Gdyby nie widmo wspólnej wycieczki z rodziną w sam środek dziczy, ostatnie dni sierpnia zapewne upłynęłyby Cameronowi na beztroskich zabawach z dziećmi sąsiadów lub wypadach z rodzeństwem na ulicę Pokątną w celu zrobienia zakupów i wpadnięcia do lodziarni na lody z podwójną polewą. Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi, a także data zaznaczona na czerwono w kalendarzu na ścianie jasno wskazywały na to, że końcówka wakacji wcale nie miała być taka sielska.
Młody Camiś znajdował swego rodzaju pocieszenie w krainie snów, gdzie ujeżdżał smoka, ratując miasto przed atakiem czarnoksiężników i właśnie miał otrzymać od burmistrza wielki złoty puchar, gdy nagle... Oberwał czymś miękkim prosto w twarz, a konkretnie w nos. Otworzył jedno, a potem drugie, nie do końca łapiąc, gdzie właściwie się znajdują. Zepchnął poduchę na podłogę i zerknął w stronę drzwi, gdzie mrugnął mu cień czyjejś sylwetki. Mama? Tato? Cedric.
Chłopiec przewrócił się na drugi bok i nakrył głowę kołdrą. Może jak będzie udawał, że go nie ma, to o nim zapomną? Na pewno by sobie poradził sam w domu przez tę parę dni. Gorzej, jeśli ojciec jednak sobie o nim przypomni i załatwi mu zimną kąpiel z samego rana. Momentalnie przeszedł go dreszcz, który sprawił, że podniósł się z łóżka i podszedł do drzwi
Po omacku sięgnął do wieszaka, na którym b był zawieszony jego ulubiony szlafrok w hipogryfy i go założył. Zanim jednak opuścił pokój, zgarnął jeszcze z oparcia krzesła koc. Z początku zamierzał pójść od razu do łazienki, ale zauważył, że Cedric czaił się przy sypialni ich siostry. Niczym ghoul z bajek powłóczył ku niemu powolnym krokiem.
— Naprawdę umarła? Szczęściara... — spytał rozespany, zarzucając sobie na ramiona zabrany od siebie koc. W przeciwieństwie do swojego starszego i mądrzejszego brata nie miał oporów przed tym, aby bez uprzedzenia wetknąć swój łebek do pokoju siostry. Zmrużył oczy, rozglądając się po wnętrzu. — Cece? Żyjesz, czy nie żyjesz?
Gdy nie dostał odpowiedzi, wszedł do środka, stojąc jak słup soli przy drzwiach, z przymkniętymi oczami, ewidentnie oczekując, że jego ulubiona siostra bez względu na swój stan, poinformuje go, co się z nią dzieje.