- 11 lat nieobecności? - Zainteresował się. Usiadł na krześle, wyglądając tylko przez moment na piękny ogród, który ciągnął go o wiele mniej niż Matka Woda, ale nadal ciągnął. Czy naprawdę trzeba nadrabiać wszystko z gazet? Chciało się pytać dalej - więc nie masz przyjaciół, rodziny, która by ci opowiedziała, czy może: nie ufasz ludzkiej pamięci? Nie dziwił się, sam by pewnie jej nie do końca ufał, ale raczej polegałby na relacji kogoś bliskiego, a dopiero potem szukałby ewentualnie uzupełnienia wiedzy w gazetach. Przerabiać jednak gazety z 11 lat..? Nic dziwnego, że ta makulatura była WSZĘDZIE. - Fanatyzm w ostatnich czasach nie wybrzmiewa zbyt dobrze... - Sięgnął po pierwszą lepszą gazetę i spojrzał na nią. Na pierwszej stronie - skandal Loretty Lestrange, kolejny z wielu, gazeta datowana na dobrych parę miesięcy wstecz. Odsunął od siebie gazetę, bo choć Loretta była piękną kobietą - był do niej uprzedzony.
- Dziękuję. - Przysunął sobie filiżankę i chociaż mleko patrzyło na niego jak wyrok, który musiał uciszyć, to go nie dolał. Kolejna rzecz, jaką w głowie słyszał - powinieneś pić z mlekiem, lepiej działa! To znaczy - gorzej działa, ale na niego działała lepiej. Teraz jednak, na tym lekkim kacu, jakby miał wypić kawę z mlekiem to chyba zrobiłoby mu się niedobrze. - I częstowanie nieznajomych papierosami oraz zapraszanie ich na drinka. - Żeby byli łatwiejsi - ten żarcik zostawił jednak dla siebie samego. Na razie z pełnym wdziękiem się uśmiechnął, założył nogę na nogę i jak na panicza przystało złapał filiżankę, żeby powąchać aromat kawy. I słuchał. Słuchał z zainteresowaniem. Isaacowi albo brakowało osoby, która by mogła go wysłuchiwać, albo należał do tej grupy niezwykle wygadanych ludzi - tak jak Brenna chociażby. Jego miły głos sprawiał, że słuchać się chciało, o czymkolwiek chciałby tam opowiadać. A może, skoro nie było go 11 lat, to stęsknił się za towarzystwem stricte Anglików? - Lubię szczypiorek. Lubię warzywa... i owoce morza. - Dodał już bardziej od siebie, półgębkiem się uśmiechając, bo owoce morza do jajecznicy byłyby chyba co najmniej dziwne. Choć różne już cuda kulinarne widział. - C... ole..? - Powtórzył bardzo ostrożnie, w oczywisty sposób sugerując, że nie ma pojęcia, czym ta cola jest. Oprócz tego, że jest zimna, mugolska i mógłby jej spróbować. Poczuł się co najmniej zaintrygowany. - Wybacz, proszę, ale nie jestem zaznajomiony z mugolskim światem.