12.04.2024, 22:07 ✶
Isaac kochał kuśmiechnięte kobiety, a Guinevere nie dość że się uśmiechała, to jeszcze była ładna, szczupła, wysoka i miała dość egzotyczną urodę. Od razu wpadła Bagshotowi w oko. Lubił kobiety, a że nadal był kawalerem, to nie stronił od ich towarzystwa. Nie miał ulubionego typu, ani szczególnych preferencji. Kiedyś wolał te nieco głupsze, ponieważ były “łatwiejsze w obsłudze”. Teraz jednak, kiedy był już dojrzalszy, większą przyjemność odczuwał z obcowania z inteligentną panią, z którą mógł porozmawiać na różne tematy, a potem przejść do “sedna” spotkania. Albo nie przechodzić do sedna! Wszystko przecież zależało od okoliczności w jakich się znajdowali, prawda? Z Guinevere bardzo chętnie przeszedłby do “sedna”, jednak przybyli tutaj w sprawach zawodowych, więc Baghsot powinien skupić się na pracy. I na niej się oczywiście skupi, ale że był wielozadaniowy, to lekki flirt nie powinien mieć wpływu na jego produktywność.
- Czyli jestem zabawny, panno McGonagall? Miło mi to słyszeć. - Uśmiechnął się kącikiem ust i schował paczkę papierosów do marynarki. Skoro nie paliła, to nie miał zamiaru jej dymić. Gazetę złożył i wsadził do jednoramiennej torby którą miał ze sobą. Spojrzał na swoją rozmówczynię bardzo uważnie, a że Ginnie miałam wysoką percepcję, to na pewno to zauważyła.
-Może nie tyle ekspertem, co badałem już kilka artefaktów w swoim życiu. Głównie zajmuje się historią magii, chociaż pewnie niewiele to pannie powie, panno Guinevere. To w końcu bardzo rozległy temat. Tak więc w dużym skrócie - trochę piszę, głównie o przenikaniu się kultury magicznej z kulturą mugoli. - Wyjaśnił pokrótce. - Legenda arturiańska, jako Brytyjczykowi, jest mi bardzo bliska, jednak nadal ubolewam, że podkradliśmy ją Walijczykom i cały świat uważa króla Arthura oraz czarodzieja Merlina za Anglików. - Spojrzał w ciemne oczy Guinevere I uśmiechnął się nieco szerzej.- Mogę się tylko domyślać, że i dla Ciebie jest to bliski sercu temat. Piękne imię, tak swoją drogą. I dość znane nazwisko, ale nie kojarzę Cię z Hogwartu. - Zahaczył delikatnie o temat jej pochodzenia. Jeśli jednak nie będzie chciała o tym mówić, może po prostu nie skomentować jego słów. Może i mówił dużo, jednak większość tego co wychodziło z jego ust było przemyślane. Wydawało się również, że byli w podobnym wieku.
- Czyli jestem zabawny, panno McGonagall? Miło mi to słyszeć. - Uśmiechnął się kącikiem ust i schował paczkę papierosów do marynarki. Skoro nie paliła, to nie miał zamiaru jej dymić. Gazetę złożył i wsadził do jednoramiennej torby którą miał ze sobą. Spojrzał na swoją rozmówczynię bardzo uważnie, a że Ginnie miałam wysoką percepcję, to na pewno to zauważyła.
-Może nie tyle ekspertem, co badałem już kilka artefaktów w swoim życiu. Głównie zajmuje się historią magii, chociaż pewnie niewiele to pannie powie, panno Guinevere. To w końcu bardzo rozległy temat. Tak więc w dużym skrócie - trochę piszę, głównie o przenikaniu się kultury magicznej z kulturą mugoli. - Wyjaśnił pokrótce. - Legenda arturiańska, jako Brytyjczykowi, jest mi bardzo bliska, jednak nadal ubolewam, że podkradliśmy ją Walijczykom i cały świat uważa króla Arthura oraz czarodzieja Merlina za Anglików. - Spojrzał w ciemne oczy Guinevere I uśmiechnął się nieco szerzej.- Mogę się tylko domyślać, że i dla Ciebie jest to bliski sercu temat. Piękne imię, tak swoją drogą. I dość znane nazwisko, ale nie kojarzę Cię z Hogwartu. - Zahaczył delikatnie o temat jej pochodzenia. Jeśli jednak nie będzie chciała o tym mówić, może po prostu nie skomentować jego słów. Może i mówił dużo, jednak większość tego co wychodziło z jego ust było przemyślane. Wydawało się również, że byli w podobnym wieku.