11.04.2024, 00:53 ✶
Basiliusa całkiem łatwo było zirytować, jedynie gdy było się jego przyjacielem lub rodziną, chociaż nawet i wtedy cięte uwagi z jego strony były tylko złośliwo-przyjacielskimi komentarzami maskującymi troskę. Pacjenci, chociaż niektórym zdecydowanie się to udawało, musieli jednak się znacznie bardziej postarać, a Basilius, chcąc nie chcąc, myślał o leżącym przed nim mężczyzna, właśnie jako o pacjencie.
Teraz było jednak inaczej. Stare zasady logiki Prewetta przestały obowiązywać, gdy tylko przekroczył granicę ośrodka, chociaż jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. Nie potrafił określić o co chodziło i co tak ubodło go w słowach mężczyzny – a prawdę mówiąc to nawet nie zamierzał się nad tym zbytnio zastanawiać – ale było w nich coś takiego, że Basilius od razu zmarszczył brwi. Bardzo chciałby spełnić prośbę mężczyzny i go teraz zostawić, ale niestety nieznajomy miał takiego pecha, że Basiliusowi nie dawałoby spokoju, gdyby nie upewnił się, że ten drugi stoi na nogach I nic mu nie jest. Zwłaszcza, gdy tamten powiedział, że zamierza umrzeć.
A co gorsza, dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że ubrani byli bardzo podobni. Z tym, że granatowa kraciasta koszula Basiliusa, jak i spodnie były znacznie nowsze i pewnie lepsze jakościowo. Poczuł nagłą niewytłymaczalną chęć, by zrzucić z siebie tę przeklętą koszulę, zanim ten drugi zauważy podobieństwo. Niestety nie miał nic pod nią, a przecież nie będzie rozbierał się pod obcym mężczyzną. Poza tym już i w koszuli i w lato miał zimne dłonie.
Wziął głęboki oddech i nachylił się nad nieznajomym.
– Proszę pana – zaczął, siląc się na Bardzo Spokojny Ton Głosu, którego uczono go na szkoleniach pod tytułem Jak postawić się pacjentowi i nie stracić przy tym pracy. Podobno kluczem była wyrozumiałość, tylko jakoś dzisiaj trochę mu jej brakowało. – Właśnie pan powiedział, że próbuje pan umrzeć na wrzosowisku, obok mnie, a obawiam się, że wiążą mnie pewne przysięgi i zobowiązania, które sprawiają, że jest mi do pana umierania bardzo dużo. Chciałbym, więc by mi pan szybko powiedział, czy jest pan ranny fizycznie, czy tylko psychicznie, a potem pozwolił dać się podnieść i zaprowadzić do bezpiecznego miejsca. – Bądź miły i profesjonalny. Bądź miły i profesjonalny. Bądź miły i profesjonalny. – Bardzo pana o to proszę.
Teraz było jednak inaczej. Stare zasady logiki Prewetta przestały obowiązywać, gdy tylko przekroczył granicę ośrodka, chociaż jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. Nie potrafił określić o co chodziło i co tak ubodło go w słowach mężczyzny – a prawdę mówiąc to nawet nie zamierzał się nad tym zbytnio zastanawiać – ale było w nich coś takiego, że Basilius od razu zmarszczył brwi. Bardzo chciałby spełnić prośbę mężczyzny i go teraz zostawić, ale niestety nieznajomy miał takiego pecha, że Basiliusowi nie dawałoby spokoju, gdyby nie upewnił się, że ten drugi stoi na nogach I nic mu nie jest. Zwłaszcza, gdy tamten powiedział, że zamierza umrzeć.
A co gorsza, dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że ubrani byli bardzo podobni. Z tym, że granatowa kraciasta koszula Basiliusa, jak i spodnie były znacznie nowsze i pewnie lepsze jakościowo. Poczuł nagłą niewytłymaczalną chęć, by zrzucić z siebie tę przeklętą koszulę, zanim ten drugi zauważy podobieństwo. Niestety nie miał nic pod nią, a przecież nie będzie rozbierał się pod obcym mężczyzną. Poza tym już i w koszuli i w lato miał zimne dłonie.
Wziął głęboki oddech i nachylił się nad nieznajomym.
– Proszę pana – zaczął, siląc się na Bardzo Spokojny Ton Głosu, którego uczono go na szkoleniach pod tytułem Jak postawić się pacjentowi i nie stracić przy tym pracy. Podobno kluczem była wyrozumiałość, tylko jakoś dzisiaj trochę mu jej brakowało. – Właśnie pan powiedział, że próbuje pan umrzeć na wrzosowisku, obok mnie, a obawiam się, że wiążą mnie pewne przysięgi i zobowiązania, które sprawiają, że jest mi do pana umierania bardzo dużo. Chciałbym, więc by mi pan szybko powiedział, czy jest pan ranny fizycznie, czy tylko psychicznie, a potem pozwolił dać się podnieść i zaprowadzić do bezpiecznego miejsca. – Bądź miły i profesjonalny. Bądź miły i profesjonalny. Bądź miły i profesjonalny. – Bardzo pana o to proszę.