06.04.2024, 00:12 ✶
Isaac czuł, że zaczyna go boleć głowa. Bardzo chętnie zapaliłby papierosa, napił się ognistej i przestał brać udział w przedstawieniu Anthony’ego. Westchnął i odchylił głowę nieco do tyłu, poza oparcie siedzenia. Spojrzał w sufit i podrapał się po roznegliżowanym obojczyku. Czy nie mogli od razu przejść do rzeczy? Kambodża. Co wiedział o Kambodży? Niewiele, tak po prawdzie. Nie był to jednak problem.
-Nie będę nikogo szantażował, ani szukał na nikogo brudów. Nie będę podpisywał się pod czymś takim moja twarzą, oraz nazwiskiem. - Zaczął, prostując się i szukając wzrokiem czegoś co miało procenty.
-Napiszę artykuł o urokach Kambodży oraz niekompetencji autorki w kwestiach podróżniczych i kulturowych. W miły, zadziorny sposób. A potem się z nią spotkam i zapytam, co myśli o tym, co napisałem. Nie wiem co pan sobie o mnie pomyślał, kiedy pierwszy raz mnie zobaczył... - Westchnął i spojrzał na Anthony’ego.- … ale nie jestem cwaniakiem, który zrobi wszystko dla pieniędzy. I pragnę przypomnieć, że niewolnictwo zostało zniesione ponad sto lat temu, więc również mam swoje warunki, zanim rozważę naszą dalszą współpracę. - Powiedział spokojnie. Czy wierzył Anthony’emu? Cóż, miał przeczucie, że kryje się za tym wszystkim coś więcej. Nie wydawało mu się jednak, żeby mężczyzna kupczył zdrowiem i życiem innych ludzi, więc nie czuł potrzeby grzebania w temacie.
- Moim pierwszym warunkiem jest pytanie, na które chciałbym, żeby pan odpowiedział. - Nalał sobie trunku i napił się. Milczał chwilę, jakby nad czymś się zastanawiał. Patrzył na Anthony’ego, ale wydawało się jakby jego myśli na dwie, trzy sekundy, powędrowały zupełnie gdzie indziej.
-Czy ma pan przyjaciół, panie Shafiq? Jednego przyjaciela, o którym pomyślał pan właśnie w tym momencie. Proszę mi powiedzieć za co, i dlaczego pan tę osobę lubi.
-Nie będę nikogo szantażował, ani szukał na nikogo brudów. Nie będę podpisywał się pod czymś takim moja twarzą, oraz nazwiskiem. - Zaczął, prostując się i szukając wzrokiem czegoś co miało procenty.
-Napiszę artykuł o urokach Kambodży oraz niekompetencji autorki w kwestiach podróżniczych i kulturowych. W miły, zadziorny sposób. A potem się z nią spotkam i zapytam, co myśli o tym, co napisałem. Nie wiem co pan sobie o mnie pomyślał, kiedy pierwszy raz mnie zobaczył... - Westchnął i spojrzał na Anthony’ego.- … ale nie jestem cwaniakiem, który zrobi wszystko dla pieniędzy. I pragnę przypomnieć, że niewolnictwo zostało zniesione ponad sto lat temu, więc również mam swoje warunki, zanim rozważę naszą dalszą współpracę. - Powiedział spokojnie. Czy wierzył Anthony’emu? Cóż, miał przeczucie, że kryje się za tym wszystkim coś więcej. Nie wydawało mu się jednak, żeby mężczyzna kupczył zdrowiem i życiem innych ludzi, więc nie czuł potrzeby grzebania w temacie.
- Moim pierwszym warunkiem jest pytanie, na które chciałbym, żeby pan odpowiedział. - Nalał sobie trunku i napił się. Milczał chwilę, jakby nad czymś się zastanawiał. Patrzył na Anthony’ego, ale wydawało się jakby jego myśli na dwie, trzy sekundy, powędrowały zupełnie gdzie indziej.
-Czy ma pan przyjaciół, panie Shafiq? Jednego przyjaciela, o którym pomyślał pan właśnie w tym momencie. Proszę mi powiedzieć za co, i dlaczego pan tę osobę lubi.