10.04.2024, 14:41 ✶
Wyraźnie odetchnął z ulgą, gdy Morpheus zakomenderował sprzedanie upiornej maszyny. Jej obecność w nowym domostwie zawsze stwarzała okazję, że ktoś chciałby poruszyć mechanizm, dać wybrzmieć źle wyprofilowanym piszczałkom.
Słowa Isaaca zaciekawiły go na tyle, by puścić tak Morpheusa i Neila przodem po schodach, a samemu skupić się na swoim stazyście.
– Coś nie tak?– zapytał cicho, póki jeszcze byli obok siebie. Twarz miał zatroskaną, przejętą nawet wobec okoliczności spotkania z upiorną machiną. – Jak wnosisz w ogóle tę posiadłość? Podoba Ci się moje sąsiedztwo? – nie podnosił tonu, raczej szeptał, ale też jeśli Isaac zechciał mu odpowiedzieć, a w tej odpowiedzi pojawiłoby się cokolwiek nie po jego myśli uciąłby ją natychmiast, na wypadek, gdyby pewien jasnowidz swoim Trzecim Okiem zamierzał ją podsłuchiwać. Anthony, pomimo licznych opowieści, nie był do końca pewien jak to działa na krótkim dystansie, wierzył jednak, że jeśli podejmie zdecydowaną decyzję w tej nitce czasowej, to w każdej zachowałby się tak samo.
Wchodząc ku górze pozwolił sobie na jeden bardzo krótki komentarz:
– Wszyscy już wiemy gdzie schowasz swoje tajemnice Longbottom, moja noga postanie na szczycie tej wieży dzisiaj pierwszy i ostatni raz, na bogów, może zamontujemy tu windę, błagam powiedz tak... – mówił to z zadyszka, jego słabe serce, czy może chroniczny brak dbania o kondycje, odezwały się teraz bardziej niż podczas wędrówki po parterze. Dlatego też dystans jaki tworzył się między nim a Neilem zdawał się być oczywisty. Jakież było jego zdziwienie gdy okazało się, że Isaac zamykający stawkę badaczy tajemnic jest... równie daleko.
Przylgnął do ściany słysząc głos, oddychał ciężko i ostatecznie wyciągnął różdżkę, którą najwidoczniej trzeba było w tym miejscu mieć zawsze przy sobie:
– Somnia trzymasz się?! Nie patrz w dół. Skup się na dotarciu do schodów ja... spróbuję ściągnąć dywan.– Krzyknął w przestrzeń wysoce niezadowolony z faktu, że nie wpadł na tą magiczną "windę" wcześniej.
– Accio dywan! – krzyknął, licząc, że uda mu się ściągnąć tą materiałową platformę ze swojego domu. W końcu to nie było aż tak daleko...
Słowa Isaaca zaciekawiły go na tyle, by puścić tak Morpheusa i Neila przodem po schodach, a samemu skupić się na swoim stazyście.
– Coś nie tak?– zapytał cicho, póki jeszcze byli obok siebie. Twarz miał zatroskaną, przejętą nawet wobec okoliczności spotkania z upiorną machiną. – Jak wnosisz w ogóle tę posiadłość? Podoba Ci się moje sąsiedztwo? – nie podnosił tonu, raczej szeptał, ale też jeśli Isaac zechciał mu odpowiedzieć, a w tej odpowiedzi pojawiłoby się cokolwiek nie po jego myśli uciąłby ją natychmiast, na wypadek, gdyby pewien jasnowidz swoim Trzecim Okiem zamierzał ją podsłuchiwać. Anthony, pomimo licznych opowieści, nie był do końca pewien jak to działa na krótkim dystansie, wierzył jednak, że jeśli podejmie zdecydowaną decyzję w tej nitce czasowej, to w każdej zachowałby się tak samo.
Wchodząc ku górze pozwolił sobie na jeden bardzo krótki komentarz:
– Wszyscy już wiemy gdzie schowasz swoje tajemnice Longbottom, moja noga postanie na szczycie tej wieży dzisiaj pierwszy i ostatni raz, na bogów, może zamontujemy tu windę, błagam powiedz tak... – mówił to z zadyszka, jego słabe serce, czy może chroniczny brak dbania o kondycje, odezwały się teraz bardziej niż podczas wędrówki po parterze. Dlatego też dystans jaki tworzył się między nim a Neilem zdawał się być oczywisty. Jakież było jego zdziwienie gdy okazało się, że Isaac zamykający stawkę badaczy tajemnic jest... równie daleko.
Przylgnął do ściany słysząc głos, oddychał ciężko i ostatecznie wyciągnął różdżkę, którą najwidoczniej trzeba było w tym miejscu mieć zawsze przy sobie:
– Somnia trzymasz się?! Nie patrz w dół. Skup się na dotarciu do schodów ja... spróbuję ściągnąć dywan.– Krzyknął w przestrzeń wysoce niezadowolony z faktu, że nie wpadł na tą magiczną "windę" wcześniej.
– Accio dywan! – krzyknął, licząc, że uda mu się ściągnąć tą materiałową platformę ze swojego domu. W końcu to nie było aż tak daleko...
Translokacja na przyzwanie latającego dywanu
Rzut O 1d100 - 48
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut O 1d100 - 16
Akcja nieudana
Akcja nieudana