08.04.2024, 13:39 ✶
Olivia roześmiała się i uniosła dłonie w poddańczym geście.
- Ależ dobrze, panie tajemniczy. To w zasadzie jeszcze lepiej, lubię zagadki i tajemnice. Może niedługo sama je odkryję, tak będzie ciekawiej - błysnęła zębami w uśmiechu, bo nie kłamała - naprawdę lubiła zagadki. Albo po prostu uwielbiała wtykać nos w nie swoje sprawy. Wyglądała na taką, co to nie potrafiła usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Pod tym względem Olivia była dość stereotypowa, bo tego typu osoby faktycznie nie lubiły nudy i bywały odrobinę wścibskie. Ale nie dało się w niej wyczuć ani trochę nieuprzejmości czy zadufania w sobie. Wydawała się... Sympatyczna, chociaż to określenie było chyba najgorszym, jeżeli chodziło o określenie nieznajomych. "Sympatyczny" było słowem tak miałkim, że mdliło.
Olivia po raz kolejny obróciła w dłoni szklankę. Wpatrywała się w płomienie z niemal fascynacją. Na próbę nawet odłożyła papierosa do popielniczki i przesunęła palcem tuż nad płomieniem, by upewnić się, że ten jej nie oparzy.
- Jaką tam od razu ekspertką, czasem uwarzę coś i nawet nie wybuchnie - parsknęła śmiechem, bo nigdy w życiu by siebie nie określiła w ten sposób. - Jestem Olivia. Zapamiętaj to imię, bo jeśli stanę zaraz w płomieniach, to wrócę tu w dusznej postaci, żeby cię straszyć do końca twoich dni.
Mrugnęła, a potem wstrzymała oddech. Szybkim ruchem zbliżyła szklankę do ust i wypiła naprawdę potężnego łyka. Chyba zbyt potężnego, bo aż łzy jej stanęły w oczach. Nie było szans, żeby wyzerowała taką ilość - nie miała już dwudziestu lat. Przełknęła jednak wszystko grzecznie i dopiero wtedy zaczęła kaszleć.
- Już umarłam? Na Merlina, mogłeś mnie ostrzec, że to takie mocne - chrypnęła, przykładając dłoń do klatki piersiowej. Policzki nieco jej poczerwieniały, a jedna łza spłynęła z kącika oka. - Ale dobre! Tylko... Nie pijcie tego na hejnał, jak ja.
Odezwała się do dwójki mężczyzn, którzy stali obok i z ciekawością patrzyli już nie na drinka, a na reakcję Quirke. Jakby sami nie do końca wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Ruda nawet nie oczekiwała odpowiedzi, więc sięgnęła po papierosa.
- Dla nas to samo - mężczyzna szturchnął swojego kolegę w bok, wskazując głową na drinka Olivii.
- O widzisz, powinien mi się jakiś procent należeć za bycie żywą reklamą tego drinka - ruda otarła kącik oka palcem. Przyjemne ciepło rozlało się po jej ciele, nieprzyjemne uczucie pieczenia minęło, pozostawiając po sobie tylko wspomnienie. Teraz upiła dużo mniejszy łyk, mogąc się naprawdę delektować smakiem. Bo przecież czasy, gdy piło się byle tylko się napić, już dawno minęły. - A ty? Zdradzisz swoje imię, czy to też tajemnica Convivium?
- Ależ dobrze, panie tajemniczy. To w zasadzie jeszcze lepiej, lubię zagadki i tajemnice. Może niedługo sama je odkryję, tak będzie ciekawiej - błysnęła zębami w uśmiechu, bo nie kłamała - naprawdę lubiła zagadki. Albo po prostu uwielbiała wtykać nos w nie swoje sprawy. Wyglądała na taką, co to nie potrafiła usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Pod tym względem Olivia była dość stereotypowa, bo tego typu osoby faktycznie nie lubiły nudy i bywały odrobinę wścibskie. Ale nie dało się w niej wyczuć ani trochę nieuprzejmości czy zadufania w sobie. Wydawała się... Sympatyczna, chociaż to określenie było chyba najgorszym, jeżeli chodziło o określenie nieznajomych. "Sympatyczny" było słowem tak miałkim, że mdliło.
Olivia po raz kolejny obróciła w dłoni szklankę. Wpatrywała się w płomienie z niemal fascynacją. Na próbę nawet odłożyła papierosa do popielniczki i przesunęła palcem tuż nad płomieniem, by upewnić się, że ten jej nie oparzy.
- Jaką tam od razu ekspertką, czasem uwarzę coś i nawet nie wybuchnie - parsknęła śmiechem, bo nigdy w życiu by siebie nie określiła w ten sposób. - Jestem Olivia. Zapamiętaj to imię, bo jeśli stanę zaraz w płomieniach, to wrócę tu w dusznej postaci, żeby cię straszyć do końca twoich dni.
Mrugnęła, a potem wstrzymała oddech. Szybkim ruchem zbliżyła szklankę do ust i wypiła naprawdę potężnego łyka. Chyba zbyt potężnego, bo aż łzy jej stanęły w oczach. Nie było szans, żeby wyzerowała taką ilość - nie miała już dwudziestu lat. Przełknęła jednak wszystko grzecznie i dopiero wtedy zaczęła kaszleć.
- Już umarłam? Na Merlina, mogłeś mnie ostrzec, że to takie mocne - chrypnęła, przykładając dłoń do klatki piersiowej. Policzki nieco jej poczerwieniały, a jedna łza spłynęła z kącika oka. - Ale dobre! Tylko... Nie pijcie tego na hejnał, jak ja.
Odezwała się do dwójki mężczyzn, którzy stali obok i z ciekawością patrzyli już nie na drinka, a na reakcję Quirke. Jakby sami nie do końca wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Ruda nawet nie oczekiwała odpowiedzi, więc sięgnęła po papierosa.
- Dla nas to samo - mężczyzna szturchnął swojego kolegę w bok, wskazując głową na drinka Olivii.
- O widzisz, powinien mi się jakiś procent należeć za bycie żywą reklamą tego drinka - ruda otarła kącik oka palcem. Przyjemne ciepło rozlało się po jej ciele, nieprzyjemne uczucie pieczenia minęło, pozostawiając po sobie tylko wspomnienie. Teraz upiła dużo mniejszy łyk, mogąc się naprawdę delektować smakiem. Bo przecież czasy, gdy piło się byle tylko się napić, już dawno minęły. - A ty? Zdradzisz swoje imię, czy to też tajemnica Convivium?