07.04.2024, 15:51 ✶
Jezioro Windermere! Kiedy jedna z ciotek Isaaca wspomniała o tym miejscu, Bagshot przypomniał sobie, że chyba był tu kiedyś na wakacjach z rodzicami. Całkiem dobrze je wspominał. Pogoda dopisywała, nastroje również! Mógł spędzić błogi czas na “nicnierobieniu”. Jako dziecko słyszał również o tym miejscu różne tajemnicze historie. Pamiętał, że był tym bardzo podekscytowany i chciał wypytywać pracowników obsługi o szczegóły, jednak ojciec stanowczo mu tego zabronił. Nie chciał, żeby jego syn nagadał jakichś głupot mugolom.
Kiedy więc Isaac dowiedział się od ciotki, że jego daleki krewny, który był dla niego: “bratankiem stryja teściowej siostry ciotecznej jego prababki stryjecznej” wybrał się na wakacje nad to właśnie jezioro, postanowił, że on również zrobi sobie dwa dni wolnego. Musiał odpocząć od codziennego przeglądania starych wydań Proroka Codziennego, oraz nudnej pracy w jaskini Smutku i Rozpaczy, jakim było Ministerstwo Magii. Spakował więc niewielki bagaż, zabrał ze sobą dwie książki (w razie jakby naszła go ochota na czytanie), butelkę ognistej i wyruszył w świat! W końcu mógł pozbyć się koszuli i eleganckich spodni, na rzecz nieśmiesznego podkoszulka z wąsata filiżanką proponującą herbatę, krótkich spodenek i słomkowego kapelusza. W końcu wakacje to wakacje, prawda? Jedenaście lat mieszkał poza granicami kraju, powinien przypomnieć sobie, jak piękna i urokliwa była Wielka Brytania!
Przybył do ośrodka z samego rana, i praktycznie od razu wybrał się na spacer. Lubił obcowanie z naturą, jednak ilość pająków które widział po drodze lekko go przerażała. Po około dwóch godzinach intensywnego błądzenia, postanowił wrócić do wynajętego domku. Mieszkał obok swojego krewnego, ponieważ przy rezerwacji specjalnie postarał się o to, żeby być “blisko”. Miał do Owena mnóstwo pytań, a nie do końca wiedział jaki mężczyzna będzie miał do niego stosunek. Matka Isaaca - Victoria Bagshot z domu Lockhart, przez swój dość “nietuzinkowy” charakter zraziła do siebie wszystkich krewnych swojego męża, przez co Isaac nie utrzymywał kontaktu praktycznie z nikim. To, że wrócił do kraju dopiero dwa miesiące temu, również nie pomogło w pielęgnowaniu rodzinnych więzi.
-Dzień dobry, dopiero ranek a już pierwszy wypadek? - Przywitał się Isaac pogodnym tonem, kiedy wkroczył na molo i podszedł do swojego krewnego. Wyciągnął z kieszeni spodenek chusteczkę i podał mu ją.- Owen Bagshot, prawda? Może widzieliśmy się na jakimś zjeździe rodzinnym dwadzieścia lat temu, więc pewnie mnie nie pamiętasz. Isaac Bagshot, miło mi.- - Przedstawił się, wyciągając rękę w jego kierunku żeby mogli uścisnąć sobie dłonie.
!szaleństwoWindermere
Kiedy więc Isaac dowiedział się od ciotki, że jego daleki krewny, który był dla niego: “bratankiem stryja teściowej siostry ciotecznej jego prababki stryjecznej” wybrał się na wakacje nad to właśnie jezioro, postanowił, że on również zrobi sobie dwa dni wolnego. Musiał odpocząć od codziennego przeglądania starych wydań Proroka Codziennego, oraz nudnej pracy w jaskini Smutku i Rozpaczy, jakim było Ministerstwo Magii. Spakował więc niewielki bagaż, zabrał ze sobą dwie książki (w razie jakby naszła go ochota na czytanie), butelkę ognistej i wyruszył w świat! W końcu mógł pozbyć się koszuli i eleganckich spodni, na rzecz nieśmiesznego podkoszulka z wąsata filiżanką proponującą herbatę, krótkich spodenek i słomkowego kapelusza. W końcu wakacje to wakacje, prawda? Jedenaście lat mieszkał poza granicami kraju, powinien przypomnieć sobie, jak piękna i urokliwa była Wielka Brytania!
Przybył do ośrodka z samego rana, i praktycznie od razu wybrał się na spacer. Lubił obcowanie z naturą, jednak ilość pająków które widział po drodze lekko go przerażała. Po około dwóch godzinach intensywnego błądzenia, postanowił wrócić do wynajętego domku. Mieszkał obok swojego krewnego, ponieważ przy rezerwacji specjalnie postarał się o to, żeby być “blisko”. Miał do Owena mnóstwo pytań, a nie do końca wiedział jaki mężczyzna będzie miał do niego stosunek. Matka Isaaca - Victoria Bagshot z domu Lockhart, przez swój dość “nietuzinkowy” charakter zraziła do siebie wszystkich krewnych swojego męża, przez co Isaac nie utrzymywał kontaktu praktycznie z nikim. To, że wrócił do kraju dopiero dwa miesiące temu, również nie pomogło w pielęgnowaniu rodzinnych więzi.
-Dzień dobry, dopiero ranek a już pierwszy wypadek? - Przywitał się Isaac pogodnym tonem, kiedy wkroczył na molo i podszedł do swojego krewnego. Wyciągnął z kieszeni spodenek chusteczkę i podał mu ją.- Owen Bagshot, prawda? Może widzieliśmy się na jakimś zjeździe rodzinnym dwadzieścia lat temu, więc pewnie mnie nie pamiętasz. Isaac Bagshot, miło mi.- - Przedstawił się, wyciągając rękę w jego kierunku żeby mogli uścisnąć sobie dłonie.
!szaleństwoWindermere