05.04.2024, 19:42 ✶
Skinął do niej głową, bo to było oczywiste. „Od kogo panna to dostała” - pytanie wciąż wybrzmiewało gdzieś w tle ich dalszej rozmowy - w tym kontekście żadne z kolejnych słów nie było wypowiedziane bez powodu. Przyłapał się na odwzajemnieniu jej uśmiechu, chociaż tak rzadko tego typu gesty były z jego perspektywy zaraźliwe... Ten jeden, obarczony ciężarem wspomnień, rozświetlił jego oczy. I gdyby tylko nie kontrolował swojej mimiki tak dobrze, jak to tylko potrafił Dolohov, te oczy zgasłyby momentalnie, nie pozwalając dotrzeć do nich radości ukazującej się pod postacią uniesionych w górę kącików ust. On jednak wymusił to, aby ten błysk w nich zapłonął i tam pozostał - delikatna iskra niosąca w sobie delikatność jego duszy, jeszcze zanim obudował się w tak grubą skorupę i kolce, a jego relacja z Morpheusem nie znajdowała się sześć stóp pod ziemią.
- Cóż, jeżeli nie ma panna do mnie więcej pytań, pozostaje mi życzyć szybkiego domknięcia tejże sprawy. Gdyby jakieś się jednak pojawiły, jestem otwarty na kontakt, w dowolnej formie, nie przyjmuję jednak fal... Są wyjątkowo nieprzyjemne.
Mógłby dodać coś miłego. Albo coś wskazanego ze względu na to, że w istocie chętnie pochyliłby się nad sprawami Brygady, gdyby tylko ktoś zechciał kiedyś poprosić go o pomoc. Niekoniecznie w przypadkach dotyczących wróżbiarstwa. „Oh, proszę nie kłopotać się uiszczaniem opłaty za wizyty w sprawach Ministerstwa”, tak czy siak był obrzydliwie bogaty. „Jestem dłużnikiem panny brata”. „Zdążyłem wprosić się na następne przyjęcie waszej fundacji...”. Nie powiedział nic. Pozostawił wszystko takim, jakim było, pożegnał ją sztucznym uśmiechem, utrzymanym od chwili, kiedy ostatni raz uśmiechnęła się ona. Rzucił jedynie:
- Jeżeli jej rozwiązanie nie będzie tajemnicą, chętnie przeczytam o niej w liście - ale jeżeli mu odmówiła, nie nalegał w żaden sposób. Najwyraźniej ciekawość, jaka w nim rozkwitła nie była na tyle bujna, aby oczekiwał od niej czegokolwiek więcej, tak jak i nie spodziewał się, że będzie żałowała opuszczenia Praw Czasu bez standardowej wróżby. Jakaś wścibskość w nim kazała mu jednak już po jej wyjściu odwrócić filiżankę, z której piła napar do góry dnem, a później zajrzeć na jej spód.
Ostatni miesiąc napełnił go przekonaniem, że rodzina Longbottom będzie zamieszana we wszystko, o czym będzie mówiło się w Londynie i wszędzie doszukiwał się potwierdzeń tej teorii. Na jego nieszczęście, znajdował je wszędzie.
- Cóż, jeżeli nie ma panna do mnie więcej pytań, pozostaje mi życzyć szybkiego domknięcia tejże sprawy. Gdyby jakieś się jednak pojawiły, jestem otwarty na kontakt, w dowolnej formie, nie przyjmuję jednak fal... Są wyjątkowo nieprzyjemne.
Mógłby dodać coś miłego. Albo coś wskazanego ze względu na to, że w istocie chętnie pochyliłby się nad sprawami Brygady, gdyby tylko ktoś zechciał kiedyś poprosić go o pomoc. Niekoniecznie w przypadkach dotyczących wróżbiarstwa. „Oh, proszę nie kłopotać się uiszczaniem opłaty za wizyty w sprawach Ministerstwa”, tak czy siak był obrzydliwie bogaty. „Jestem dłużnikiem panny brata”. „Zdążyłem wprosić się na następne przyjęcie waszej fundacji...”. Nie powiedział nic. Pozostawił wszystko takim, jakim było, pożegnał ją sztucznym uśmiechem, utrzymanym od chwili, kiedy ostatni raz uśmiechnęła się ona. Rzucił jedynie:
- Jeżeli jej rozwiązanie nie będzie tajemnicą, chętnie przeczytam o niej w liście - ale jeżeli mu odmówiła, nie nalegał w żaden sposób. Najwyraźniej ciekawość, jaka w nim rozkwitła nie była na tyle bujna, aby oczekiwał od niej czegokolwiek więcej, tak jak i nie spodziewał się, że będzie żałowała opuszczenia Praw Czasu bez standardowej wróżby. Jakaś wścibskość w nim kazała mu jednak już po jej wyjściu odwrócić filiżankę, z której piła napar do góry dnem, a później zajrzeć na jej spód.
Rzut Symbol 1d258 - 181
Pudełko (zguba się znajdzie)
Pudełko (zguba się znajdzie)
Ostatni miesiąc napełnił go przekonaniem, że rodzina Longbottom będzie zamieszana we wszystko, o czym będzie mówiło się w Londynie i wszędzie doszukiwał się potwierdzeń tej teorii. Na jego nieszczęście, znajdował je wszędzie.
Koniec sesji
with all due respect, which is none