Cóż, działanie w Zakonie nie było wcale takie łatwe, bo faktycznie mogły paść niewygodne pytania. Może i pracowały w BUMie, ale o tym, co robiły po pracy wiedział praktycznie nikt, i tak musiało pozostać, przecież jedną z ważniejszych spraw było to, aby organizacja pozostawała tajna, aby ci źli nie wiedzieli, kto w niej działa, bo mogliby ich wybić wszystkich jak kaczki, a tego przecież zdecydowanie nie chcieli. Musieli uważać, bo nie wiadomo, gdzie czai się wróg. Mógł przecież znajdować się i w Mungu.
Brenna zawsze imponowała Wood, dlatego też chętnie siedziała tutaj z nią i testowała tę śmieszną umiejętność, która mogła im się przydać w przyszłości. Nie oszukujmy się, telepatia brzmiała zajebiście, przesyłanie sobie informacji w głowie, tak, żeby nikt inny ich nie słyszał? To było coś, miała więc nadzieję, że jakimś cudem, prędzej, czy później faktycznie uda jej się to opanować. Mogłaby na przykład w biurze narzekać Brennie jak wkurzają ją współpracownicy i nikt by o tym nie wiedział, mega fajna sprawa!
- NAPRAWDĘ? - Niemalże poderwała się z miejsca. Udało jej się pierwszy raz przesłać wiadomość w ten sposób, nie była to może jakaś super długa informacja, no ale przecież każdy od czegoś zaczynał, czyż nie? Jedno krótkie TAK mogło być wspaniałym początkiem nowej drogi.
Longbottom zaczęła mówić o wyspie. Cóż, nie było to nic przyjemnego, ale Ruda wyszła stamtąd bez szwanku, zdecydowanie bardziej boleśnie wspominała Beltane, tutaj czuła się naprawdę nieźle mimo tego, że ktoś próbował ją oszukać, a ona na początku to kłamstwo łyknęła, na całe szczęście w miarę szybko dotarło do niej, że to była bujda, nie traciła jednak nadziei, wierzyła w to, że kiedyś znajdzie kogoś, kto pomoże jej się pozbyć tej okropnej klątwy.
Końcówka wypowiedzi dotarła do jej głowy. - Była paskudna, to prawda, ale coraz więcej takich rzeczy będzie nam się przytrafiać. - Najwyraźniej się z tym pogodziła i przywykła do tego, że nie będzie kolorowo. Mimo wszystko w Wood było widać jeszcze ten dziecięcy entuzjazm, nie poddawała się tak łatwo, nie traciła wiary i nadziei w zwycięstwo, miała wrażenie, że ostatnio w jej życiu działo się bardzo dobrze, mimo tego, że szalała wojna.
Spoglądała na Brennę, zmrużyła oczy, bo chciała spróbować po raz kolejny przesłać jej wiadomość. Musiało to być coś prostego, bo inaczej by sobie z tym nie poradziła. A u ciebie? Powtarzała te słowa w głowie, żeby w końcu dotarły do Longbottom, trwało to kilka minut, ale przecież po to się tutaj pojawiła, żeby ćwiczyć i odwiedzić partnerkę. Po dłużej chwili do Bren dotarła jej wiadomość. A u ciebie?
- Ty bardziej oberwałaś, tak właściwie, to co się tam wydarzyło? - Nie była pewna, zostali rozdzieleni, a chciała dowiedzieć się, jak wyglądały historie innych.