07.04.2024, 01:01 ✶
Isaac na pewno by docenił, gdyby wiedział że duchowny będzie się za niego modlił! Sam tego nie praktykował, więc miło będzie jeśli ktoś pomyśli o nim w dobrej wierze. Nawet, jeśli chodziło o gadulstwo!
Zauważył, że temat Milly wzbudził w Sebastianie pewne emocje, ale ciekaw był czy Czarna Furia wyrosła ze swoich nastrojów.
-Znasz Milly? W szkole byliśmy na jednym roku, graliśmy razem w Quidditcha więc ją pamiętam. Czy… no cóż, ciężko mi to ubrać w słowa, ale zastanawiałem się czy… może jest nieco spokojniejsza, niż pamiętam? - Nie chciał jej w żaden sposób obrazić. Wiele osób jej nie lubiło, ale Isaac często potrafił znaleźć sposób na jej humory i jakoś sobie z nią radził.
-Wiesz, niektórzy po przejęciu władzy nieco łagodnieją, żeby zniechęcić ludzi do buntów. Ale chyba w przypadku Czarnego Pana, to nie miałoby miejsca. Wierzę, że Ministerstwo ma jakiś plan i ludzie nie będą musieli się bać. Przyszło nam żyć w mrocznych czasach. A ja muszę się zastanowić, w jaki sposób napisać o tym co dzieje się teraz w naszym magicznym świecie. Muszę być przy tym bardzo obiektywny i schować swoje subiektywne opinie do kieszeni. - Postukał palcami o udo i zmarszczył lekko brwi. Nadal nie był pewien, czy da radę być bezstronny. Chciał jednak spróbować.
- Dziękuję, że mimo wszystko zgodziłeś się ze mną porozmawiać. Na pewno skorzystam z Twoich wszystkich rad i przepraszam, że zrzuciłem na Ciebie swoje troski. - Spojrzał na duchownego i uśmiechnął się pogodnie.
-Jeśli jest coś, w czym mógłbym pomóc, to nie wahaj się powiedzieć, albo do mnie napisać. Na pewno zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby jakoś się przydać. - Obiecał, i wydawało się że mówił szczerze.
Isaaca czekały teraz tygodnie przygotowań i godziny żmudnej pracy. Musiał się wziąć w garść i skupić na swoim celu. Zamiast chodzić do pubu po “godzinach niewolniczej pracy w Ministerstwie”, będzie wracał do domu i skupiał się na tym co ważne. Czekało go trudne zadanie. Tym razem nie będzie mógł używać legilimencji tak jak na mugolach. Nie był z tego dumny, ponieważ grzebanie w czyjeś głowie oraz wspomnieniach było zachowaniem bardzo niskich lotów. Bagshot spisywał jednak historię dla przyszłych pokoleń, więc właśnie tym uciszał swoje sumienie.
Zauważył, że temat Milly wzbudził w Sebastianie pewne emocje, ale ciekaw był czy Czarna Furia wyrosła ze swoich nastrojów.
-Znasz Milly? W szkole byliśmy na jednym roku, graliśmy razem w Quidditcha więc ją pamiętam. Czy… no cóż, ciężko mi to ubrać w słowa, ale zastanawiałem się czy… może jest nieco spokojniejsza, niż pamiętam? - Nie chciał jej w żaden sposób obrazić. Wiele osób jej nie lubiło, ale Isaac często potrafił znaleźć sposób na jej humory i jakoś sobie z nią radził.
-Wiesz, niektórzy po przejęciu władzy nieco łagodnieją, żeby zniechęcić ludzi do buntów. Ale chyba w przypadku Czarnego Pana, to nie miałoby miejsca. Wierzę, że Ministerstwo ma jakiś plan i ludzie nie będą musieli się bać. Przyszło nam żyć w mrocznych czasach. A ja muszę się zastanowić, w jaki sposób napisać o tym co dzieje się teraz w naszym magicznym świecie. Muszę być przy tym bardzo obiektywny i schować swoje subiektywne opinie do kieszeni. - Postukał palcami o udo i zmarszczył lekko brwi. Nadal nie był pewien, czy da radę być bezstronny. Chciał jednak spróbować.
- Dziękuję, że mimo wszystko zgodziłeś się ze mną porozmawiać. Na pewno skorzystam z Twoich wszystkich rad i przepraszam, że zrzuciłem na Ciebie swoje troski. - Spojrzał na duchownego i uśmiechnął się pogodnie.
-Jeśli jest coś, w czym mógłbym pomóc, to nie wahaj się powiedzieć, albo do mnie napisać. Na pewno zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby jakoś się przydać. - Obiecał, i wydawało się że mówił szczerze.
Isaaca czekały teraz tygodnie przygotowań i godziny żmudnej pracy. Musiał się wziąć w garść i skupić na swoim celu. Zamiast chodzić do pubu po “godzinach niewolniczej pracy w Ministerstwie”, będzie wracał do domu i skupiał się na tym co ważne. Czekało go trudne zadanie. Tym razem nie będzie mógł używać legilimencji tak jak na mugolach. Nie był z tego dumny, ponieważ grzebanie w czyjeś głowie oraz wspomnieniach było zachowaniem bardzo niskich lotów. Bagshot spisywał jednak historię dla przyszłych pokoleń, więc właśnie tym uciszał swoje sumienie.