Dawno minął już czas, w którym Chester spędzał beztrosko czas wakacji. Teraz jego codzienność wypełniała praca oraz bycie mężem i ojcem, choć niespełna dwuletnim synem zajmowała się głównie jego żona. Jego rola jako ojca wyglądała znacznie inaczej, niż rola matki i już nie chodzi tylko o zapewnienie swojej rodzinie godnego bytu, ale również o odpowiednie wychowanie pierworodnego, który w przyszłości stanie się głową tej rodziny. Przed nim był jego ojciec, po nim będzie jego syn. Naturalna kolej rzeczy. Dlatego chłopiec, a za paręnaście lat, mężczyzna nie mógł zostać rozpieszczony przez swoją matkę.
Jako najstarszy z wszystkich synów swojego ojca, zatem jego dziedzic poczuwał się do uczestniczenia w tych wszystkich rozmowach o polityce i informacjach czysto towarzyskich, które choć niemożebnie nudne potrafiły się okazać przydatne. Pomieszczenie, w którym odbywały się tego typu rozmowy, było zawsze wypełnione dymem tytoniowym, wydobywającym się z zapalonych papierosów i cygar, oraz wonią alkoholu. Little Hangleton było doskonałym przykładem ludzkiego szaleństwa, któremu z biegiem czasu ulegnie. Przyjęło się, że Aurorzy walczą z praktykującymi czarną magię czarodziejami. Należało poznać to, z czym miało się walczyć.
Tego typu spotkania potrafiły trwać bardzo długo i dlatego postanowił przeprosić zgromadzone w salonie towarzystwo po to aby udać się na parę chwil przylegającego do posiadłości, wypielęgnowanego przez skrzaty domowe okazałym ogrodzie. Stanąwszy w ogrodzie sięgnął do kieszeni czarnych spodni z zamiarem wyciągnięcia z jej wnętrza swojej papierośnicy i magicznej zapalniczki. Skonstatował, że nie znajduje się w tym ogrodzie sam. Z uroków powoli gasnącego dnia korzystała siostra młodych Mulciberów, której posłał przelotne spojrzenie, wraz ze skinięciem głową.
— Postanowiłem się przewietrzyć. I zapalić. — Przyznał z lekkim uśmiechem. — Zarazem odpocząć od tych wszystkich plotek. — Dodał z cichym westchnięciem. Pracując w Departamencie Przestrzegania Prawa musiał trzymać się swojej rutyny - stałych godzin udawania się na spoczynek, stałych godzin wstawania do pracy. Nie zawsze to działało, gdyż w sypialni obok przebywało dwuletnie dziecko. Posiadanie dzieci wiązało się z nieprzespanymi nocami. Jak Ulysses budził w nocy swoją matkę to budził również i jego.
— Co czytasz? To książka z naszej biblioteki? — Zainteresował się czytaną przez młodszą czarownicę książką.