Sam pomysł wydawał jej się być bardzo interesujący, tyle, że opanowanie tej umiejętności, cóż, nie wyglądało na specjalnie proste. Nie, żeby ją to zniechęciło, wręcz przeciwnie, Wood lubiła wyzwania, uwielbiała mierzyć się z rzeczami, które wydawały się być dla niej nie do opanowania. - Myślę, że to może być całkiem zabawne, a czy są gotowi? Kogo to obchodzi. - Ona z zasady zupełnie nie przejmowała się zdaniem innych i uważała, że Longbottom także nie powinna się nad tym zastanawiać.
Ruda siedziała naprzeciw kanapy, na ziemi z nogami ułożonymi po turecku. Ona w przeciwieństwie do swojej mentorki wyszła z wyspy bez praktycznie żadnego śladu na ciele. Tym razem to Brenna oberwała mocniej, ale nie na tyle mocno, żeby ją położyli w Mungu, na całe szczęście. Heath nie życzyła tego najgorszemu wrogowi, wiedziała jakie bycie uziemionym może być irytujące. Szczególnie długotrwałe.
Przyszła tutaj zobaczyć, czy przyjaciółka ma się dobrze. Może i nie powinna, może nie wypadało, ale skoro miała wolne, to mogła sobie pozwolić na wizytę w Warowni. Zresztą ostatnio pojawiała się tu coraz częściej, miała wrażenie, że nikt nawet nie zwraca uwagi na jej obecność w tym miejscu, bo ciągle kręcił się tutaj tłum osób. Jedni przychodzili, inni wychodzili. Heather nie do końca nawet potrafiłaby stwierdzić kto tak naprawdę mieszkał w tym miejscu.
Dopiero zaczynała swoją przygodę z nauką fal. Przygotowała się teoretycznie, przeczytała te wszystkie nudne księgi, zawsze okropnie ją to męczyło. Zdecydowanie była osobą, która wolała uczyć się wszystkiego w praktyce, no ale od czegoś trzeba było zacząć.
Spoglądała na Brennę mrużąc przy tym oczy. Jakby zastanawiała się, czy to już? Czy próbowała coś do niej powiedzieć. Nic nie słyszała, nie miała pojęcia na jakiej zasadzie będzie to działało. Patrzyła więc na nią jak wół na malowane wrota i czekała. Na jej twarzy pojawił się grymas, bo doszły do niej jakieś strzępki słów. Próbowała połączyć to w sensowne zdanie. - WSZYSTKO DOBRZE - Krzyknęła po chwili w głos i klasnęła przy tym głośno w dłonie, zadowolona, że udało jej się rozszyfrować to, co do niej powiedziała, znaczy przekazała telepatycznie.
Poprawiła swój siad, jakby to miało w jakiś sposób pomóc jej z komunikacją. Położyła dłonie na swoich kolanach. Przymknęła oczy. Musiała się skupić, aby spróbować dotrzeć do umysłu Brenny. Najważniejsze - musiała używać krótkich komunikatów, nie sądziła, żeby była w stanie jej przekazać więcej niż kilka słów. - Tak.. Skupiła się na tym jednym słowie, nie powinno to być problematyczne, prawda? Oczyściła swój umysł i myślała tylko o tym jednym słowie, aż wreszcie, po kilku minutach Brenna mogła usłyszeć w swojej głowie - TAK.
Heather niesamowicie się przy tym spociła, widać było, że sporo ją to kosztowało.