• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[12.03.1954] Prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze

[12.03.1954] Prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#4
06.04.2024, 17:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2024, 17:47 przez Alexander Mulciber.)  
- Może powinnaś zamknąc buzię, a nie oczy - burknął cicho Mulciber, bardziej sam do siebie, niż do Malfoy, potrząsając przy tym wściekle mazakiem, który nie dalej jak dzisiaj osobiście wypełnił najlepszym czerwonym atramentem dostępnym w Esach Floresach do sprzedaży wysyłkowej. Raz w życiu chciał zaufać technologii, i tyle z tego wyszło! Nie dość, że ustrojstwo było cholernie nieporęczne, to jeszcze “przerywało” podczas rysowania po kafelkach, zaburzając realizację jego artystycznej wizji.

Stuknął parę razy różdżką w gruby flamaster, rozkładając go powoli na części pierwsze, tak, że ostatecznie wyłuskał wkład z atramentem przypominający miniaturową buteleczkę. Może coś tam się zapchało w środku? Podniósł jednak oczy, kiedy Eden przygotowała się do deklamacji starożytnej inkantacji… Nawet się trochę udobruchał, bo przez ten jej podniosły wstęp liczył, że potraktowała swoje zadanie poważnie - była dziewczyną, a one umiały mówić ładnie wiersze i lubiły artystyczne rzeczy, więc powinna dać jakoś radę - ale Malfoy, oczywiście, wolała się z nim wcześniej kłócić o kolor obrzędowych świeczek, zamiast poświęcić trochę czasu na naukę prostej formułki!!

- Jak ty niby chcesz wskrzesić Potwora Slytherina, skoro sama brzmisz, jakbyś była kompletnie bez życia? - zapytał sceptycznie Axel. - Dykcja w porządku - dodał, tonem znawcy - ale ta twoja “podwórkowa łacina” to…

Zaklął głośno, bo kiedy zmaterializowała się przed nim jęcząca zjawa, przewrócił niechcący wkład z atramentem i oblał sobie ręce i koszulę.

- Próbujecie mnie wskrzesić? - zawołała radośnie Marta i wywinęła kolejnego fikołka w powietrzu, masując przy tym ucho, tak, jakby próbowała pozbyć się zalegającej w nim widmowej wody. Głucha, czy głupia?, pomyślał Axel. Duch dziewczyny zdawał się być dalej w wyjątkowo dobrym nastroju: może ktoś tak energicznie spłukał wodę w klozecie, że zamiast zwyczajowej wycieczki po aquaparku w annałach zamkowej kanalizacji trafiła na rejs turystyczny all inclusive do samej Atlantydy?, zastanowił się Mulciber.

Marta wydawała się kompletnie nieświadoma tego, że ktoś ją właśnie obrażał - tak, jakby zdołała wyłapać tylko co drugie słowo z zasłyszanej właśnie rozmowy - tak samo jak i tego, że jej łazienka miała się wkrótce stać portalem umożliwiającym powtórne przyjście Potwora Slytherina; jak już skończyła swoje lewitacyjne swawole, zawisła bowiem nad ich głowami, przypatrując się ciekawie poczynionym przez Eden i Alexa przygotowaniom. Wyglądała tak, jakby leżała na brzuchu niewidzialnym łóżku: rękami podparła brodę, i, uśmiechając się przez łzy, zaczęła machać radośnie nogami zgiętymi w kolanach - tak jakby Alexander nie skończył dopiero co kląć na czym świat stoi, a Eden nie wygłosiła tyrady wstrząsającej solipsyzmami hogwarckich sraczy! - dla martwej uczennicy, rytualny krąg wydał się koleżeńską posiadówą!

- Jeszcze nikt nigdy nie próbował mnie wskrzesić! - załkał duch. - Wybaczę ci nawet to, że przyprowadziłaś chłopaka do łazienki dziewczyn. Jesteś taka miłaaaaa-aa! Wie-e-esz… Jeszcze n-nikt nie był dla mnie taki miłyyyyy!

- Zaraz się porzygam z tej waszej dziewczyńskiej solidarności - zakomunikował rzeczowo Alexander, krzywiąc się, kiedy Marta zaczęła wyć.

Wytarł ręce uwalane atramentem papierem toaletowym - przez chwilę zastanawiając się też, czy nie ukręcić sobie z niego zatyczek do uszu - i sprawdził raz jeszcze, czy buteleczka, którą przewrócił przez Martę jest teraz szczelnie zamknięta. Zapas tuszu miał na szczęście w swojej torbie. Nachylił się w stronę Eden, korzystając z tego, że duch jest zajęty wycieraniem swoich widmowych łez, i zaczął mówić ściszonym głosem.

- Zapomnijmy na razie o inkantacji, nie słyszę przez nią własnych myśli. - Mulciber od razu rzucił Malfoyównie ostrzegawcze spojrzenie, które mówiło: jeżeli powiesz, że to dlatego, że wcale nie myślę, to naprawdę się pogniewamy. - Co ty na to, żeby poświęcić w ofierze esencję życiową ducha? Może dostalibyśmy nawet jakieś honorowe odznaczenie za… Nie wiem. Usługi deratyzacyjne? - Miał w torbie puszka pigmejskiego, którego był gotów oddać Potworowi Slytherina na pożarcie, ale wstyd było przyznać, że trochę się już do niego przywiązał. A taka Marta, przecież to-to tylko lata po świecie i ludzi wkurwia!


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (1899), Ambrosia McKinnon (579), Eden Lestrange (1386)




Wiadomości w tym wątku
[12.03.1954] Prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Alexander Mulciber - 04.04.2024, 21:45
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Ambrosia McKinnon - 04.04.2024, 22:31
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Eden Lestrange - 04.04.2024, 23:51
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Alexander Mulciber - 06.04.2024, 17:33
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Ambrosia McKinnon - 08.04.2024, 00:03
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Eden Lestrange - 27.05.2024, 22:31
RE: [03.1954] prawdziwym Potworem Slytherina byli przyjaciele poznani po drodze - przez Alexander Mulciber - 15.09.2024, 19:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa