• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#28
09.04.2024, 22:01  ✶  
Dzięki niech będą Merlinowi, że Anthony nie spytał młodszego czarodzieja o to, kogo chciałby obrać za swojego potencjalnego boskiego patrona. Erik kompletnie nie wiedziałby, co ma na to odpowiedzieć. A przede wszystkim od czego zacząć swoje wyjaśnienia. Szanował wierzenia kowenu i traktował z godnością wszelkie tradycje związane z obchodami sabatów, jednak traktował je raczej jako element kultury czarodziejów niźli coś, co stało u podwalin jego systemu wartości i mówiło mu, jak powinien kierować swoim życiem, aby zapracować sobie na miły pobyt w zaświatach.

Religia wniknęła w struktury społeczeństwo czarodziejów, przenikając się i stając się po prostu jednym z wielu jego filarów. Niektórzy chodzili po rady do Ministerstwa Magii, inni do Szpitala św. Munga, a jeszcze inni do kapłanów i kapłanek londyńskiego zgromadzenia. Każdy człowiek miał różne potrzeby i bardzo dobrze, że istniały instytucje, które uzupełniały nawzajem swoje nisze, służąc wsparciem tam, gdzie inni nie mogli za wiele zrobić, aby ulżyć komuś w bólu czy troskach. Gdyby darzył kapłanów jakąś urazą, to byłoby prawie tak, jakby ni stąd, ni zowąd zaczął nienawidzić medyków lub zespoły ratownicze.

Podczas gdy Shafiq naturalnie lgnął do domeny Markurego, tak Longbottom nie wiedział, kogo miałby wybrać. Jego obeznanie z mitologią kończyło się na zbiorze najpopularniejszych bóstw. Jego wuj zapewne byłby zachwycony, gdyby miał szansę odpowiedzieć na to pytanie, ale Erik? Zapewne rzuciłby pierwszym, co przyszłoby mu do głowy, powołując się, chociażby na Posejdona ze względu na swoją miłość do akwenów wodnych, wolności o czyszczenia, jakie potrafiła zapewnić morska toń. Być może wspomniałby o Atenie lub Aresie, ze względu na ich powiązania ze sztuką wojenną, a więc i światem pojedynków.

Czy byłaby to trafna odpowiedź? Po części na pewno jednak nie oznaczało to wcale, że nie istniały inne, dużo bardziej oddające prawdziwego ducha Erika oraz jego rodziny. W panteonie niezliczonych greckich bóstw faktycznie znajdował się ktoś, kto mógłby z powodzeniem ich reprezentować. Eleos, personifikacja miłosierdzia, współczucia i łaski. W świątyniach wzniesionych ku jego imieniu prześladowani mogli zawsze znaleźć schronienie przed swymi oprawcami. Chyba każdy Longbottom zamieszkujący Warownię, momentalnie powiązałby to z rodzinną posiadłościach, która służyła obecnie za kryjówkę rodzinie Crawleyów, ukrywających się przed rzuconą na nich przez Borginów klątwą.

Ani myślał odtrącać dłoni Anthony'ego. Pozwolił, aby ta objęła jego rękę gdzieś w okolicy nadgarstka, sprawiając, że nie miał większego wyboru, jak skupić się na swoim rozmówcy. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz trzymał innego mężczyznę za rękę. Zwłaszcza w miejscu publicznym. Był to gest, którego zwykle mu odmawiano, a on z pokorą akceptował taki stan rzeczy w imię bezpieczeństwa i dyskrecji. Ale teraz, w tym obcym kraju, naprawdę był anonimowy. Tak samo, jak jego towarzysz i jakaś część niego tęskniła za dotykiem, za prostotą tego gestu. Wpłynęło to na niego do tego stopnia, że po prostu pozwolił mu istnieć, w obawie, że jakakolwiek reakcja z jego strony poskutkuje utratą tej drobnej przyjemności.

Jego dłoń może nie zdradzała zbyt wiele, ale jego bezbronna twarz opowiadała historię sprzeczności, jakby przeszłość nagle zderzyła się z teraźniejszością, a wszystkie te chwile frustracji, jakie niegdyś rozpamiętywał, nagle spotkały się z zadziwiającą ciszą. Ich dłonie były splecione, a świat się nie skończył, nie było błysków ukrytych kamer, a ziemia nie pochłonęła ich w całości. Erik zastanawiał się, jak długo uda mu się utrzymać ten stan rzeczy, aż bez żadnego ostrzeżenia starszy czarodziej uniósł dłoń. Ręka Longbottoma opadła bezwiednie, zwisając smutno z krawędzią siedziska.

— Absolutnie nie. — Zamrugał, wpatrując się przez dłuższą chwilę w Anthony'ego, bo akurat jemu to porównanie ani razu nie przeszło przez myśl podczas pierwszego aktu opery. Zerknął w stronę sceny, jakby liczył, że akurat dostrzeże tam aktora grającego tytułowego bohatera. — Obawiam się, że siwizna trochę mało, żeby ich do siebie przyrównać. Tylko jeden z tej dwójki potrafi wskoczyć boso na stół, żeby pomodlić się do Apolla i jego wielkiego pytona. — Ewidentnie zapomniał, że wielki wąż w micie wcale nie należał do boga łucznictwa i muzyki, a został przez niego brutalnie zabity. Taki mały szczegół. — Otello chyba nie zna zbyt dobrze tej sztuczki?

Uniósł wymownie jedną brew, nie mogąc powstrzymać się przed szerokim uśmiechem.

— Raczej wezmę czerwone — zadecydował bez większego zaangażowania. Nie zastosował się do sugestii swego przewodnika tylko przez to, że wolał zasmakować czegoś znanego i pewnego, niźli chłodzić usta nie do końca znanym mu trunkiem. — Chociaż, jeśli mam być szczery, to tak mi łupie w głowie, że nie wiem, czy wino w czymkolwiek pomoże.

Uśmiechnął się lekko, jednak zaraz uciekł wzrokiem w bok, nieco zmieszany własną reakcją. Występy muzyczne raczej nie powinny wywoływać takich efektów, prawda? A Erik przecież na co dzień funkcjonował w hałasie i chaosie, toteż nie powinien mieć większych problemów z tym, aby przesiedzieć te kilka godzin pośród muzyki i obcobrzmiących głosów. Może to faktycznie język był problemem i mimowolnie jego umysł męczył się, próbują cokolwiek wyłuskać z poszczególnych utworów?

— Przepuścisz mnie? — Trącił go zaczepnie kolanem, po czym podniósł się z miejsca i wyminął zgrabnie mężczyznę, aby wydostać się z rzędu zajętych krzesełek. Shafiq miał nosa, żeby zarezerwować miejsca z brzegu. Gdyby przesunęli się na środek, tylko robiliby innym problemem, a tak mieli większe pole do manewru. — Chciałeś musujące, tak? — Zmarszczył czoło i ścisnął lekko ramię Anthony'ego, gładząc kciukiem materiał jego koszuli. — Zobaczę, co da się zrobić.

Zamiast od razu udać się do kawiarenki, w której znaleźli się na początku, począł rozglądać się na prawo i lewo, jakby zachcianki Anthony'ego miały sprawić, że w okolicy zmaterializuje się jakieś stoisko z winami lub najlepiej lokal specjalizujący się w serwowaniu tych trunków. Korciło go nawet, aby opuścić teren rynku i poszukać szczęścia w bocznych uliczkach, które nie były aż tak zatłoczone, jednak dosyć prędko zrezygnował z tego pomysłu. Wprawdzie miał całkiem niezłą orientację w terenie, ale to dalej było obce miasto. Poza tym obiecał nie używać magii, a nie mając wiedzy na temat bezpiecznych zaułków w okolicy, nawet niezbyt mógł się gdziekolwiek teleportować.

Największym wyzwaniem okazało się wystanie w kolejce wystarczająco długo, aby móc złożyć zamówienie. Trwająca opera zagoniła do okolicznych lokali jeszcze większą ilość ludzi, więc budynki pękała w szwach. Gdyby nie to, że ponadprzeciętny wzrost Erika zmuszał postronnych do tego, aby zwrócili na niego uwagę, pewnie zostałby przepchnięty gdzieś na bok i zmuszony do tego, aby przejść na koniec kolejki, jeśli chciał uniknąć burd prowadzonych w języku, którego nie znał. Koniec końców Longbottom wypełnił jednak zlecone mu zadanie i wrócił do swego towarzysza z dwoma kieliszkami. Jeden z nich wypełniony był białym winem musującym, a drugi czerwonym.

— Te kolejki to jakiś koszmar — wytłumaczył, wracając szybko na swoje miejsce. Podał ostrożnie wino Anthony'emu. — Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś został tam zgnieciony dzisiejszego wieczora.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa