• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
Czerwiec 1969 // Bad love

Czerwiec 1969 // Bad love
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#3
11.04.2024, 20:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2024, 13:09 przez The Edge.)  
Crow zaciągnął się dymem papierosa, obserwując jej szarpaninę z ubraniem, bo inaczej nazwać tego nie potrafił. Wyglądało to tragicznie, ale ostatecznie niezbyt go to obchodziło, poza tym tyle razy zbierał się z jakiegoś miejsca tak pijany, że nietrudno było wypaść przy nim jak gwiazda filmowa.

W przeciwieństwie do Mildred on zwracał na nią uwagę - na jakieś detale, na rysy twarzy, o ile pozwoliła mu na siebie spojrzeć - nie nalegał na to jednak. Nigdy. Generalnie mało się odzywał i robił coś nieoczekiwanego, jeżeli nie musiał tego robić, albo ktoś nie doznał zaszczytu bycia jego ulubionym człowiekiem. Jasne, że ładne panienki leciały na typów spod ciemnej gwiazdy, ale prawdziwym czarem, jakim wabił do siebie ludzi, było właśnie to poczucie bezpieczeństwa. „Palisz” i „mogę bez gumki” były najgłębszymi pytaniami, jakich mogła się po nim spodziewać, a (delikatnie mówiąc) nigdy nie sprawiała wrażenie szczególnie chętnej do rozmowy. Jasne, czasami był dla ludzi niesamowicie podły, ale w większości przypadków łączyło ich coś więcej niż takie spotkania, poza tym należał do osób gnębiących równych sobie, pochodzących z tego samego świata, a nie losowe laski dające mu to, czego chciał.

Trigger Warning: Erotyka (Odkryj)
Zauważył więc kościste plecy. Zauważył ciało wymagające pielęgnacji, jeżeli chciałaby wyglądać jak dziewczynki ze świerszczyków, jakie trzymali z Waughym w łazience. Zauważył jej głęboki smutek. Zauważył ten garb. Brak satysfakcji. Widział to wszystko... no i co? Jedyne znaczenie, jakiego mógł się tutaj doszukać, było to, że prawdopodobnie zrobił komuś najgorszą minetę jego życia, co każdego innego pewnie by w jakiś sposób przejęło (bo większość facetów unosiła się w takich momentach dumą), ale jemu to kompletnie zwisało. Gdyby chciał w sobie kultywować zły nastrój, mógłby wykorzystać to wspomnienie do zrobienia sobie dobrze - i na tym kończyły się zmiany w jego życiu. Jego podejście nie zmieniłoby się nawet w sytuacji, gdyby wiedział, że zawiódł ją, bo nie był jej bratem. „Mogłaś powiedzieć mi wcześniej, to brałbym cię tak, żebyś mogła wyobrazić sobie, że to on” - i tyle. Póki nie próbowała bawić się w słowne degradowanie go... no, takie, przy którym nie czuł, że robi to, bo tego potrzebuje, Crowa to nie ruszało - był tu sprzedawcą marzeń, rozdającym ludziom upokorzenia, o jakie prosili, a później obserwował ich twarz z ciekawością, czy przyniosło im to uczucie spełnienia, czy to o czym śnili, okazało się ziszczeniem najgorszych koszmarów. Pozwolił jej więc zabrać sobie tego papierosa, a sam odpalił drugiego. Bez słowa, po prostu to zaakceptował. Dawał jej znać, że nie musiała się tutaj szczególnie ograniczać. Pozwolił jej na taki gest, pozwoliłby jej na wiele innych rzeczy. Pozwalał jej uciekać i odwracać twarz, nie komentował łez lejących się po jej pieruńsko żałosnym obliczu. Tak ją bowiem odczytywał - jak kogoś, przy kim nie powinien przerywać tej ciszy, wkradając się w to, co pewnie za wszelką cenę ukrywała przed innymi. Skoro lubiła tak uciekać, to niech ucieka. Nie była mu niczego winna. Miło by było, gdyby tak jak on lubiła się po seksie przytulić i o czymś porozmawiać, ale miło też było mieć ją po prostu na tę ulotną chwilę. Smakowała dobrze. Jak ktoś z dobrego domu, u kogo nie powinien mieć żadnych szans. Nawet trochę szkoda było przysłonić to smakiem papierosa, ale był zbyt głęboko uzależniony, żeby obejść się bez tego.

- Mam też smack jeżeli lubisz - powiedział i tylko tym właściwie zdradził się w tym, że przez przećpany łeb przechodziły jakiekolwiek głębsze myśli na jej temat. Bo heroina leżąca na komodzie, zawinięta w folię aluminiową, na której zwykł ją palić, była remedium na właśnie taką zapłakaną twarz. Jeżeli on nie dał rady jej ogrzać, to zrobi to ona - aktualnie, przez pokazanie środkowego palca kuzynowi Mildred i częściowe pogodzenie się z byciem pyłkiem kurzu w sercu Fontaine, jego największa miłość. Mógłby spróbować jakoś to opisać: euforię i ekscytację, radość, jaką wywoływała, niesamowite uczucie wiążące się z oddaniem swojego zamglonego umysłu opiatom. To z nią chyba powinien się ożenić - ona jedyna przecież nie mogła od niego spierdolić, a gdyby chciała, to zabrałaby go ze sobą. - Mogę ci też pokazać jak ją palić. - Propozycja była rzucona cichym, nieco piskliwym tonem głosu. Crow podniósł się nieco na łóżku i oparł o brudną poduszkę. Miał otwarte oczy, ale wpatrywał się w ścianę, już nie w Moody. Nie zaangażował się w tę wypowiedź bardziej, nie mając zamiaru uwiązywać dziewczyny do tego miejsca, ani wymuszać na niej konieczności jakiejkolwiek odpowiedzi. To było absolutnie okej, gdyby zbyła go i wróciła do ważniejszych spraw niż krzywa oferta pociętego nożem ćpuna.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Millie Moody (5021), The Edge (5987)




Wiadomości w tym wątku
Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 07.04.2024, 22:07
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 09.04.2024, 10:54
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 11.04.2024, 20:01
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 13.04.2024, 12:23
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 20.04.2024, 13:29
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 25.04.2024, 22:44
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 01.05.2024, 15:34
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 01.05.2024, 21:41
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 03.05.2024, 00:49
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 11.05.2024, 13:55
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 11.05.2024, 19:12
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 11.05.2024, 20:12
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 12.05.2024, 02:00
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 13.05.2024, 15:12
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 13.05.2024, 22:14
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 18.05.2024, 23:16
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 21.05.2024, 01:56
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez Millie Moody - 22.05.2024, 00:33
RE: Czerwiec 1969 // Bad love - przez The Edge - 24.05.2024, 22:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa