Heath nie szukała nikogo nowego. Nie miała takiej potrzeby. W końcu najlepsze okazy już zgarnęła do swojego haremu, nikt nie był w stanie im dorównać. Przynajmniej tak się jej wydawało, nie miała zamiaru sprawdzać, czy faktycznie tak jest. Doceniała to, że ich dwoje było przy niej już tyle czasu.
- Oczywiście, dopóki alkohol się nie skończy, choć nawet jeśli się skończy, to towarzystwo mam wyborne, nie zamierzam dzisiaj szybko wrócić do domu.- Skoro już nadarzyła się okazja, aby mogli się wspólnie dobrze bawić nie chciała odpuścić. Zresztą, jak zawsze w towarzystwie Camerona. Wiedziała też, że jeśli przesadzi z alkoholem, to się nią zaopiekuje, czuła się przy nim bezpiecznie i mogła pozwolić na wiele. - Gdzie?- Starała się zetrzeć resztki ciasta ze swojej twarzy, jednak instrukcja Lupina nie do końca jej pomogła. Zajęło jej to dłuższą chwilę, ale w końcu udało jej się doprowadzić do porządku, dobrze, że widział to tylko on.
- Z tego, co udało mi się ją poznać, to trochę tak.- Przynajmniej jak na razie taką miała opinię o Brennie. Wydawało jej się, że zawsze musi mieć wszystko pod kontrolą, na pewno w pracy, a to łączyło się, przynajmniej zdaniem Heath z tym jaka była normalnie. - Z drugiej strony, może ktoś inny chciał zyskać trochę uwagi, ciekawe, czy znajdą tego, kto zaczarował tę kobietę w bobra, nie wydaje mi się, przecież tam jest tyle ludzi...- Ciekawiło ją to, czy osoba odpowiedzialna za zajście poniesie jakieś konsekwencje, w głębi duszy jednak czuła, że nie.
- Kiedy się tego nauczyłeś?- Udała zdziwioną. Tak naprawdę to miała świadomość, że Cami mógł z niej czytać jak z otwartej księgi, zbyt długo się znali, żeby mogło być inaczej. Nawet jeśliby chciała coś przed nim ukryć mogłoby być trudno. Wolała więc tego nie robić, bo jeszcze by ją przyłapał na kłamstwie. - Też zwróciłeś na niego uwagę, miał coś w sobie, co nie?- Przynajmniej jego wygląd wzbudzał ciekawość Wood, jednak nie na tyle, żeby spróbować go zagadać, czy zaproponować mu spotkanie po tym, jak skończy pracę.
- Musisz częściej mi towarzyszyć w takich imprezach, wtedy zupełnie zmienisz zdanie o tych wydarzeniach.- Wood była pewna, że jeśli tylko pojawi się kolejna okazja zaprosi Camerona jako swoją osobę towarzyszącą. Nie miała lepszego kandydata, a Charlie przecież wszędzie chodził z Christie.
Kiedy Lupin pozwolił sobie położyć głowę na jej kolanach, wplotła w jego włosy swoje palce i bawiła się nimi delikatnie, żeby przypadkiem nie zrobić mu krzywdy. - Z tej pozycji? Czy powinnam się obrazić? Co z innymi pozycjami, wtedy już nie?- To chyba nie do końca był komplement, przynajmniej tak się jej wydawało. - Zapierdolić mówisz? Nie trafiłeś, chociaż może połowicznie...- Akurat Camiego nigdy by nie skrzywdziła, jeśli chodzi zaś o przytulenie, to było bardziej prawdopodobne w tym momencie.