12.04.2024, 12:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.04.2024, 12:21 przez Anthony Shafiq.)
Obmierzły głos wyliniałego klechy zmroził Anthony'emu krew w żyłach. Nim odwrócił się do niego, zaciągnął się raz jeszcze, niespiesznie i z rozmysłem, kupując sobie czas na to, by znów zakuć ciało w żelazne kajdany woli. Słowa pozdrowienia zdały mu się zawoalowaną groźbą. Zupełnie jakby Macmillan znał rzeczywiście cel wizyty Shafiq'a w mugolskim ośrodku. Zupełnie jakby wiedział, a teraz chciał go zaszantażować.
Czy aby na pewno? Twarz dyplomaty przyjęła uśmiech dedykowany tego typu rozmowom, bankietom, negocjacjom, które odbywały się nie tylko w zaciszu sal konferencyjnych ale i na korytarzach, rozgrywki w rozgrywkach, finty i ostrzami najeżone języki. Nic, doprawdy nic nowego. Nic niezwykłego. Anthony mimo ostrzegawczego skrętu kiszek czuł się w gruncie rzeczy całkiem spokojny – klecha wyprał dla niego dostatecznie dużo brudnych pieniędzy, ażeby teraz stanowić dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Jeśli sypnie komukolwiek, Anthony dopilnuje by poszedł z nim na samo dno mariańskiego rowu.
–Och, ojcze Sebastianie, zaskoczenie jest w oczywisty sposób odwzajemnione! – słodka emfaza rozjaśniła jeszcze bardziej kąciki ust obracającego się z wystudiowaną galanterią mężczyzny. – Z przykrością donoszę, że moje ofiary dla Matki nie były dostatecznie wysokie i pomimo Twego błogosławieństwa, cel mojej misji nie został zrealizowany. Poszukiwany przeze mnie Bagshot był nieobecny w miejscu, w którym się go spodziewałem, a zatem pozostanie mi tylko korespondencja, jako najskuteczniejsza forma komunikacji w tych... jakże zabieganych czasach. – Już dawno pogodził się, że nie ma w rękach tak skutecznego narzędzia do prowadzenia rozmowy jak jasnowidzenie, niemniej szczęśliwie świat dysponował całym pakietem tradycyjnych możliwości zabezpieczania swojego bytu. Był przygotowany, bajeczka była uszyta na miarę w razie komplikacji. Ktoś powiedziałby, że za dużo powieści szpiegowskich? Proszę, to nie kryminały, to Sun Tzu już w latach dzieciństwa uczył go odpowiednich taktyk. Dobre przygotowanie, przewidywanie, rekonesans... nawet w sprawach tak pozornie błahych jak sznurowanie ludziom ust. Jak widać opłacalne.
– Dziwne to miejsce, nie sądzisz ojcze? Słyszałem o śmierci, która zdarzyła się tu kilka dni temu i mam wrażenie, popraw mnie jeśli mylne, że to obecnie bardzo nie-mugolski ośrodek. W końcu, coś też musi tłumaczyć Twoją w nim obecność, czyż nie? Nie przypominam sobie, żeś w szeregu wiernych miał mugoli? – Może coś go ominęło? Jakaś nowa ideologia kościoła powszechnego? Pociągnął znów z wąskiej, otoczonej czarną bibułą cygaretki, z pełną swobodą opierając się o balustradę pomostu, aby podkreślić każdym najdrobniejszym detalem mowy ciała jak bardzo nie czuje tego, co właśnie kuło go uporczywie we wnętrzu głowy. Nie było to jakoś wybitnie trudne. W końcu robił to od lat. Taką miał pracę.
Czy aby na pewno? Twarz dyplomaty przyjęła uśmiech dedykowany tego typu rozmowom, bankietom, negocjacjom, które odbywały się nie tylko w zaciszu sal konferencyjnych ale i na korytarzach, rozgrywki w rozgrywkach, finty i ostrzami najeżone języki. Nic, doprawdy nic nowego. Nic niezwykłego. Anthony mimo ostrzegawczego skrętu kiszek czuł się w gruncie rzeczy całkiem spokojny – klecha wyprał dla niego dostatecznie dużo brudnych pieniędzy, ażeby teraz stanowić dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Jeśli sypnie komukolwiek, Anthony dopilnuje by poszedł z nim na samo dno mariańskiego rowu.
–Och, ojcze Sebastianie, zaskoczenie jest w oczywisty sposób odwzajemnione! – słodka emfaza rozjaśniła jeszcze bardziej kąciki ust obracającego się z wystudiowaną galanterią mężczyzny. – Z przykrością donoszę, że moje ofiary dla Matki nie były dostatecznie wysokie i pomimo Twego błogosławieństwa, cel mojej misji nie został zrealizowany. Poszukiwany przeze mnie Bagshot był nieobecny w miejscu, w którym się go spodziewałem, a zatem pozostanie mi tylko korespondencja, jako najskuteczniejsza forma komunikacji w tych... jakże zabieganych czasach. – Już dawno pogodził się, że nie ma w rękach tak skutecznego narzędzia do prowadzenia rozmowy jak jasnowidzenie, niemniej szczęśliwie świat dysponował całym pakietem tradycyjnych możliwości zabezpieczania swojego bytu. Był przygotowany, bajeczka była uszyta na miarę w razie komplikacji. Ktoś powiedziałby, że za dużo powieści szpiegowskich? Proszę, to nie kryminały, to Sun Tzu już w latach dzieciństwa uczył go odpowiednich taktyk. Dobre przygotowanie, przewidywanie, rekonesans... nawet w sprawach tak pozornie błahych jak sznurowanie ludziom ust. Jak widać opłacalne.
– Dziwne to miejsce, nie sądzisz ojcze? Słyszałem o śmierci, która zdarzyła się tu kilka dni temu i mam wrażenie, popraw mnie jeśli mylne, że to obecnie bardzo nie-mugolski ośrodek. W końcu, coś też musi tłumaczyć Twoją w nim obecność, czyż nie? Nie przypominam sobie, żeś w szeregu wiernych miał mugoli? – Może coś go ominęło? Jakaś nowa ideologia kościoła powszechnego? Pociągnął znów z wąskiej, otoczonej czarną bibułą cygaretki, z pełną swobodą opierając się o balustradę pomostu, aby podkreślić każdym najdrobniejszym detalem mowy ciała jak bardzo nie czuje tego, co właśnie kuło go uporczywie we wnętrzu głowy. Nie było to jakoś wybitnie trudne. W końcu robił to od lat. Taką miał pracę.