• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji

[06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#3
07.04.2024, 15:10  ✶  
Coś za dużo tych atrakcji, jak na jeden tydzień, pomyślał kąśliwie Macmillan, maszerując pewnym krokiem przez osiedle domków wczasowych rozrzuconych na terenie ośrodka Widermere. Czy faktycznie miał na co narzekać? W ostatnich dniach dosłownie przeżywał drugą młodość: najpierw wybrał się na potańcówkę Brenny Longbottom, a teraz jeszcze miał spotkać się z kolegą z zagranicznego Instytutu Badań Historycznych. Francis był w Anglii przejazdem; planował odwiedzić paru znajomych przed podróżą do Ameryki i dziwnym trafem Macmillan znalazł się na tej liście.

Sebastiana ani trochę nie zaskoczyło to, że zatrzymał się akurat w mugolskim ośrodku. Francis, chociaż żył na co dzień pośród czarodziejów, wywodził się z rodziny półkrwi, która dużo bardziej preferowała swoje niemagiczne korzenie. A może kierował się kwestiami bezpieczeństwa? Bądź co bądź, obecna sytuacja społeczno-polityczna w Anglii nie należała do najlepszych, toteż skrycie się pośród mugoli było całkiem dobrym rozwiązaniem. Za to kompletnie nietrafionym pomysłem było to, aby umówić się z egzorcystą na konkretną godzinę i... wybrać się na spacer.

A tak przynajmniej twierdziła kartka wetknięta we framugę domku, który wynajął Francis na najbliższe dni. Macmillan pokręcił z niedowierzaniem głową, rozglądając się na prawo i lewo. Ośrodek nie należał do małych, więc próba sprawdzenia wszystkich jego zakamarków byłaby doświadczeniem zbliżonym do szukania igły w stogu siana. Cóż, pokręci się po okolice i wróci za jakiś czas. Może do tego czasu kolega wróci. Oby, bo inaczej brałem wolne na darmo, skomentował bezgłośnie, mrużąc ciemne oczy i kierując się w stronę molo przy brzegu jeziora.

Eh, a mógł wziąć okulary przeciwsłoneczne. Przyciemnione szkła kontrastowałyby teraz z jego jasną wyjściową garderobą. Zazwyczaj preferował czerń, jednak w tym wypadku zdecydował się na jasną koszulę z krótkim rękawem, wzorzastą kamizelkę i kremowe spodnie. Z ciemnych elementów stroju ostały się jedynie buty. Gdy dotarł do kładki od jakiej zaczynało się molo, zauważył samotną sylwetkę na jego końcu. Przystanął na moment, zastanawiając się, czy jednak nie zawrócić lub po prostu przejść się brzegiem jeziora. Nie przepadał za tłumami, podobnie jak nie przepadał za obcymi, więc chyba lepiej by było, gdyby...

Zmarszczył czoło, gdy zdał sobie sprawę, że nawet od tyłu z pozoru nieznany mężczyzna wydawał się znajomy. Sebastian może i nie był duszą towarzystwa, ale znał ludzi. Zwłaszcza tych powiązanych z kowenem. A kto, jak kto, ale Anthony Shafiq był z nim dosyć mocno związany. A raczej fortuna jego rodziny, jaką przeznaczał na renowację różnych miejsc kultu i remonty w londyńskiej siedzibie kowenu. Ileż to tabliczek było rozsianych po Anglii z podziękowaniami dla niego!

— Niech Matka pana prowadzi, panie Shafiq — odezwał się szorstko Sebastian, gdy w końcu znalazł się przy mężczyźnie. — A jej łaska niech dopomoże we wszelkich przedsięwzięciach, jakich próbuje się pan tu podjąć. — Skinął głową, opierając sztywno dłonie o balustradę. — Kogo jak kogo, ale pana nie spodziewałem się widzieć w mugolskim ośrodku.

Uniósł minimalnie kąciki ust, taksując zaciekawionym wzrokiem sylwetkę mężczyzny. Frak wydawał mu się przesadą, biorąc pod uwagę, że był środek lata, a spora część gości ośrodka paradowała w dużo bardziej skąpych strojach. Na Morganę, jeszcze ten cylinder. Jeśli Anthony próbował wtopić się w lokalny tłum, to raczej mu to nie wychodziło zbyt dobrze. Momentalnie przyciągał do siebie wzrok.

!szaleństwoWindermere
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1770), Pan Losu (68), Sebastian Macmillan (1629)




Wiadomości w tym wątku
[06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 22:29
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 07.04.2024, 15:10
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Pan Losu - 07.04.2024, 15:10
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 12.04.2024, 12:19
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 13.04.2024, 00:11
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 11:56
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 13.04.2024, 12:34
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 12:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa