09.04.2024, 14:19 ✶
Nie odpowiedział nic na jego rewelacje o mugolach; zamiast tego pozwolił, by umysł przysłoniło mu pewne mgliste spojrzenie. Londyński hotel urządzony z przesadzonym blichtrem, unoszący się w powietrzu dym tanich papierosów, jego policzek przytulony do rozpalonego torsu i równomierny rytm wybrzmiewający pod żebrami. Jego serce bije tak samo jak moje, zauważył wtedy ze zdumieniem. Matka przecież powtarzała mu, że mugole nie mają serc.
Zagajnik zamknął ich w swoich objęciach; ściana drzew oddzieliła ich od świata, ukryła ich przed ciekawskimi spojrzeniami. Tylko unisona dźwięków wydawanych przez nocne istoty uświadamiała mu, że nie są całkowicie sami ze swoimi kołaczącymi sercami i rozbieganymi myślami. Nie znalazł w tym jednak pocieszenia - wręcz przeciwnie, zdawało mu się, że coś ciężkiego osiadło na jego wiotkich ramionach i z każdą kolejną chwilą coraz bardziej się pod nim zapadał.
— Nie jest mi ani trochę łatwo — wyznał zbolały. Bo przecież miłość wcale prosta nie była, zwłaszcza dla człowieka, którego życie jawiło mu się jako gordyjski węzeł; bo przecież Perseus nie miał prawa Niechętnie wypuścił jego ramię; bał się jednak, że jeśli zbyt długo będzie szukał ciepła jego blasku, to wkrótce sam obróci się w popiół. Z drugiej strony, byłaby to całkiem przyjemna śmierć — Ale jesteś warty każdego trudu.
Pod wpływem jego następnych słów odsunął się od Laurenta niczym zranione zwierzę; gwałtownie, z lękiem odbijającym się w onyksowych tęczówkach. A potem znieruchomiał, przyjmując na siebie całą niewypowiedzianą gorycz. Już dobrze, chciał powiedzieć, ale ten dziwny ciężar przeniósł się z ramion na klatkę piersiową i Perseus na moment zapomniał jak oddychać.
— Przestań. Nie... Nie mów tak. Nigdy nie chodziło tylko o seks — odparł cicho, obawiając się, jak Prewett zareaguje na jego konfidencjonalność. Odwrócił od niego wzrok, czując, jak srebrne łzy zbierają się w kącikach oczu. Pośpiesznie otarł jedną z nich kciukiem, jednak zbyt wolno, by zrobić to dostatecznie dyskretnie — Tylko przy tobie czuję się cały. Jakby... jakby ta pustka we mnie miała twój kształt. Wreszcie zrozumiałem czym jest tęsknota, którą czułem przez całe życie — wreszcie zebrał się na odwagę, by spojrzeć mu w oczy; jego własne były szkliste, a głos drżał na granicy wzruszenia — Umiem ją nareszcie nazwać i jestem przerażony, bo nosi twoje imię. Pytasz, co mnie powstrzymuje? — skrócił dystans między nimi, wypuścił z ręki laskę, która z cichym łoskotem odbiła się od wystającego pod nich nogami korzenia, a następnie chwycił Laurenta za koszulę i przyciągnął do siebie — Spójrz tylko na mnie. Spójrz i pomyśl, co mogę ci dać. Chwile uniesień? I co dalej? Wyrzuty sumienia, czy ukrywany przed światem romans? Kilka enigmatycznych listów, potajemne spotkania... Jak długo bylibyśmy w stanie to ciągnąć? Jak długo byłbyś w stanie wytrzymać świadomość, że zawsze będziesz na drugim miejscu? Na Merlina, Laurent! Nie uważasz, że zasługujesz na coś lepszego niż taki los? Nie jesteś barową miłostką, którą można, jak to sam określiłeś, przelecieć. Jesteś kimś więcej i zasługujesz na więcej.
Nie wspomniał o Vesperze nie dlatego, że ich małżeństwo nie miało w tej kwestii żadnego znaczenia, lecz dlatego, że uważał, że nazywanie drugiej osoby przeszkodą było przede wszystkim krzywdzące i prowadziło do frustracji. Już raz postrzegał żonę jako utrudnienie na drodze do szczęścia i nic dobrego z tego nie wynikło. A przecież kochał ją, była jego przyjaciółką i powierniczką, matką jego dzieci i nie widział u swego boku innej kobiety. To wszystko było zbyt trudne i skomplikowane...
Jego uścisk złagodniał. Przeniósł ręce na ramiona Laurenta, jakby chciał go objąć, lecz w ostatniej chwili zmienił zdanie.
— Chciałbym, abyś mógł spojrzeć na siebie w taki sam sposób, w jaki widzę cię ja.
Zagajnik zamknął ich w swoich objęciach; ściana drzew oddzieliła ich od świata, ukryła ich przed ciekawskimi spojrzeniami. Tylko unisona dźwięków wydawanych przez nocne istoty uświadamiała mu, że nie są całkowicie sami ze swoimi kołaczącymi sercami i rozbieganymi myślami. Nie znalazł w tym jednak pocieszenia - wręcz przeciwnie, zdawało mu się, że coś ciężkiego osiadło na jego wiotkich ramionach i z każdą kolejną chwilą coraz bardziej się pod nim zapadał.
— Nie jest mi ani trochę łatwo — wyznał zbolały. Bo przecież miłość wcale prosta nie była, zwłaszcza dla człowieka, którego życie jawiło mu się jako gordyjski węzeł; bo przecież Perseus nie miał prawa Niechętnie wypuścił jego ramię; bał się jednak, że jeśli zbyt długo będzie szukał ciepła jego blasku, to wkrótce sam obróci się w popiół. Z drugiej strony, byłaby to całkiem przyjemna śmierć — Ale jesteś warty każdego trudu.
Pod wpływem jego następnych słów odsunął się od Laurenta niczym zranione zwierzę; gwałtownie, z lękiem odbijającym się w onyksowych tęczówkach. A potem znieruchomiał, przyjmując na siebie całą niewypowiedzianą gorycz. Już dobrze, chciał powiedzieć, ale ten dziwny ciężar przeniósł się z ramion na klatkę piersiową i Perseus na moment zapomniał jak oddychać.
— Przestań. Nie... Nie mów tak. Nigdy nie chodziło tylko o seks — odparł cicho, obawiając się, jak Prewett zareaguje na jego konfidencjonalność. Odwrócił od niego wzrok, czując, jak srebrne łzy zbierają się w kącikach oczu. Pośpiesznie otarł jedną z nich kciukiem, jednak zbyt wolno, by zrobić to dostatecznie dyskretnie — Tylko przy tobie czuję się cały. Jakby... jakby ta pustka we mnie miała twój kształt. Wreszcie zrozumiałem czym jest tęsknota, którą czułem przez całe życie — wreszcie zebrał się na odwagę, by spojrzeć mu w oczy; jego własne były szkliste, a głos drżał na granicy wzruszenia — Umiem ją nareszcie nazwać i jestem przerażony, bo nosi twoje imię. Pytasz, co mnie powstrzymuje? — skrócił dystans między nimi, wypuścił z ręki laskę, która z cichym łoskotem odbiła się od wystającego pod nich nogami korzenia, a następnie chwycił Laurenta za koszulę i przyciągnął do siebie — Spójrz tylko na mnie. Spójrz i pomyśl, co mogę ci dać. Chwile uniesień? I co dalej? Wyrzuty sumienia, czy ukrywany przed światem romans? Kilka enigmatycznych listów, potajemne spotkania... Jak długo bylibyśmy w stanie to ciągnąć? Jak długo byłbyś w stanie wytrzymać świadomość, że zawsze będziesz na drugim miejscu? Na Merlina, Laurent! Nie uważasz, że zasługujesz na coś lepszego niż taki los? Nie jesteś barową miłostką, którą można, jak to sam określiłeś, przelecieć. Jesteś kimś więcej i zasługujesz na więcej.
Nie wspomniał o Vesperze nie dlatego, że ich małżeństwo nie miało w tej kwestii żadnego znaczenia, lecz dlatego, że uważał, że nazywanie drugiej osoby przeszkodą było przede wszystkim krzywdzące i prowadziło do frustracji. Już raz postrzegał żonę jako utrudnienie na drodze do szczęścia i nic dobrego z tego nie wynikło. A przecież kochał ją, była jego przyjaciółką i powierniczką, matką jego dzieci i nie widział u swego boku innej kobiety. To wszystko było zbyt trudne i skomplikowane...
Jego uścisk złagodniał. Przeniósł ręce na ramiona Laurenta, jakby chciał go objąć, lecz w ostatniej chwili zmienił zdanie.
— Chciałbym, abyś mógł spojrzeć na siebie w taki sam sposób, w jaki widzę cię ja.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory