Geraldine przygasiła papierosa o popielniczkę, którą barman postawił tuż przed nią na stole, miłe z jego strony, że zwrócił uwagę na to, że pali, po czym wróciła wzrokiem do kuzynki. Widziała, że ta się już zaczyna produkować, niepotrzebnie w ogóle wchodziła z nią w taką dyskusję. Średnio miała ochotę wysłuchiwać jej gorzkie żale. Jak widać jednak ta dopiero zaczynała.
- Głupi, czy nie, przynajmniej na tym zarobił, a do tego miał szansę złożyć wędzidło kelpie i jej dosiąść, co to była za adrenalina... - Na samą myśl o tym uczuciu robiło się jej przyjemnie. Kiedy płynęła na kelpie w jeziorze, czuła że może wszystko, że jest niepokonana. Był to jeden z powodów, przez które kochała polowania, uwielbiała ryzyko, niepewność, czy wyjdzie z tego w jednym kawałku.
- Tak, są tacy którzy się bawią w politykowanie, chociażby mój brat bliźniak.- W jej głosie można było usłyszeć pogardę. Gerry uważała, że praca w Ministerstwie nie do końca była odpowiednia dla członków jej rodziny. Powinno zająć się czynami, a nie siedzieć za biurkiem. Na całe szczęście byli jeszcze wśród nich tacy, którzy cenili to, czym ich ród zajmował się od zawsze i dbali o to, aby tradycja była przekazywana kolejnym pokoleniom.
- Mugolak, czy nie, akurat to jest mi obojętne.- Nie mogła zaakceptować tego, że kuzynka uważała iż miało to dla niej jakiekolwiek znaczenie. W czasie trwania konfliktu dość istotne było zdanie, jakie miała na ten temat, a w przeciwieństwie do reszty swojej rodziny Geraldine nie uważała czystej krwi za coś wyjątkowego, była zdania, że każdy czarodziej posiadał swoje umiejętności nie bez powodu, bez względu na to z jakiej rodziny pochodził. -Najważniejsze po prostu, żeby nie wtrącali się w sprawy, o których nie mają pojęcia. - Dopila zawartość swojej szklanki i przesunęła ją po blacie w stronę barmana, nie musiała się odzywać, aby nalał jej kolejną porcję ognistej. - Tak, potrafimy zabijać, przypominam Ci tylko grzecznie, że zabijamy zwierzęta, nie ludzi, póki co i nie mamy na swoich rękach krwi Leacha.- Yaxley bardzo dobrze wiedziała, po której stronie konfliktu stanie jej rodzina, jak na razie wolała nie myśleć o tym wszystkim, bo zdawała sobie sprawę, że mogą z tego powodu wyniknąć problemy.