• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé

[09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#3
06.04.2024, 21:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2024, 21:23 przez Esmé Rowle.)  

Czy czuł się winny? Nie. Czy powinien czuć się winny? Chyba tak. Z premedytacją godną drapieżnika wykorzystał przypadkową, zaskakującą informację, że jego urocza Łowczyni również planuje wyjazd. I również w to samo miejsce. Nie musiał długo jej namawiać, by wybrali się razem. Właściwie... wcale jej nie namawiał, chociaż miał ku temu plany, gdyby była oporna. Geraldine była naprawdę wspaniałą kobietą, wobec której Rowle czuł specyficzny poziom respektu, jakby... znali się od lat. Jakby zwyczajnie nie wypadało być wobec niej taką świnią, jaką potrafił być wobec innych kobiet, byleby uszczknąć z nich trochę przyjemności. Ger, chociaż na co dzień parała się mordem zwierząt, któremu zresztą oddawała się z nieskrywaną (przed Esmé) przyjemnością, to była bardzo niewinna. W taki specyficzny, naturalny sposób, który chwytał za serce kaletnika. Nie tak miłośnie, ale tak... uroczo. Czasami zastanawiał się, czy gdyby zwrócił na to uwagę, to czy zrozumiałaby jak urocza była. Czy potrafiłaby zrozumieć, czy uznałaby to za jego dziwactwo, ale miło że sprawia mu to frajdę? Tak czy inaczej, Ger nawet nie myślała o tym, że taki wspólny wyjazd na wczasy jest... czymś, co sugerowało pewną relację między nimi i zgodziła się bez zawahania. Rzemieślnik zaś był zupełnie tego świadom, ale przecież był nonszalantem - jakby miało mu to przeszkadzać niby? Zresztą nawet jakby brano ich za parę czy kochanków, to byłoby to tym zabawniejsze. Tym ciekawsze.

Więc dlaczego miał zamiar nalegać? Szanował ją ponad swoje proste, męskie instynkty, więc nie planował niczego... niewłaściwego. Nie planował też, że ten wyjazd ma być jakąś okazją, by ją uwieść, chociaż wiedział, że zdecydowanie zbliżą się do siebie. Chcąc czy nie. Zamierzał być po prostu sobą i liczył, że Gerry będzie po prostu sobą. Taką ją lubił najbardziej.

Nigdzie nie wyjeżdżał z rodziną. Właściwie rzadko kiedy gdziekolwiek się ruszał. Jego największą podróżą była ta z Francji do Anglii, która zakończyła etap życia, w którym był zdolny wieść normalne życie. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło, a on z każdym kolejnym dniem stawał się bardziej łakomy. On? Nie, w żadnym wypadku nie on. Oddzielał grubą linią pustkę, która w nim drzemała, a siebie. Ale była wewnątrz niego i wpływała na niego. I domagała się wrażeń.

Windermere oferowało całą gamę wrażeń. Pamiętał drobne artykuły na temat tego miejsca z gazet, gdyż kontrastowały poziomem intrygi od innych historyjek. Często błahych, związanych z celebrytami i ich życiem. W dupie miał ich życie. Miał swoje własne i nie wiedział co z nim zrobić, dlaczego miałby czytać o cudzym? Ekhem, wracając... Windermere słynęło ze zmian. Zmian, jakie zachodziły w człowieku, który zabawił tam nieco za długo. Niektóre zmiany były bardzo zauważalne - bo ludzie znikali. Inni umierali, więc zmiana była bardzo nagła i stała. Ale niektóre były mniej wyczuwalne, bo dotyczyły strefy emocjonalnej. I tutaj krył się diabeł. Demon, który szeptał słodkie słówka na ucho kaletnika. No, jak wiele emocji zmieni u człowieka, który właściwie był ich wybrakowany? No dalej, Losie, pokaż na co cię stać.

Z nudów. Prosta odpowiedź. Esmé wybierał się nad jezioro z czystych nudów i obietnicy wrażeń. Latem zamówień na skórzane wyroby było, jak można się domyślić, mniej. Wszystkich swoich klientów poinformował, by przybyli do jego pracowni najlepiej tłumnie po jego powrocie. Następnego dnia od niego. Resztę załatwiła kartka z krótką informacją, że nie ma go, ale będzie. I że mogą oczekiwać zniżki, a nawet wyprzedaży, gdy wróci. A plakietka "zamknięte/otwarte" wciąż wskazywała na "otwarte". Tradycji stało się zadość.

Kiedy nie pracował, to nie był równie spokojnym i ułożonym człowiekiem, co zazwyczaj. A zazwyczaj pracował. Po za tymi godzinami nie lubił przesiadywać wewnątrz pomieszczeń. Były nudne, poznane przez niego na wskroś, nieskrywające tajemnic i nie oferujące zaskoczenia. Los w nich był znacznie cichszy, jakby miał związane ręce. Szkoda. Dlatego właśnie wraz z Ger wyruszyli nad jezioro, na molo.

Dobra, może nie wymuszał na Ger wspólnego wypadu, ale teraz rozumiał, że i tak będzie zaznawał przyjemności związanych z tej sytuacji. Jedną z takich przyjemności, których nie planował, lecz teraz nimi się rozkoszował, była sama Geraldine w innym stroju. W sukience. Fascynujący widok. Bezczelnie Rowle zastanawiał się czy wolał jej widok w jej standardowym stroju, czy wolał jej widok w sukience. Oh, i zaszumiało mu w głowie od pytania czy... i teraz nie ma na sobie bielizny.

Ah, odnośnie szumu - zabrał jeszcze z lodówki schłodzone piwo - na razie po jednym, aby było w ramach ochłody. Ochłody, której zdecydowanie potrzebował nie tylko rozgrzewany myślami o Geraldine i samym jej widokiem, ale z powodu słońca i... jego stroju. Nie nosił krótkich spodni, nie lubił ich, więc miał na sobie jasne jeansy i nieco przydługawą, plażową koszulę w skromnym kroju oraz odcieniu brudnej bieli. Była ona rozpięta, prezentując jego nieszczególnie, by nie napisać, że wcale, imponujący tors. Przy okazji niezbyt opalony.

Zasiadali na pomoście, a właściwie to zasiadała jego urocza Łowczyni. Partnerka biznesowa, a teraz i partnerka wczasowa. Dobra, może oszczędźmy to "partnerka wczasowa", bo wciąż to nie brzmiało dobrze. Zatem partnerka biznesowa i towarzyszka przygód nad Windermere. Sam Esmé położył się w poprzek pomostu, leżąc właściwie za plecami Gerry, bokiem. Obok jego głowy stało jeszcze nieotwarte piwo, a nawet dwa, a on... leżał, z opartym prawym przedramieniem o własne czoło, chroniąc je od promieni słonecznych, ale też pozwalając mu na swobodną obserwację... blizny. Patrzył na nią z czystym, dziecinnym zaciekawieniem, lecz nie zamierzał na razie pytać. Najpewniej otrzymała ją podczas polowania, najpewniej żałowała, najpewniej nie były to miłe wspomnienia. Ale nie to go powstrzymywało. Powstrzymywał go drobny fakt, że jego własne plecy pokryte były jedną wielką blizną od poparzeń. Szczególna sprawa, o której wiedziały tylko osoby, przed którymi się obnażył. W większości te osoby nie miały stałego miejsca w życiu Rowle, zatem nie było problemu. Ale Ger? To była inna sprawa. Była tutaj na stałe, a miała być bliżej. Właściwie... ciągle była bliżej, zatem należało tym bardziej uważać, aby nie prowokować pytań o bliznę. Bo pytanie o bliznę poruszało kwestię rodziny, a kwestia rodziny była tematem tabu. O tym Esmé nie chciał mówić i unikał tego tematu jak, ironicznie, ognia. A kłamstwo nie wchodziło w grę. Nie takie miał zasady.

Kiedy Łowczyni spojrzała na niego, to nie odwrócił wzroku. Musiała spojrzeć przez ramię lub odwrócić się do niego, jeżeli chciała go zobaczyć, a wtedy okazałoby się, że on... patrzył na nią. Patrzył na jej plecy. Przeniósł swe ciemne, beznamiętne oczy teraz wyżej i uśmiechnął się nieznacznie.

- Nie tego panienka oczekiwała? - zapytał z żartem w głosie. Tak, było tutaj przyjemnie, ale pusto. W sumie... powinni się tego spodziewać, w końcu te okolice miały coraz gorszą sławę, a więc coraz mniejszą klientelę. - Nie wiem czy to zaleta, ale zdecydowanie cecha tego miejsca. - dodał po chwili, oczywiście nieco filozofując, jak to on. Dodał to też poważniejszym tonem, ale poważny nie był długo, bo roześmiał się lekko, cicho, w reakcji na kolejne słowa Ger. - Co w Ciebie wstąpiło, Ger, hm? - przekrzywił głowę i podniósł się powoli, łapiąc za jedną z butelek piwa. Podczas podnoszenia się i takich ruchów należałoby uważać, by nie odsłonić pleców, ale... przecież to był Esmé. Logika nie była jego szczególnie mocną stroną, ale za to świetnie radził sobie z kierowaniem się wedle własnych upodobań. Nie zamierzał kłamać, nie zamierzał się ukrywać, jednakże nie dążył do tego, by jego sekret wyszedł na jaw. A jeżeli wyjdzie? To... będzie problematyczne. - Jesteśmy sami, para odszczepieńców, a Ty martwisz się kulturą. - pchnął kciukiem za metalową zawleczkę i korek z satysfakcjonującym "pop" opadł obok szyjki butelki. Piwo otwarte. Wystawił je w stronę Ger, jeżeli chciała, to super i zamierzał otworzyć sobie drugie. Jeżeli nie? To po prostu sam z niego skorzystał.
- Może rzeczywiście to miejsce zmienia ludzi... - mruknął, grając specjalnie tajemniczego, spoglądając gdzieś w dal i biorąc łyk schłodzonego piwa. Prychnął nieco rozbawiony czymś, po czym zasiadł tak, aby być po prawej stronie Geraldine, również zwieszając nogi z pomostu, mocząc je w wodzie. A spacerował oczywiście boso, nie zabierając nawet ze sobą klapek. W mieście nie mógł sobie na to pozwolić. Jeżeli Łowczyni wzięła piwo, to jeszcze pozwolił sobie stuknąć w nie swoim własnym i wziął kolejny łyk, by zaraz przenieść wzrok z tafli wody na Ger.
- Ah, i tak, chcę papierosa. Najlepiej już rozpalonego. - i uśmiechnął się nieco cwaniacko, unosząc delikatnie głowę i wystawiając usta trochę jak do pocałunku, lecz tak naprawdę to do wsadzenia w nie papierosa. Rozpalonego. A czemu rozpalonego? Bo zostawił i zapalniczkę, i różdżkę w pokoju. A Beksy nie zabrał ze sobą w ogóle. Przy okazji była to durna sytuacja, w której mógł spróbować skrępować nieco swój ulubiony obiekt tego rodzaju tortur - Geraldine.

!szaleństwoWindermere
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (10609), Geraldine Greengrass-Yaxley (10492), Pan Losu (69)




Wiadomości w tym wątku
[09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.04.2024, 16:39
RE: [09.08.72] Nad jeziorem Windermere | Geraldine & Esmé - przez Pan Losu - 06.04.2024, 16:39
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Esmé Rowle - 06.04.2024, 21:22
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Pan Losu - 06.04.2024, 21:22
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.04.2024, 23:10
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Esmé Rowle - 07.04.2024, 07:18
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.04.2024, 19:41
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Esmé Rowle - 08.04.2024, 04:13
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.04.2024, 12:56
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Esmé Rowle - 09.04.2024, 02:54
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.04.2024, 11:19
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Esmé Rowle - 13.04.2024, 22:23
RE: [09.08.72] Szaleństwo Windermere. Otumanienie. | Geraldine & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.04.2024, 14:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa