Lord Voldemort układał spokojnie runy rysujące się na skale. Nie jedna za drugą, lecz wszystkie naraz - nie tworzył chyba żadnego konkretnego napisu, tylko próbował przeróżnych rozwiązań. Ile razy trzeba by spróbować czegoś takiego, jeżeli nie znało się prawidłowej odpowiedzi, wskazówki? Ile istniało możliwych kombinacji tak wielu znaków? Musiała być tego masa... o wiele więcej, niż człowiek był w stanie wyliczyć w pamięci w tak krótkim czasie, a co dopiero sprawdzić je wszystkie po kolei. Jedynie to budowało w tobie myśl, a może nadzieję, że istniało w tym coś więcej - jakiś głębszy plan, że Lord Voldemort wiedział, co robi.
I nie zawiodłaś się na tej myśli. Chociaż on... on najwyraźniej zawiódł się na nagrodzie, jaka czekała na niego po odnalezieniu tego, czego szukał. Kiedy runy zatrzymały się, zaczęły płonąć coraz to jaśniejszym światłem. Nie grała tu żadna muzyka. Żadna melodia prócz tego rytmicznego kapania nie przerywała panującej pomiędzy wami ciszy, ale i tak miałaś wrażenie, że słyszysz jakiś dźwięk. Bo to światło zbudowało napięcie - głębokie wrażenie, jakby zaraz miało wydarzyć się coś niezwykłego.
A później te runy po prostu zgasły.
Migoczące światło latarenki wciąż oświetlało je na tyle, abyś zobaczyła, jak ze szpar wydobywa się ostatni, żałosny kłąb dymu. I nic. Absolutnie nic.
- Cóż... - chyba nic nie mogło zabić tej niezręczności. - Do jakiego miejsca chciałabyś wrócić?
I nie zawiodłaś się na tej myśli. Chociaż on... on najwyraźniej zawiódł się na nagrodzie, jaka czekała na niego po odnalezieniu tego, czego szukał. Kiedy runy zatrzymały się, zaczęły płonąć coraz to jaśniejszym światłem. Nie grała tu żadna muzyka. Żadna melodia prócz tego rytmicznego kapania nie przerywała panującej pomiędzy wami ciszy, ale i tak miałaś wrażenie, że słyszysz jakiś dźwięk. Bo to światło zbudowało napięcie - głębokie wrażenie, jakby zaraz miało wydarzyć się coś niezwykłego.
A później te runy po prostu zgasły.
Migoczące światło latarenki wciąż oświetlało je na tyle, abyś zobaczyła, jak ze szpar wydobywa się ostatni, żałosny kłąb dymu. I nic. Absolutnie nic.
- Cóż... - chyba nic nie mogło zabić tej niezręczności. - Do jakiego miejsca chciałabyś wrócić?
Post: Eutierria. @Bellatrix Black