13.04.2024, 01:02 ✶
Isaac bardzo szanował swój ojczysty język. Miał bardzo ładny, londyński akcent, mimo że pochodził z Manchesteru. Zawsze starał się mówić wyraźnie i nie połykać końcówek wyrazów, ani nie skracać słów. Nie przeklinał, uważając że język angielski jest na tyle bogaty, że własne emocje można wyrażać wieloma słowami, a nie "fuckami". Tym razem jednak nie wytrzymał.
- Kurwa, Milly! - Zatrzymał się i złapał dziewczynę obiema rękami za talię. Zacisnął na chwilę zęby, bo bolało w chuj. - Jeśli chciałaś mnie pocałować, to nie TAM i nie TAK. - Wycedził dla rozluźnienia atmosfery, i żeby jej nie jebnąć. Unikał konfliktów oraz bójek. Zawsze udawało mu się "wygadać" i wyjść na swoje. Z Milly jednak było inaczej, ponieważ do niej przemawiał język przemocy, którego Bagshot się brzydził. Miał więc nadzieję, że Czarna Furia nie przegryzie mu tętnicy i pozwoli jeszcze trochę pożyć.
Opadł na zimne kafelki, z dziewczyną dosłownie przyczepiona do swojego ciała. Jeśli miała po bokach łaskotki, to spróbował to wykorzystać i połaskotać ja jedną ręką. Druga wsunął jej we włosy, żeby w razie czego za nie szarpnąć, jeżeli dziewczyna się nie uspokoi i nie będzie chciała odpuścić. To już zdecydowanie nie było śmieszne. Isaac'owi do głowy przyszła myśl, że może kiedyś ktoś w końcu zaopiekuje się Milly i wyśle ją do specjalisty, który sprawi że będzie szczęśliwsza i mniej agresywna. Z drugiej strony, żyli w latach sześćdziesiątych, a o chorobach psychicznych nie mówiło się głośno.
- Kurwa, Milly! - Zatrzymał się i złapał dziewczynę obiema rękami za talię. Zacisnął na chwilę zęby, bo bolało w chuj. - Jeśli chciałaś mnie pocałować, to nie TAM i nie TAK. - Wycedził dla rozluźnienia atmosfery, i żeby jej nie jebnąć. Unikał konfliktów oraz bójek. Zawsze udawało mu się "wygadać" i wyjść na swoje. Z Milly jednak było inaczej, ponieważ do niej przemawiał język przemocy, którego Bagshot się brzydził. Miał więc nadzieję, że Czarna Furia nie przegryzie mu tętnicy i pozwoli jeszcze trochę pożyć.
Opadł na zimne kafelki, z dziewczyną dosłownie przyczepiona do swojego ciała. Jeśli miała po bokach łaskotki, to spróbował to wykorzystać i połaskotać ja jedną ręką. Druga wsunął jej we włosy, żeby w razie czego za nie szarpnąć, jeżeli dziewczyna się nie uspokoi i nie będzie chciała odpuścić. To już zdecydowanie nie było śmieszne. Isaac'owi do głowy przyszła myśl, że może kiedyś ktoś w końcu zaopiekuje się Milly i wyśle ją do specjalisty, który sprawi że będzie szczęśliwsza i mniej agresywna. Z drugiej strony, żyli w latach sześćdziesiątych, a o chorobach psychicznych nie mówiło się głośno.