Widziała efekt tego, co zrobili śmierciożercy. Niesamowicie była z nich dumna, bo dobrze było widzieć, że ludzie zaczęli ich traktować poważnie, zaczęli się bać. Nie wiedzieli, kiedy przyjdzie do kolejnego ataku, w tym następnym na pewno będzie chciała również pokazać co ona potrafi. Nie mogła wiecznie stać z boku, czekać na to, co zrobią inni. Czuła, że jest to moment, w którym powinna zacząć się liczyć. Szczególnie, że znalazły się osoby, które były w stanie poprzeć jej dowodzenie, to był znak, że musiała się bardziej angażować, pokazać inne mocne strony, a może jeszcze będzie miała okazję stanąć u boku samego Czarnego Pana. Nie oszukujmy się, to było jej największe marzenie, zostać powierniczką jego sekretów, może nieco trudne do zrealizowania, ale wierzyła, że kiedyś uda jej się je spełnić, w końcu marzenia po to były, aby dążyć do tego, żeby się spełniły po trupach. Przez chwilę zastanawiała się, jakie marzenia może mieć Sauriel, miał żyć wiecznie, mógłby spełnić wszystkie, które tylko by sobie wymyślił, skoro miał przed sobą wieczność. Trochę mu nawet tego zazdrościła.
- Ty, nudziłeś się? Nie gadaj. - Trochę ją zdziwiły te słowa, bo mogło się okazać, że był niewykorzystanym potencjałem, przecież jakby wpuścić go między żywych... to mógł ich wszystkich rozszarpać, a do tego zaspokoić swój głód, przecież żywił się krwią, to była idealna okazja do tego, żeby zrobić sobie ucztę i to jeszcze jaką!
Dostrzegła uśmiech na jego twarzy, ciekawa była, czym był spowodowany, już za chwilę miała się tego dowiedzieć. Spoglądała więc nań z ogromnym zainteresowaniem, ten to potrafił budować emocje.
Zmrużyła oczy, żeby się zastanowić. Gdzie mogli wysłać naszego cudownego wampira? Było to dziwne pytanie, ale musiała coś powiedzieć, musiała odgadnąć. Wiele myśli pojawiło jej się w głowie, jednak nie miała pojęcia co to mogło być, szczególnie, że sprawiło mu taką radość, gdy miał o tym wspomnieć. - W dzień? - To jej nie do końca pasowało. - To wampiry w dzień nie śpią w trumnie? W sensie, chyba nie możesz wyłazić z domu. - Mówiła cicho, żeby nikt ich nie usłyszał, jeszcze tego brakowało, żeby ktoś siedzący obok dowiedział się o tym, że jej towarzysz jest wampirem. Mieli się tutaj tylko dobrze bawić, a nie szukać kłopotów.
- Naprawdę, dlaczego miałabym kłamać? - Kogo jak kogo, ale Sauriela, okłamywać? Za bardzo za nim przepadała, bo był szczery i inny od tych wszystkich nadętych czystokrwistych. Wiedział dobrze, gdzie jest jego miejsce i nie bał się o ironio życia. Dobrze było od czasu do czasu spędzić chociaż chwilę z kimś takim.
- Mam nadzieję, że wasza współpraca będzie przebiegać owocnie. - Nokturn to nie był jej świat, co potwierdziła swoją wizytą podczas otwarcia ich wspaniałego przybytku, jednak życzyła im wszystkiego co najlepsze, niech się chłopakom wiedzie na tej nowej drodze życia.
- Bardzo chętnie, czas najwyższy trochę powywijać. - W końcu po to się tutaj spotkali, mieli tańczyć i się bawić. Nie przejmować się dzisiaj niczym, to był główny cel. Uniosła go góry szkło, żeby wnieść z nim toast, po czym jednym haustem wypiła jego zawartość, skrzywiła się przy tym okropnie.