• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji

[06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#8
13.04.2024, 12:34  ✶  
Wiara, ale i słowo kowenu było jego tarczą. Czymś, za czym mógł się schować w chwilach, gdy nie wiedział, co powiedzieć lub jak się zachować. Może i nie nosił na sobie tradycyjnych szat kowenu, jednak samo przywołanie imienia Stworzycielki pozwalało mu wytyczyć bezpieczną ścieżkę przez dyskusyjne pole bitwy. Nigdy nie lubił rozmawiać o sobie, a tematy zawodowe, historyczne czy związane z duchami pozwalały wznieść mur z przydługich monologów, które skrzętnie ukrywały to, jak mało w gruncie rzeczy mówił na co dzień o swoim własnym życiu.

— Trudno winić toń jeziora za jej naturę — odparł zachrypniętym głosem. — To dalej dziki żywioł, a człowiek dalej próbuje go ujarzmić i podporządkować swojej woli. A to rzadko kiedy kończy się dobrze. Przyroda zawsze znajdzie drogę.

Człowiek mógł sobie wmówić, że wielkie okręty dawały mu władzę nad morzem i oceanem, ale czy rzeczywiście tak było? Czasem ludzkość oswajała niektóre tereny z szacunkiem, a w innych przypadkach robiła to brutalnie, wpijając się w zdrową tkankę z trucizną na zębach. A nawet wtedy środowisko potrafiło znaleźć sposób, aby pokazać, że bez względu na to, czy człowiek był mugolem, czy czarodziejem, tak nie był gospodarzem tego świata, a jedynie gościem.

Czy tak było w tym przypadku? Czy jezioro pochłonęło nieuważną kobietę w akcie sprzeciwu wobec ośrodka, który zagarnął okoliczny teren? Sebastian zmarszczył brwi, ściągając dłonie z balustrady i splatając je za plecami. Wypadki chodziły po ludziach, a wolna wola sprawiała, że nawet najpotężniejsze bóstwa nie były w stanie powstrzymać śmiałków przed tym, aby nie zachłysnęli się własną głupotą. Wolność do obierania własnej ścieżki była darem, ale nie każdy potrafił nim odpowiednio rozporządzać.

— Chyba wszystko zależy od punktu widzenia, panie Shafiq — odparł, prostując się nienaturalnie, gdy mężczyzna wycofał się w tył. Czuł, że jest przez niego obserwowany, a to sprawiało, że czuł się nie na miejscu. Przywykł do tego, że zazwyczaj to on przypatrywał się innym z podwyższenia podczas obrządków lub skrytego w kącie stolika ministerialnej kafeterii. — Czy dalej widziałby pan ten mrok, gdyby nie wiedział o utonięciu...?

Nie miał przygotowanej żadnej odpowiedzi. Jezioro wyglądało jak... Cóż, jezioro. Tragiczne wydarzenia potrafiły jednak wpłynąć na percepcję człowieka, a śmierć i akty brutalności potrafiły odcisnąć swoje piętno na niektórych miejscach. Może Windermere było przeznaczone stać się jednym z nich? Może bezimienna kobieta przypieczętuje los mugolskiego ośrodka i zamiast o leśnym kurorcie będzie się mówić o tym miejscu, jako o tym miejscu, gdzie utonęła kobieta? Może taki był plan natury?

— Chciałbym zapalić świecę ku pamięci tej kobiety i pomodlić się za nią — odezwał się niespodziewanie, dalej pozostając jednak w bezruchu z ciemnymi oczyma wbitymi w taflę jeziora. — Wydaje mi się, że w głównym budynku jest mała sala spotkań. Chciałby się pan do mnie przyłączyć, panie Shafiq?

Test, a może próba zabezpieczenia samego siebie? Mężczyzna zachowywał się nadzwyczaj podejrzenie, jednak chyba nie odważyłby się z jakiegoś powodu zaczepiać kapłana? I czemu miałby? Czy Macmillan kiedykolwiek zrobił mu krzywdę lub nadepnął na odcisk? Nie odważy się wśród pracowników, podpowiadał mu cichy głosik w jego głowie. Poza tym... Był ciekaw, czy Anthony zgodziłby się do niego dołączyć. Czy schowałby dumę do kieszeni i przykląkł przed boginią, aby wstawić się za duszą tragicznie zmarłej kobiety?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1770), Pan Losu (68), Sebastian Macmillan (1629)




Wiadomości w tym wątku
[06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 22:29
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 07.04.2024, 15:10
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Pan Losu - 07.04.2024, 15:10
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 12.04.2024, 12:19
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 13.04.2024, 00:11
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 11:56
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Sebastian Macmillan - 13.04.2024, 12:34
RE: [06.08.72 ] Szaleństwo Widermere. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 12:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa