniatało umysł i duszę czarodzieja, odbierając mu chęci do życia. Wpędzając go w coraz większą obojętność lub w strach.
Być może w oba?
Nie było jednak tego widać na pierwszy rzut oka. Ilekroć Sparrow był na zmianie, uwijał się przy barze, uśmiechał do klientów i niekiedy zamieniał kilka słów z tym czy owym, bo taki już los barmana. Z niektórymi rozmawiał dłużej, zwłaszcza jeśli bar akurat nie był pełny - łatwo było domyśleć się jednak, że to po prostu stali goście. W otaczających go niciach powiązań Cain ani razu nie zauważył niczego naprawdę znaczącego: wydawało się, że Archie ani szczególnie nie lubi, ani nie nienawidzi swoich współpracowników czy gości baru - jedną dziewczynę darzył bez wątpienia pewną sympatią, ale i kolor tej nici nie wskazywał na bardzo głęboką przyjaźń. Najwyraźniej nie zawierał bliskich relacji w miejscu pracy... a może nie posiadał ich wcale? Ze strzępów rozmów, które niekiedy mogły dolecieć uszu Caina, wynikało, że Archie wolał raczej słuchać niż mówić, rzadko komentował sytuację w Wielkiej Brytanii (obojętnie w jakim aspekcie). Niekiedy zaczynał zadawać pytania bardziej... podstępne, mogące potencjalnie przynieść mu informacje, ale potem zwykle przestawał, jakby przypominał sobie nagle, że niekoniecznie chce znać odpowiedzi. Raz tylko przerwał rozmowę dość gwałtownie: gdy jeden z klientów głośno narzekał na działania śmierciożerców i konserwatyzm czystej krwi. Archie nie zganił gościa, a w jego aurze nie było ani śladu oburzenia czy złości, raczej pewną nerwowość. Mruknął, że niebezpiecznie rozmawiać o takich sprawach i znikł na dobre parę minut na zapleczu.
Nie wyglądało na to, by jego kontakty stały się szczególnie podejrzane – a raczej by były dziwniejsze i bardziej podejrzane niż u przeciętnej osoby, pracującej w takim miejscu. Klientela baru była w końcu różna.
Gwałtowniejsze poruszenia w aurze Sparrowa dało się dostrzec dwukrotnie. Dwa razy na swojej zmianie, raz dość krótko, drugi raz przez dobrą godzinę, ta była zabarwiona odrobiną strachu i nerwowości, raczej wynikających z sytuacji niż ogólnego samopoczucia. Nie wydarzyło się nic niezwykłego, co mogłoby uzasadniać, a przynajmniej Cain czegoś takiego nie zaobserwował, ale albo jakaś wcześniejsza rozmowa wytrącała Archiego z równowagi, albo w barze przebywał ktoś, kto wywoływał w mężczyźnie obawę.