13.04.2024, 12:34 ✶
Wiara, ale i słowo kowenu było jego tarczą. Czymś, za czym mógł się schować w chwilach, gdy nie wiedział, co powiedzieć lub jak się zachować. Może i nie nosił na sobie tradycyjnych szat kowenu, jednak samo przywołanie imienia Stworzycielki pozwalało mu wytyczyć bezpieczną ścieżkę przez dyskusyjne pole bitwy. Nigdy nie lubił rozmawiać o sobie, a tematy zawodowe, historyczne czy związane z duchami pozwalały wznieść mur z przydługich monologów, które skrzętnie ukrywały to, jak mało w gruncie rzeczy mówił na co dzień o swoim własnym życiu.
— Trudno winić toń jeziora za jej naturę — odparł zachrypniętym głosem. — To dalej dziki żywioł, a człowiek dalej próbuje go ujarzmić i podporządkować swojej woli. A to rzadko kiedy kończy się dobrze. Przyroda zawsze znajdzie drogę.
Człowiek mógł sobie wmówić, że wielkie okręty dawały mu władzę nad morzem i oceanem, ale czy rzeczywiście tak było? Czasem ludzkość oswajała niektóre tereny z szacunkiem, a w innych przypadkach robiła to brutalnie, wpijając się w zdrową tkankę z trucizną na zębach. A nawet wtedy środowisko potrafiło znaleźć sposób, aby pokazać, że bez względu na to, czy człowiek był mugolem, czy czarodziejem, tak nie był gospodarzem tego świata, a jedynie gościem.
Czy tak było w tym przypadku? Czy jezioro pochłonęło nieuważną kobietę w akcie sprzeciwu wobec ośrodka, który zagarnął okoliczny teren? Sebastian zmarszczył brwi, ściągając dłonie z balustrady i splatając je za plecami. Wypadki chodziły po ludziach, a wolna wola sprawiała, że nawet najpotężniejsze bóstwa nie były w stanie powstrzymać śmiałków przed tym, aby nie zachłysnęli się własną głupotą. Wolność do obierania własnej ścieżki była darem, ale nie każdy potrafił nim odpowiednio rozporządzać.
— Chyba wszystko zależy od punktu widzenia, panie Shafiq — odparł, prostując się nienaturalnie, gdy mężczyzna wycofał się w tył. Czuł, że jest przez niego obserwowany, a to sprawiało, że czuł się nie na miejscu. Przywykł do tego, że zazwyczaj to on przypatrywał się innym z podwyższenia podczas obrządków lub skrytego w kącie stolika ministerialnej kafeterii. — Czy dalej widziałby pan ten mrok, gdyby nie wiedział o utonięciu...?
Nie miał przygotowanej żadnej odpowiedzi. Jezioro wyglądało jak... Cóż, jezioro. Tragiczne wydarzenia potrafiły jednak wpłynąć na percepcję człowieka, a śmierć i akty brutalności potrafiły odcisnąć swoje piętno na niektórych miejscach. Może Windermere było przeznaczone stać się jednym z nich? Może bezimienna kobieta przypieczętuje los mugolskiego ośrodka i zamiast o leśnym kurorcie będzie się mówić o tym miejscu, jako o tym miejscu, gdzie utonęła kobieta? Może taki był plan natury?
— Chciałbym zapalić świecę ku pamięci tej kobiety i pomodlić się za nią — odezwał się niespodziewanie, dalej pozostając jednak w bezruchu z ciemnymi oczyma wbitymi w taflę jeziora. — Wydaje mi się, że w głównym budynku jest mała sala spotkań. Chciałby się pan do mnie przyłączyć, panie Shafiq?
Test, a może próba zabezpieczenia samego siebie? Mężczyzna zachowywał się nadzwyczaj podejrzenie, jednak chyba nie odważyłby się z jakiegoś powodu zaczepiać kapłana? I czemu miałby? Czy Macmillan kiedykolwiek zrobił mu krzywdę lub nadepnął na odcisk? Nie odważy się wśród pracowników, podpowiadał mu cichy głosik w jego głowie. Poza tym... Był ciekaw, czy Anthony zgodziłby się do niego dołączyć. Czy schowałby dumę do kieszeni i przykląkł przed boginią, aby wstawić się za duszą tragicznie zmarłej kobiety?
— Trudno winić toń jeziora za jej naturę — odparł zachrypniętym głosem. — To dalej dziki żywioł, a człowiek dalej próbuje go ujarzmić i podporządkować swojej woli. A to rzadko kiedy kończy się dobrze. Przyroda zawsze znajdzie drogę.
Człowiek mógł sobie wmówić, że wielkie okręty dawały mu władzę nad morzem i oceanem, ale czy rzeczywiście tak było? Czasem ludzkość oswajała niektóre tereny z szacunkiem, a w innych przypadkach robiła to brutalnie, wpijając się w zdrową tkankę z trucizną na zębach. A nawet wtedy środowisko potrafiło znaleźć sposób, aby pokazać, że bez względu na to, czy człowiek był mugolem, czy czarodziejem, tak nie był gospodarzem tego świata, a jedynie gościem.
Czy tak było w tym przypadku? Czy jezioro pochłonęło nieuważną kobietę w akcie sprzeciwu wobec ośrodka, który zagarnął okoliczny teren? Sebastian zmarszczył brwi, ściągając dłonie z balustrady i splatając je za plecami. Wypadki chodziły po ludziach, a wolna wola sprawiała, że nawet najpotężniejsze bóstwa nie były w stanie powstrzymać śmiałków przed tym, aby nie zachłysnęli się własną głupotą. Wolność do obierania własnej ścieżki była darem, ale nie każdy potrafił nim odpowiednio rozporządzać.
— Chyba wszystko zależy od punktu widzenia, panie Shafiq — odparł, prostując się nienaturalnie, gdy mężczyzna wycofał się w tył. Czuł, że jest przez niego obserwowany, a to sprawiało, że czuł się nie na miejscu. Przywykł do tego, że zazwyczaj to on przypatrywał się innym z podwyższenia podczas obrządków lub skrytego w kącie stolika ministerialnej kafeterii. — Czy dalej widziałby pan ten mrok, gdyby nie wiedział o utonięciu...?
Nie miał przygotowanej żadnej odpowiedzi. Jezioro wyglądało jak... Cóż, jezioro. Tragiczne wydarzenia potrafiły jednak wpłynąć na percepcję człowieka, a śmierć i akty brutalności potrafiły odcisnąć swoje piętno na niektórych miejscach. Może Windermere było przeznaczone stać się jednym z nich? Może bezimienna kobieta przypieczętuje los mugolskiego ośrodka i zamiast o leśnym kurorcie będzie się mówić o tym miejscu, jako o tym miejscu, gdzie utonęła kobieta? Może taki był plan natury?
— Chciałbym zapalić świecę ku pamięci tej kobiety i pomodlić się za nią — odezwał się niespodziewanie, dalej pozostając jednak w bezruchu z ciemnymi oczyma wbitymi w taflę jeziora. — Wydaje mi się, że w głównym budynku jest mała sala spotkań. Chciałby się pan do mnie przyłączyć, panie Shafiq?
Test, a może próba zabezpieczenia samego siebie? Mężczyzna zachowywał się nadzwyczaj podejrzenie, jednak chyba nie odważyłby się z jakiegoś powodu zaczepiać kapłana? I czemu miałby? Czy Macmillan kiedykolwiek zrobił mu krzywdę lub nadepnął na odcisk? Nie odważy się wśród pracowników, podpowiadał mu cichy głosik w jego głowie. Poza tym... Był ciekaw, czy Anthony zgodziłby się do niego dołączyć. Czy schowałby dumę do kieszeni i przykląkł przed boginią, aby wstawić się za duszą tragicznie zmarłej kobiety?