Nie umknęło jej to, jaki Dolohov był wymuskany, wydawał się wręcz być aż za bardzo idealny, nie do końca wierzyła w uczciwość takich osób, niewiele zresztą znała podobnych mu ludzi. Stroniła od nich, bo wydawali jej się zbyt perfekcyjni, aby być prawdziwi. Nosili maski, uśmiechali się do innych, mówili pięknymi słowami, aby wzbudzić zaufanie. Tyle, że słowa, które wypowiadał w jej kierunku, wydawały jej się go trochę uczłowieczać, nie wiedzieć czemu sięgnął właśnie po nie podczas tej krótkiej pogawędki. Może to wzbudziło w niej zaufanie, może zupełnie niepotrzebnie, ale przestała uważać, że wróżbita chce ją po prostu oszukać, aby zarobić. Pewnie nie bez powodu tak trudno było umówić się na spotkanie z nim, renoma nie wzięła się znikąd, w jego wróżbach musiała być choć odrobina prawdy.
- Lista moich porażek jest całkiem spora, ale jeśli mówi pan o tym, że może to być jedna z największych z nich, to faktycznie zaczyna mnie to niepokoić, i tak wolę kuszę. - Dodała jeszcze, chociaż nie czuła, że go to specjalnie interesowało. Za dużo złego ostatnio wydarzyło się w jej życiu, żeby się tym nie przejęła, nie chciała ponownie cierpieć, znowu odbijać się od dna przez jakiegoś typa, może powinna przerzucić się na kobiety? Z drugiej strony one były chyba jeszcze bardziej fałszywe. Lepiej jakby po prostu zamknęła się w jakimś zakonie w Tybiecie i ogarnęła swoją głowę, tyle, że nie był to odpowiedni moment, na takie wędrówki. Wiedziała jedno, że musi się odciąć od tego Tristana, żeby znowu nie cierpieć.
Wywód o czasie, to było dla niej chyba zbyt wiele. Nie do końca zrozumiała to, co jej powiedział, żeby nie wyjść jednak na kompletną ignorantkę kiwała jedynie głową, że niby rozumie, co do niej mówi, chociaż z każdym wypowiedzianym przez niego słowem gubiła się w tym coraz bardziej. Próbowała się skupić, próbowała nadążyć, ale szło jej to raczej kiepsko.
- Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się pan w tym wszystkim wiarygodny, pomimo mojego nie do końca pozytywnego podejścia do dziedziny, w której się pan specjalizuje. Myślę, że częściej zacznę korzystać z takich usług. - Nie wiedzieć dlaczego, chciała się z nim tym podzielić, tyle, że po raz kolejny wydawało jej się, że ta informacja nie jest mu do niczego potrzebna, ale to była Yaxley pierdoliła głupoty bez zastanowienia.
- W takim wypadku, chyba czas na mnie, ma pan ochotę na spacer? - Może w towarzystwie tego zupełnie obcego typa łatwiej jej będzie stawić czoła swojemu aktualnemu problemowi?