• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem.

[06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem.
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#3
07.04.2024, 00:08  ✶  
- Grecja - dopowiedziała za niego, nie bojąc się tego słowa aż tak jak wcześniej, głównie dlatego że parę dni temu zdążyła zrobić siebie w związku z nim kompletną idiotkę. W jej tonie brzmiało odrobinę zniesmaczenie, ale oprócz tego przez tę parę dni doszła do wniosku, że wypowiadanie tej nazwy na głos nie mogło im już bardziej zaszkodzić. Owszem, na swój sposób wciąż bolało, a Ambrosia czuła falę zażenowania za każdym razem, gdy je przywoływała, ale gorzej już być nie mogło. A może zamiast krztusić się na nim co chwilę, uda im się je odczarować.

Stała wciąż w drzwiach, przyglądając wnętrzu uważnie, ale na dobrą sprawę wciąż nie wiedziała co właściwie ma o nim myśleć. Bo to nie było tak, że spodziewała się czegokolwiek innego; ot, domek letniskowy na jakimś wypizdowiu, który miał zapewnić odwiedzającym bliskość z naturą, odcięcie się od zewnętrznego świata, ogólnie pojętą chillerę i utopię.

- Nie podoba ci się? - zapytała, przejeżdżając wskazującym palcem po drewnianej framudze, a potem przenosząc spojrzenie na samego Alexandra i wsuwając okulary przeciwsłoneczne we włosy.

Pogoda zachowywała się tak, jakby nie mogła się zdecydować czego chce. Z jednej strony gorące promienie słońca próbowały przedrzeć się do ziemi, a z drugiej co chwila uniemożliwiały im to gęste chmury, które przynosiły deszcze. Było wilgotno, parno i duszno, co sprawiało że McKinnon obawiała się, że ten wyjazd wcale nie będzie tak relaksujący, jak mógłby być w każdych innych warunkach.

Głupio było się jej przyznać do tego, ale czasem korzystała z tych kostek, które wcześniej wysłały ich do Grecji. Sięgała po nie z sentymentu i kiedy była zagubiona, najczęściej ważąc je zwyczajnie w dłoni i bezmyślnie przesuwając palcami. Bo przecież obwinianie ich za sam nieudany wyjazd było głupotą i w ten sposób już parę razy wysłały ją w jakieś spokojne miejsce, kiedy akurat nie mogła lub nie chciała pojawić się we Francji. Dlatego też sama nie miała nic przeciwko, by i tym razem pozwolić im zadecydować, nawet jeśli miała być to najgorsza pod słońcem dziura.

Bo przynajmniej byli tu razem, prawda?

Westchnęła, słysząc jego prośbę, ale nie spierała się z nim w żaden sposób, sięgając do kieszeni sukienki po swoją talię. Tę zawsze trzymała blisko siebie, owiniętą w ładną chusteczkę z barwionego jedwabiu. Wiedziała, że popularne było podejście, by nie dawać innym osobom dotykać swoich kart, żeby te nie przejęły nieodpowiedniej energii i nie rozstroiły się i czasem faktycznie się do niej stosowała. Jej karty były jej prywatną przyjaciółką, z którą lubiła rozmawiać i strzegła ich zazdrośnie, trochę też przez to by uniknąć niewygodnych pytań na temat tego, dlaczego wyglądają tak, a nie inaczej. Posiadała specjalne talie, które oferowała klientom, te tylko swoją pozwalając dotykać wybranym osobom, które zwyczajnie były jej niezwykle bliskie. Niewątpliwie, Mulciber zaliczał się do tego typu osób, ale przy nim nigdy nie miała jakichkolwiek wątpliwości co do tego, czy jej talia powinna znaleźć się w jego rękach. Oboje chętnie dzieli się ze sobą swoimi kartami, bez zawahania przekładając wzajemne rozkłady, czy to w momentach zastanowienia, czy przez zwyczajne próby droczenia się. Czasem zastanawiała się, czy w ogóle mieli swoje własne, osobne talie, czy może jednak te obie, które trzymali blisko serc, od zawsze posiadały dwójkę właścicieli.

- Popsuła? - uniosła wreszcie delikatnie brwi, kiedy zastukała obcasami po deskach, podchodząc do niego i podając mu talię. - I teraz chcesz popsuć moją, jak rozumiem? - uśmiechnęła się nieco złośliwie, zanim podeszła do okna znajdującego się przy głowie dwuosobowego łóżka, wyglądając przez nie i oceniając znajdujący się za nim widok. Jej własne karty od paru dni groziły jej Dwójką Mieczy, a ona, jak to miała w zwyczaju, spoglądała na nie z niezadowolonym grymasem, w myślach powtarzając, że nie ma ochoty na takie dyskusje.

!szaleństwoWindermere


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (4247), Ambrosia McKinnon (3583), Pan Losu (69)




Wiadomości w tym wątku
[06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 06.04.2024, 23:13
RE: [05.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Pan Losu - 06.04.2024, 23:13
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Ambrosia McKinnon - 07.04.2024, 00:08
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Pan Losu - 07.04.2024, 00:08
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 07.04.2024, 02:30
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Ambrosia McKinnon - 07.04.2024, 03:57
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 08.04.2024, 19:44
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Ambrosia McKinnon - 08.04.2024, 21:21
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 10.04.2024, 01:59
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Ambrosia McKinnon - 10.04.2024, 03:40
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 10.04.2024, 18:35
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Ambrosia McKinnon - 11.04.2024, 00:57
RE: [06.08.1972] Szaleństwo Windermere. Kiedy słońce było bogiem. - przez Alexander Mulciber - 12.04.2024, 00:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa