• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge

[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#25
11.04.2024, 23:17  ✶  

Nie, nie było tu bogów, ale nawet gdyby któryś z nich zajrzał do środka to musiałby się wstydzić. Niech się wstydzi ten, co widzi. Laurent też to zobaczy - i też będzie mu wstyd. Teraz był tak zmęczony, że nawet podniesienie ręki było wyzwaniem, a co dopiero mówić o denerwowaniu się, stresowaniu, zajmowaniu swojego umysłu tego, jakie to było brzydkie, brudne, wulgarne do cna - to, co zdarzyło się tu między nimi. Zupełnie się tym upił. Zdradliwe bąbelki uderzyły do głowy i przysłoniły wejrzenie na rzeczywistość. Niektórych rzeczy przecież nie tyle, że nie wolno - nie powinno się. Ktoś cię potem zobaczy, a nawet jeśli nie to widziałeś siebie samego, więc wstydzić się mogłeś. Potem rozpłynie się to po ciele, wypełznie mackami z umysłu i złapie za każdy wrażliwy kawałek ciała, wciskając się w zadane rany i wspomnienia dotyku, miejsca otarcia ciała, wędrówka ostrza po alabastrze skóry. Ile Flynn mógł z tego zapamiętać i ile mógł z tego wyciągnąć? Prawie jakby został wykorzystany... Po twojej głowie przeszła myśl, że mógłbyś teraz kazać mu spadać, jak pierwszej lepszej dziwce ściągniętej z ulicy, że mógłbyś poszczuć go psem, niech się wynosi, nie miałeś przecież siły na interakcje, ochoty na jego kolejny głupi wyrzyg słów, który na pewno się znów stanie. Teraz wypadałoby coś odnośnie tego świńskiego seksu, prawda? Kim właściwie czuł się w tym wszystkim Fleamont? Nie to, kim był w twoich oczach, bo to było przecież jasne - nieznajomym, który wybierał za każdym razem destrukcję i zniszczenie, bo tak jego spaczony żywot musiał nabierać większego sensu i oszukiwał siebie samego, że tak było prościej. Whatever. Mógłby się poczuć lepiej, jako ktoś wyjątkowy, jako jedyna osoba, dzięki której naprawdę sięgnąłeś w końu boskości. Więc wróć - nie było tu Boga? Teraz nie, zgoda. Teraz był tylko anioł wykończony wyniesieniem do progów boskości. Nigdy nie miał na tyle silnych skrzydeł, żeby się na niej zatrzymać. Tymczasem wszystko tutaj brnęło w zupełnie nie takim kierunku, w jakim popychać chciał to Laurent. Albo nie? Może to po prostu w nim tkwiło, ta brzydota? Destrukcja taka silna, żeby sponiewierzyć wszystko co dobre i piękne w swoich dłoniach?

Przylgnął do niego chętnie, kiedy dłoń nie dotykała przewrażliwionych miejsc, kiedy była chłodniejsza od ciepłego ciała i chłodziła wręcz zagrzane zakamarki skóry. Będąc tak blisko musnął wargami jego ramię, jego szyję, tak samo delikatnie jak delikatnie musiały latać motyle. Jego ciepły oddech rozbijał się na poznaczonej bliznami skórze Fleamonta. I wszystko było w porządku. Tak, w fizycznym nieporządku, w chaosie, w tej degradacji, która godna była potępienia, ale jednocześnie było w porządku, bo żadnego potępienia nie było. Bo był dotyk, bo była cisza, która teraz szumiała sama w sobie w uszach Laurenta i była ciągle osoba obok, która niekoniecznie chciała cokolwiek więcej. Szkoda, bo przecież chciałby mu coś dać. Coś lepszego. Nie mógł. Nieświadomie otwierał coś brutalnego i starego, zgniłego i zgorzkniałego, co powinno śmierdzieć na odległość. Smród mogła przynieść tylko woń papierosów we włosach Flynna, ale w tym momencie ten zapach był wręcz nęcący.

Uniósł głowę i rozchylił zmęczone powieki. Nie było teraz w tym wcale niczego ładnego - w twarzy Flynna, jakiejś zamyślonej, albo nieobecnej, ani w jego własnej z zaczerwienionymi od łez, suchymi oczami. Trzymał dłonie przy nim, na jego klatce piersiowej, teraz palce przesunął łagodnie na bok. Chciałbyś coś zobaczyć? Nie zadał tego pytania na głos. Po czymś takim nie można było już mówić o tajemnicach ciała między sobą. Oj nie... zdecydowanie się nie dało. Brak chęci do odzywania się sprzyjał tej chwili. Brak złości, brak miłości, brak żalu, skruchy. Miałeś poczucie, że mógłbyś teraz powiedzieć wszystko i zawyrokować o wszystkim - w końcu, W KOŃCU bez żadnego problemu. Bez pokory, bez strachu, bez złości i bez bezsilności. Dziwne ile siły można było odnaleźć w stanie, który przypominał bezsilność. Mogłoby to tak trwać, gdyby Flynn pierwszy tego nie przerwał grymasem bólu, który sprawił, że Laurent automatycznie cofnął swoje dłonie sądząc, że to jego ruch powoduje ten ból. Ale to nie było to. Odsunął twarz z jego dłoni, żeby spojrzeć na jego tors, przez moment wątpiąc w to, co sam mógł zrobić przy tej absolutnej ekstazie, która go opętała.

- Coś cię boli? - Zapytał nieco obcym sobie, trochę zachrypniętym głosem. Aż odchrząknął, przymykając oczy znów na krótką chwilę. Wciąż nie wszystko do niego nie docierało. Odsunął się trochę od Flynna, żeby na niego spojrzeć, kiedy ten wyraz twarzy wcale nie wydawał się polepszyć mimo cofniętych dłoni. Ten widok noża też nie dotarł do niego od razu. Patrzył. Spoglądał, jak człowiek tuż przy nim rozcina sobie nogę, jak grzesznik chcący wykrwawić się na ołtarz swego Pana. I w tym ciężkim, wrzuconym w tą pustkę umyśle Laurenta wydawało się to w tym ułamku chwili tylko poprawne. Prawidłowe w swojej nieprawidłowości. W tej krótkiej sekundzie... zanim mdłość uderzyła w jego podbrzusze, wykrzywiła jego twarz i on sam zerwał się, żeby złapać jego dłoń i położyć palce przy ranie, jakby chciał ją zszyć, zasklepić własnymi palcami. Poczucie bólu własnego ciała go przyćmiło, więc oparł się ciężej na biodrze Flynna. - Co ty robisz, Flynn... - Chciał zabrać ten nóż z jego palców i wyrzucić go na ziemię.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (15656), The Edge (12425)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.03.2024, 01:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 15:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 17:23
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 19:12
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 19:59
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 19.03.2024, 18:05
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 19:00
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 20.03.2024, 08:40
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 20.03.2024, 09:56
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 25.03.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 25.03.2024, 19:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 28.03.2024, 17:54
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 28.03.2024, 23:41
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 31.03.2024, 19:22
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 22:42
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 02.04.2024, 10:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 02.04.2024, 16:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 03.04.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 03.04.2024, 10:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 12:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 08.04.2024, 14:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 18:53
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 09.04.2024, 00:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 11.04.2024, 17:58
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 11.04.2024, 23:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 18:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 19:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 20:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 23:32
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 02:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 08:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 10:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 11:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 15.04.2024, 03:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 11:09
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 16.04.2024, 23:28
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa