06.04.2024, 22:18 ✶
- Mi z kolei cholernie nie odpowiada, kiedy ktoś nie je mięsa. Weź komuś takiemu zaufaj... Trąci wrogiem na kilometr - stwierdziłem skrzywiony, ale oczywiście żartowałem sobie. Nie będę osądzał ludzi po tym, że byli skrzywieni z dietą. Chcieli dziwne wyrzeczenia, których nie zamierzałem rozumieć? Proszę bardzo! W dupie zresztą to miałem, ale jeśli chodziło o Persephonkę, to mnie trochę serce bolało z powodu faktu, że nie mogłem się z nią nawpierdalać jakiegoś obrzydliwie tłustego mięcha i potem zdychać z przejedzenia po obiedzie gdzieś do podwieczorku, kiedy to dojebywałem się jeszcze kiełbasą, a co!
A czy Persephona zabraniała mi jedzenia mięsa...? Myślę, że nie. Pewnie się krzywiła, a może i nie? Ona czasami miewała taką mimikę, że nie sposób było ogarnąć, co sobie myślała. Czasami zastanawiałem się, czy nie rzuca na mnie jakiejś klątwy po milczącemu, ale, cóż, jeszcze nic mnie podłego nie utrafiło... A może jeszcze nie byłem tego świadom? Cóż, byłem teraz poza domem, poza Persephonką, na jakimś przypadkowym weselu, więc w sumie po co ja myślałem o sprawach domowych? Persephonka i tarapaty będą wtedy, kiedy przekroczę próg mieszkania.
Machnąłem ręką, a zaraz machnąłem szklanką. W sensie, że wypiłem duszkiem jej zawartość. Aż chuchnąłem, bo ta gorycz po cieście była spotęgowana, szczególnie że miałem cholernie słodkie brownie na talerzu. Ale wchodziło i to najważniejsze! A o tym serniczku, to ja wciąż wiernie pamiętałem. Po prostu nie chciałem wyjść na bardziej pazernego niż byłem.
- Powiem ci, że to jedno i to samo. Niezależnie od trzeźwości, za każdym razem powiem to samo... Ale swobodnie sobie to zweryfikuj, tak na spokojnie, poczytaj. Ja to tak opisałem w skróconej wersji, ale to znacznie coś bardziej ci powiem... głębokiego, złożonego i tak dalej - przyznałem, wzruszając ramionami. Nie chciała mi zaufać w wiedzy, to jej sprawa. Właściwie, to pewnie sam bym sobie nie ufał, ale ufało mi w tym zakresie Ministerstwo Magii i jeszcze mi za to płaciło, więc tak najgorzej, to chyba ze mną nie było, cooo??? Chyba że źle było z Ministerstwem, to wtedy też mogło być ze mną nie po kolei, no nie? Cóż, niezależnie od efektu, gdzieś tam kiedyś o tym czytałem i to nie raz mi się przewijało przez ręce, oczy i serce może też. Umysł na pewno.
- Jeśli chodzi o ponowne wcielenia... To jest jak najbardziej możliwe, że możesz się ze swoim poprzednim anam cara tak spotykać co istnienie, ale, wiesz, to jest cholernie małe prawdopodobieństwo, ale jakieś jest, a w życiu i w magii wszystko jest możliwe - przyznałem, bo nie jedno w swoim życiu - dosyć krótkim - widziałem, wiele też miałem okazję czytać i badać, więęęc... Raczej niczego nie wykluczałem. Nawet w tej chwili nie wykluczałem, że już trzeźwy dotrę do domu, choć to również było mało prawdopodobne. - Ale była taka fajna historia nawet... Jeśli chodziło właśnie o bratnie dusze, tylko jeszcze chwilę temu ją pamiętałem, a teraz uciekła mi z głowy. Cóż, może mi się przypomni po kawałku sernika... Albo dwóch - stwierdziłem, sięgając po kolejne kawałki ciasta. Aż mnie to zbiło z tropu, bo za nic nie mogłem sobie przypomnieć, co ja miałem w głowie za historię o tych bratnich duszach.
A czy Persephona zabraniała mi jedzenia mięsa...? Myślę, że nie. Pewnie się krzywiła, a może i nie? Ona czasami miewała taką mimikę, że nie sposób było ogarnąć, co sobie myślała. Czasami zastanawiałem się, czy nie rzuca na mnie jakiejś klątwy po milczącemu, ale, cóż, jeszcze nic mnie podłego nie utrafiło... A może jeszcze nie byłem tego świadom? Cóż, byłem teraz poza domem, poza Persephonką, na jakimś przypadkowym weselu, więc w sumie po co ja myślałem o sprawach domowych? Persephonka i tarapaty będą wtedy, kiedy przekroczę próg mieszkania.
Machnąłem ręką, a zaraz machnąłem szklanką. W sensie, że wypiłem duszkiem jej zawartość. Aż chuchnąłem, bo ta gorycz po cieście była spotęgowana, szczególnie że miałem cholernie słodkie brownie na talerzu. Ale wchodziło i to najważniejsze! A o tym serniczku, to ja wciąż wiernie pamiętałem. Po prostu nie chciałem wyjść na bardziej pazernego niż byłem.
- Powiem ci, że to jedno i to samo. Niezależnie od trzeźwości, za każdym razem powiem to samo... Ale swobodnie sobie to zweryfikuj, tak na spokojnie, poczytaj. Ja to tak opisałem w skróconej wersji, ale to znacznie coś bardziej ci powiem... głębokiego, złożonego i tak dalej - przyznałem, wzruszając ramionami. Nie chciała mi zaufać w wiedzy, to jej sprawa. Właściwie, to pewnie sam bym sobie nie ufał, ale ufało mi w tym zakresie Ministerstwo Magii i jeszcze mi za to płaciło, więc tak najgorzej, to chyba ze mną nie było, cooo??? Chyba że źle było z Ministerstwem, to wtedy też mogło być ze mną nie po kolei, no nie? Cóż, niezależnie od efektu, gdzieś tam kiedyś o tym czytałem i to nie raz mi się przewijało przez ręce, oczy i serce może też. Umysł na pewno.
- Jeśli chodzi o ponowne wcielenia... To jest jak najbardziej możliwe, że możesz się ze swoim poprzednim anam cara tak spotykać co istnienie, ale, wiesz, to jest cholernie małe prawdopodobieństwo, ale jakieś jest, a w życiu i w magii wszystko jest możliwe - przyznałem, bo nie jedno w swoim życiu - dosyć krótkim - widziałem, wiele też miałem okazję czytać i badać, więęęc... Raczej niczego nie wykluczałem. Nawet w tej chwili nie wykluczałem, że już trzeźwy dotrę do domu, choć to również było mało prawdopodobne. - Ale była taka fajna historia nawet... Jeśli chodziło właśnie o bratnie dusze, tylko jeszcze chwilę temu ją pamiętałem, a teraz uciekła mi z głowy. Cóż, może mi się przypomni po kawałku sernika... Albo dwóch - stwierdziłem, sięgając po kolejne kawałki ciasta. Aż mnie to zbiło z tropu, bo za nic nie mogłem sobie przypomnieć, co ja miałem w głowie za historię o tych bratnich duszach.