Jakoś nie martwiła się specjalnie tym, że może obudzić w nim bestię. Kochała ryzykować, wcale nie tak łatwo było ją przestraszyć, z resztą dla niej nadal pozostawał tym słodkim, młodszym bratem, którego mogła denerwować. Może trochę igrała z ogniem, ale taka już była jej natura. Zresztą potrafiłaby się obronić, przecież całe życie walczyła z bestiami, nie sądziła też, że brata będzie stać na coś więcej, niż ewentualne pogrożenie jej śnieżnobiałymi kłami. Jak zawsze podchodziła do tego dosyć lekkomyślnie, z głupią nadzieją, że przecież nic złego się nie przydarzy.
Przeniosła wzrok na fajki, o które poprosił ją brat, ruszyła w stronę parapetu, nim jednak rzuciła nimi w jego kierunku sama sięgnęła po szluga i wsadziła go sobie w zęby, po chwili paczka pofrunęła w stronę brata. Ponownie rozsiadła się na parapecie, było to chyba jej ulubione miejsce w tym pomieszczeniu, tak naprawdę nie potrzebowała tej kuchni praktycznie wcale, tyle, co do ugotowania wody na kawę, no i mrożenia alkoholu w lodówce. Kiedy wygodnie się rozsiadła odpaliła wreszcie papierosa, zaciągnęła się głęboko dymem, czuła, że ta rozmowa trochę ją zmęczyła, bo zazwyczaj nie dzieliła się z nikim tym, co w niej siedziało, było to dla niej trudne, no i trochę kompromitujące, że mówiła o tym bratu. No nic, jakoś to przetrawi.
Bez słowa ostrzeżenia rzuciła w niego ponownie, tym razem swoją srebrną zapalniczką, żeby mógł sobie odpalić czymś tego szluga. - Dym w płucach czujesz? - Zapytała, jak nigdy nic, bo nie wiedziała, jak to jest, kiedy krew nie płynie w twoich żyłach, jak odczuwa wszystko, co dzieje się wokół, raczej zabijała wampiry, a nie wdawała się z nimi w pogawędki na temat tego, jak wygląda życie po śmierci.
- Ummm. - Trochę się zmieszała słysząc jego kolejne słowa, skoro wszędzie był martwy nie był w stanie czerpać żadnej przyjemności z tego, co dla sporej ilości osób było dosyć ważne, zresztą ona sama była dosyć mocno rozwiązła, może nie dlatego, że seks sprawiał jej jakąś ogromną frajdę, ale złudne poczucie tego, że ktoś faktycznie się nią interesuje i może chcieć stworzyć z nią coś. Zawsze kończyło się to tak samo, ale wystarczał jej ten moment pełnego zainteresowania drugiej strony. - To musi być strasznie chujowe. - Nie wiedziała, jak inaczej mogłaby to skomentować.
- Nie zadziała na mnie odwrotna psychologia, zresztą nie potrzebuję swatki, sam widzisz, że przez drzwi mojej sypialni przemyka sporo mężczyzn. - Jeszcze tego brakowało, żeby zaczął się interesować tym tematem. Musiała go jakoś od tego odwieść. Może nie powinna się tym specjalnie chwalić, ale nie chciała, żeby miał ją za aż taką ofermę życiową.
- Myślę, że nie jesteś jedyny, chociaż nie wiem, czy jego krew by ci aż tak bardzo smakowała. - Nie powiedziała dlaczego, ale wydawało się, że wilkołacza klątwa mogła powodować jakieś zmiany w jej smaku. Zresztą od lat w opowieściach wampiry walczyły z wilkołakami. Nie chciała jednak zdradzać bratu tajemnicy przyjaciela, przynajmniej wprost, zresztą pewnie sam zauważył, że Erik jest inny zważając na ich rodową umiejętność.