— Oczywiście, że wycinają, ale magia ma to do siebie, że zostawia ślady, tak samo, jak rodzinne tajemnice.
Regina odpowiedziała zdawkowo, splatając ramiona na piersi. Mimowolnie przybrała pozycję obronną, zaciskając usta w wąską kreskę, bo temat zaczął wchodzić na grząski, bo bardzo personalny grunt. Chrzanione Skorowidze, czystość krwi i czarodzieje, którzy dupy wyżej mają, niż sra... Przed oczyma od razu stawała jej wiadomość od rodziców, późniejsze kłótnie z nimi i wreszcie jej własne poszukiwania, które spełzły na niczym. Nie lubiła ponośić porażek.
Gwizdnęła cicho, słysząc, kto zwyciężył eliminacje. Mimo że wielką fanką quidditcha nie była, to chociaż z pobudek patriotycznych dopingowała „naszym”. Też teraz zrozumiała skąd kwaśna mina jej rozmówczyni.
— Znicz potrafi rozwalić całą grę, nie? — uśmiechnęła się lekko i dodała. — Jak nasi stoją w tabeli, skoro to były eliminacje? Przejdą dalej czy Norwegowie ich prześcignęli?
Chciała skierować rozmowę na mniej poruszające jej serce tematy, ale nie wiedziała, że są one tak bliskie jasnowłosej kobiecie.