07.04.2024, 22:56 ✶
Dla Anthony’ego jego słowa mogły być przejawem buntu, jednak dla Isaac’a wcale tym nie były. Miał swoje powody, swoją pokrętną moralność, która nie pozwala mu działać na szkodę innych. Nawet jeśli zaglądał w ich umysły i widział najgorsze grzechy oraz zbrodnie, starał się nie oceniać. Gdyby nie postawa jaką prezentował Anthony - osoby, której wydaje się, że może robić z ludźmi wszystko, lekceważyć ich, oceniać i szufladkować, to może i by mu to wyjaśnił. Najwyraźniej jednak obaj nie potrzebowali czuć do siebie sympatii, więc Isaac po prostu przestał reagować na jego miny, spojrzenia oraz drgające zmarszczki. Na początku traktował go jako “gracza”. Jednak “gracze”, zdaniem Bagshota, powinni mimo wszystko darzyć się szacunkiem. A miał wrażenie, że tego szacunku do innych Anthony’emu brakowało. A już zwłaszcza w gestach.
Isaac nie próbował również niczego wymuszać. Normalnym było, że przy zawieraniu jakiejś umowy, dwie osoby stawiają pewne warunki. Może w świecie Anthony’ego Shafiqa tak to nie działało, ale w świecie Isaac'a już tak. Nie czuł się gorszy od mężczyzny, ale doszedł do wniosku, że on tak właśnie o nim myśli. Nie lubił ludzi, którzy innych mieli za nic. Ta rozmowa nie była już ani miła, ani przyjemna, więc może faktycznie Anthony miał rację, że jego ton zrobił się nieco szorstki?
-Mam przyjaciela, ale niestety daleko. Mieszka w Polsce. A to, że ma pan kogoś bliskiego, dobrze o panu świadczy. - Powiedział i faktycznie w końcu poczęstował się jedzeniem. Pachniało ładnie, a on był głodny. Usiadł wygodnie i miał zamiar spróbować wszystkiego. Skupił się więc i na jedzeniu, i na rozmowie.
-Dobrze, napiszę ten artykuł i spotkam się z panną Stanhope… albo nie! - Zaprzeczył nagle sam sobie i spojrzał na kawałek chlebka który trzymał w dłoni.- Zrobię wywiad z Khmerem, który mieszka w Londynie i zapytam go, co o tym wszystkim sądzi i jak się z tym poczuł. Poproszę, żeby opowiedział trochę o Kambodży, i potem spotkam się z panną Stanhope. A jeśli chodzi o mój drugi szorstki warunek, to jednak zmieniłem zdanie. - Uznał, że nie poprosi go o to, o co poprosić zamierzał. Tym razem spróbował sosu, który smakował jak Butter chicken. Był nieco łagodniejszy niż poprzednie dipy.
-Co do wykopalisk o których pan wspomniał, chciałbym wziąć w tym udział jeśli będzie taka możliwość. Pracowałem już przy ruinach i mam odpowiednią wiedzę. O jaką świątynie chodzi? Angkor Wat?
Isaac nie próbował również niczego wymuszać. Normalnym było, że przy zawieraniu jakiejś umowy, dwie osoby stawiają pewne warunki. Może w świecie Anthony’ego Shafiqa tak to nie działało, ale w świecie Isaac'a już tak. Nie czuł się gorszy od mężczyzny, ale doszedł do wniosku, że on tak właśnie o nim myśli. Nie lubił ludzi, którzy innych mieli za nic. Ta rozmowa nie była już ani miła, ani przyjemna, więc może faktycznie Anthony miał rację, że jego ton zrobił się nieco szorstki?
-Mam przyjaciela, ale niestety daleko. Mieszka w Polsce. A to, że ma pan kogoś bliskiego, dobrze o panu świadczy. - Powiedział i faktycznie w końcu poczęstował się jedzeniem. Pachniało ładnie, a on był głodny. Usiadł wygodnie i miał zamiar spróbować wszystkiego. Skupił się więc i na jedzeniu, i na rozmowie.
-Dobrze, napiszę ten artykuł i spotkam się z panną Stanhope… albo nie! - Zaprzeczył nagle sam sobie i spojrzał na kawałek chlebka który trzymał w dłoni.- Zrobię wywiad z Khmerem, który mieszka w Londynie i zapytam go, co o tym wszystkim sądzi i jak się z tym poczuł. Poproszę, żeby opowiedział trochę o Kambodży, i potem spotkam się z panną Stanhope. A jeśli chodzi o mój drugi szorstki warunek, to jednak zmieniłem zdanie. - Uznał, że nie poprosi go o to, o co poprosić zamierzał. Tym razem spróbował sosu, który smakował jak Butter chicken. Był nieco łagodniejszy niż poprzednie dipy.
-Co do wykopalisk o których pan wspomniał, chciałbym wziąć w tym udział jeśli będzie taka możliwość. Pracowałem już przy ruinach i mam odpowiednią wiedzę. O jaką świątynie chodzi? Angkor Wat?