07.04.2024, 02:17 ✶
Rozważy jego podejście, co nie zmieni tego, że na razie średnio u niego z czasem i pieniędzmi. Ze wszystkim u niego jest średnio. Westchnął ciężko.
-Zastanowię się nad tym.-nie mógł tak otwarcie powiedzieć, że nie, bo przecież jak to tak od razu ścinać jego propozycję? To byłoby niegrzeczne.
Wróżba przyszła i nie była zbyt optymistyczna. Zamiast pomagać plątała wszystko jeszcze bardziej. Dopytanie się też niewiele dało, bo koniec końców brzmiała ona ,,Zrobisz, jak zechcesz i będziesz musiał się bujać sam z konsekwencjami". Nie chciał tak, ale chyba na tym polegało życie. Coś się zyska, coś się utraci i to tylko dlatego, że podjęło się taką, a nie inną decyzję.
Ostatnie słowa jednak były najbardziej konfundujące. Niby wiedział to, ale nie chciał kochać nikogo innego, chciał tego jednego mężczyznę i tylko jego.
-Co jeśli kolejne miłości, nie będą tak dobre, jak ta pierwsza?-rzucił pytanie w eter, do chłopaka, ale błyskawicznie się zreflektował co powiedział i poderwał się z krzesła zanim dostał odpowiedź.-Wiesz... Nieważne. Nie będę ci zawracał dalej głowy głupotami.-zaśmiał się nerwowo, chcąc odwołać swoje ostatnie pytanie. Odpowiedź na nie nie była ważna, ani trochę, wcale. Z resztą nie chciał jej nawet słyszeć, bo to pewnie będzie kolejne wmawianie mu, że na pewno znajdzie coś lepszego, a nie znajdzie, wiedział to, czuł całym sobą. Tak czy inaczej chyba powinien iść, zanim kompletnie się skompromituje i to przez swoim sąsiadem! jak mu później spojrzy w oczy, jak się na klatce będą mijać?
-Zastanowię się nad tym.-nie mógł tak otwarcie powiedzieć, że nie, bo przecież jak to tak od razu ścinać jego propozycję? To byłoby niegrzeczne.
Wróżba przyszła i nie była zbyt optymistyczna. Zamiast pomagać plątała wszystko jeszcze bardziej. Dopytanie się też niewiele dało, bo koniec końców brzmiała ona ,,Zrobisz, jak zechcesz i będziesz musiał się bujać sam z konsekwencjami". Nie chciał tak, ale chyba na tym polegało życie. Coś się zyska, coś się utraci i to tylko dlatego, że podjęło się taką, a nie inną decyzję.
Ostatnie słowa jednak były najbardziej konfundujące. Niby wiedział to, ale nie chciał kochać nikogo innego, chciał tego jednego mężczyznę i tylko jego.
-Co jeśli kolejne miłości, nie będą tak dobre, jak ta pierwsza?-rzucił pytanie w eter, do chłopaka, ale błyskawicznie się zreflektował co powiedział i poderwał się z krzesła zanim dostał odpowiedź.-Wiesz... Nieważne. Nie będę ci zawracał dalej głowy głupotami.-zaśmiał się nerwowo, chcąc odwołać swoje ostatnie pytanie. Odpowiedź na nie nie była ważna, ani trochę, wcale. Z resztą nie chciał jej nawet słyszeć, bo to pewnie będzie kolejne wmawianie mu, że na pewno znajdzie coś lepszego, a nie znajdzie, wiedział to, czuł całym sobą. Tak czy inaczej chyba powinien iść, zanim kompletnie się skompromituje i to przez swoim sąsiadem! jak mu później spojrzy w oczy, jak się na klatce będą mijać?