• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent

Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#6
06.04.2024, 07:00  ✶  

Gdyby wszystko mógł zrzucić na księżyc - jakie życie prowadziłby dziś?

Ta próba zabójstwa w snach - to tylko księżyc. Te złe decyzje, złe nastroje, upadek moralny i społeczny - gdyby gwiazdy tak mocno nie lśniły, gdyby tak nie kusiły i nie zwodziły, na pewno pomyślałbyś inaczej. Nie poszedłbyś w ramiona człowieka, który wydawał się ostoją, który był Zakazanym Owocem z wiarą, że ta adoracja coś tutaj zmieni, a nie okaże się pułapką dla grzecznego chłopca, który postanowił doznać grzesznych rozkoszy. Na pewno inaczej by to wyglądało, gdyby Wenus tak mocno nie polaryzowała z twoim ciałem, twoim umysłem, gdybyś był mężczyzną co się zowie, takim, jakiego oczekiwał Edward Prewett i którym próbowałeś kiedyś być. Nie udało się? Tak, to na pewno wina Wenus. Mars go zostawił - wiedział, że już nic z tego nie będzie. Nie mógł przeczesać myśli tego człowieka, mógł tylko przeczesywać swoje, a w nich nie było ziarna, które pozwoliłoby obarczać siłę z zewnątrz za swoje własne porażki. Miał tylko siebie samego. Swoje malutkie jestestwo, które uważał za zbyt słabe, a jednocześnie starał się je zbroić jak tylko był w stanie, żeby przetrwało jak najwięcej i utrzymało się na linii, z której nie spadnie. Wszystko, byle balans został zachowany. Z tych wszystkich emocji, myśli, nie szukał tutaj kolejnego miejsca, gdzie ktoś będzie próbował czegoś uczyć - w pewnym momencie mdliło cię na samą myśl, że kolejna osoba będzie się dzielić złotymi myślami, prawiła morały, pokazywała, jakim to jest wspaniałym człowiekiem, żeby tylko wkładać w ręce kolejne porównanie, którego nie chciałeś nawet robić. Vakel, chociaż początkowo nie robił tego wrażenia w bezpośrednim zetknięciu i to nie dlatego, że taki nie był - to Laurent był za bardzo rozkojarzony, skupiony na epitafiach wokół swoich niedoszłych kochanków, miksu złych słów rodziny i manipulacji, tragedii wydarzeń pchających się pod jego dłonie - tak teraz, kiedy tylko się go słuchało, kiedy tylko się na niego spoglądało, rodził pytanie ile osób swoim samym spojrzeniem był w stanie zamieść pod dywan. Ale z takimi ludźmi się spotykał na równym polu, a Vakel nie był Edwardem, żeby przesuwać go na szachownicy z równą łatwością. Nie był też Dante, który przerażał tym, jak daleko może się posunąć, żeby teraz coś udowodnić. Był sławą z gazet, której nie wolno podpaść i z którą trzeba skończyć przynajmniej na pozytywnej relacji... i zdecydowanie zbyt przystojnym i zbyt pewnym siebie mężczyzną, który mógł nadepnąć na bardzo niesprzyjającą strunę twoich własnych upodobań, więc należało trzymać jaźń w bezpiecznych ryzach. A bezpiecznie było tam, gdzie skupiało się na negatywach i nie pozwalało samemu sobie pływać w meandrach własnego umysłu, do czego właściwie prowokował sam Vakel. Na szczęście wybierał te zatoczki, które omijały niewygodny temat i nie muskały nawet tych głębin lazuru. On sięgał po coś gorszego. Tylko czy o wiele gorszego? Laurent teraz zastanowił się, jak to w zasadzie działało, że wystarczyło, że zaczynał odczuwać w sobie to ciepło przy niektórych ludziach, że niektórzy byli jak magnes i Laurent chciał ich do siebie przyciągać... i oni reagowali. Mogli być naprawdę dość daleko, ale reagowali. Był selkie, nie wilą, a mimo to... mimo to...

- Nie punktowałem konkretnie jasnowidzów. - Sprostował. - Punktowałem osoby, które są specjalistami w swoim zawodzie i osiągnęły bezkompromisowy sukces, wybijając się ponad dziesiątki przeciętnych. - W gazetach brzmiał na takiego, który z chęcią przyjmowałby komplementy, ale gazety, jak sam się przekonał, aż za dobrze potrafiły pewne rzeczy przekłamywać, a część narracji tworzona była dlatego, że ktoś chciał celowo być tak pokazywany. Jak chyba z każdą osobą, którą spotkałeś na swojej drodze i która reprezentowała sobą coś więcej niż prostotę przekonań i była księgą, po której chciało się przesuwać palce, a w końcu wsunąć palce w jej stronice, tak i Dolohov był osobą, którą chciało się otworzyć. Poznać. Przeczytać. Bez wiedzy o tym, jak głęboko zakopany został egocentryzm, jak mocno szarpały nim płomienie pożerania tych komplementów, bez elementów układanki, jakie stworzyłyby jego obraz był rzeczywiście jak dziecko we mgle. Z tym, że umysł Laurenta bardziej niż skupiać się na sobie wolał się skupiać na osobie, którą miał naprzeciwko. Perseus potrafił skutecznie skłonić do tego, żeby zachować w tym balans - ale on z drugiej strony wyzwalał tak gwałtowne i silne emocje, że poziom zdrowia w ich odczuwaniu i chłonięciu również z jego strony zupełnie nie istniał. Uśmiechnął się na uzupełnienie danych swojego własnego schowku jak i do pewności, z jaką to powiedział. Powstrzymał się przed zerknięciem na zegary, ale gdyby miał coś dopowiedzieć, to pewnie właśnie szepnąłby, że oprócz niego sam widzi tutaj obecność przynajmniej jednego bytu: Chronosa. A skoro Czas był na miejscu to i obecna musiała być Śmierć. Były sobie nieodłącznymi partnerkami. Nie zawsze byli obok siebie tak bardzo fizycznie, jak namacalny wydawał się tutaj upływ każdej sekundy.

- Zawiodę pana w takim razie, ale moja bardzo konkretna data urodzin może być przekłamana. - Zofia niekoniecznie dbała o to, żeby stawić się do urzędu, spisać jego dane, żeby zakłopotać się, jaki dokładnie był dzień, kiedy urodziła. Może podała Edwardowi dokładną datę, bo akurat śledziła dni zastanawiając się, czy do niej wróci, a może nie spoglądała w kalendarz wcale. - Tym bardziej nie podam panu godziny. - Ta tajemnica zmarła wraz z tą, która go urodziła. - Urodziłem się w Boulmer. - Albo gdzieś obok. Bardzo dużo nieprecyzyjności jak na człowieka, który pewnie chciałby dostać nawet sekundy w podarku. Perfekcjonista? Czy Dolohov był tym słynnym, malowanym przykładem perfekcjonizmu, który bardzo nie lubił niedoskonałości? - W akcie urodzenia znajdzie pan tylko jedno imię matki i jest to imię Zofia. Bez nazwiska. Była selkie. - Sprostował, żeby nie tworzyło się niedomówienie, dlaczego ta kobieta nazwiska nie posiadała i dlaczego się tym zupełnie nie przejmowała - tak jak gubiła się w wielu innych ludzkich sprawach, do których nagle została pchnięta, bo nie mogła zabrać syna do morza. - Jako ojca Edwarda Prewetta. Prawdę mówiąc nie sądzę, żeby Zofia sporządzała taki akt. Pewnie zajął się dopiero tym Edward, kiedy zabrał mnie w wieku 7 lat do Keswick. Dopiero wtedy przyjąłem nazwisko Prewett. Wcześniej, tak jak moja matka, żyłem bez niego. - I to nie było złe życie, prawda? Nie, nieprawda. Był za mały, żeby to dokładnie pamiętać, z jakimi wiązało się to wyrzeczeniami. Nie wiedział do końca, na ile były to ważne dla Dolohova informacje, ale wolał przedstawić pełen obraz, żeby potem nie było wątpliwości, skąd chociażby wynika jego częściowa niewiedza. A na wsiach takich jak Boulmer przekłamywanie aktów urodzenia czy rejestrowanie ich dopiero po 5 latach od urodzenia dziecka, jak akurat ktoś się zdecydował pojechać do miasta, nie było niczym wielce nowym i dziwnym. To było co najwyżej dziwne dla kogoś "czystej krwi".



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7170), Vakel Dolohov (6744)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 03.01.2024, 10:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 15:09
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 07.01.2024, 15:14
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 21:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 20.02.2024, 23:21
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 06.04.2024, 07:00
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 18.07.2024, 13:26
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 15:18
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 22:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.08.2024, 22:39
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 11.08.2024, 17:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.08.2024, 00:07
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 12.08.2024, 21:34
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.08.2024, 21:28
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 17.08.2024, 19:27
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.08.2024, 23:37
Domknięcie zakurzonej sesji - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 11:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa