Odkąd zaczęli toczyć tę specyficzną rozmowę, poprzetykaną wzbierającą w nim irytacją i uczuciami, o których istnieniu nie miał i nie chciał mieć pojęcia, minęło parę minut i jakoś dziewczyna nie zaszyła się w swoim domku letniskowym. Nie wydawała się być skora do wygarnięcia mu wszystkiego, czego w tym momencie się dopuszczał i wielce prawdziwe okazuje się tutaj powiedzenie, że miłość jest ślepa. Przez ten krótki czas zdążył sobie wyrobić sobie opinię na temat niedojrzałej dziewczyny, która nie byłaby zbyt daleka od tego, co sama mogła podejrzewać. Dziewczyna nie była brzydka i przez to nie stanie się jego boginem. Uroda to jednak nie wszystko, zwłaszcza przy bliższym poznaniu. Dziewczyna, z którą mógłby się związać powinna mieć jakąś osobowość.
— A to ci niespodzianka. — Wypowiadając te słowa złączył obie dłonie w krótkim klaśnięciu, jakby chciał za to ją nagrodzić sztucznymi brawami. Jak dotąd podchodził stosunkowo sceptycznie co do genezy tego zjawiska, którym zostawali w tym momencie poddawani. W tym momencie nic nie wskazywało na to, że jego tymczasowa sąsiadka miała poczuć się urażona i wyzwać go od najgorszych. Jak już opuści to uroczysko to uderzy z niego całą mocą ta świadomość, że zachował się jak ostatni palant i będzie musiał z tym żyć. — Przynajmniej pod tym względem dobrze trafiłem. Nie lubię tego. — Skwitował z westchnięciem, w którym również pobrzmiewała irytacja. W tym przypadku nie była ona związana tylko z osobą Sophie. Wszyscy, którzy wiedzieli o stanie jego zdrowia, zaczynali się tym przejmować. Pozostawał wyczulony na tym tle. Jakby życie z tą chorobą nie było wystarczająco trudne, tak jeszcze musiał żyć z tymi ludźmi, którzy z dobroci serca chcieli mu pomóc albo nierzadko usunąć spod nóg wszystkie przeszkody. Leon z wdzięcznością przyjmować ich pomoc, jednak to uczyniłoby go zupełnie niesamodzielnym.
— Nie słyszałem o żadnych targach w okolicy. Wyłącznie odpoczynek. Dlaczego zapraszasz mnie na spacer? Możemy iść. — Leon zmarszczył brwi. Zbierając podstawowe informacje o tym miejscu nie było nic o tego typu atrakcji. Chciał poczytać książkę, wylegując się na leżaku albo na trawie. Takie miał właśnie plany. Zaskoczyła go tym pytaniem. Zaproszeniem na spacer, któremu powinien odmówić. Dziewczyna z pewnością zdoła go zirytować swoim zachowaniem i nie skończy się to dobrze. Przecież chciał zaznać chwili spokoju.
— Leon. — Przedstawił się w tym momencie samym imieniem. Tak jak ona to zrobiła. Dla niego status krwi nie miał znaczenia w kontaktach z drugim człowiekiem. Przez większość czasu - za wyjątkiem sytuacji, w której dochodziło do dyskryminacji osoby o niepasującej do wizji świata czystokrwistych czarodziejów. Nie spotkają ich jakiekolwiek konsekwencje z jego strony, jednak posiadał swoje zdanie na ten temat.