13.04.2024, 15:51 ✶
-Pamiętam co działo się za czasów Grindelwalda. - Przytaknął i westchnął. To samo również robił Hitler, a teraz pewnie będzie chciał zrobić Czarny Pan. Jemu było naprawdę szkoda wszystkich ludzi. Nie lubił niepotrzebnej przemocy, a jego wrażliwość na ludzką krzywdę pogłębiła się po latach pracy nad drugą książką. Chyba nikt kto byl zdrowy na umyśle, nie chciałby oglądać tego, co on widział we wspomnieniach ludzi kiedy nielegalnie uzywał legilimencji żeby zbierać materiały do pisania.
-Grindewald robił to samo, co Hitler podczas drugiej wojny światowej. Gineli wtedy nie tylko mugole, ale i czarodzieje. Wtedy wszyscy musieli współpracować żeby chronić kraj z którego pochodzili. Ale to tylko dygresja, nieważne. - Machnął ręką. Nie chciał zanudzać Renigalda wykładem o historii. Nie zgadzał się z chłopakiem ani troche. Mieli zupełnie inne podejście oraz spojrzenie na sytuację. Isaac nie pytał go jednak o to wszystko po to, żeby go oceniać lub przekonać do swojej racji. Był po prostu ciekawy. Chciał poznać rację obydwu stron konfliktu.
- No, ale może koniec o polityce. - Uśmiechnął się lekko. - Nie było mnie w Londynie bardzo długo, a chętnie bym się zabawił. Znasz jakieś fajne miejsca, gdzie jest głośno i wesoło? I można się napić, oczywiście? Jak rozumiem to twoje ostatnie dni wolności, więc...? - Oczy Bagshota nieco rozbłysły. Najwyraźniej miał wielką ochotę zaginąć "w czasie i w przestrzeni" na kolejne kilka godzin. Byłoby miło, gdyby Renigald mu w tym potowarzyszył.
-Grindewald robił to samo, co Hitler podczas drugiej wojny światowej. Gineli wtedy nie tylko mugole, ale i czarodzieje. Wtedy wszyscy musieli współpracować żeby chronić kraj z którego pochodzili. Ale to tylko dygresja, nieważne. - Machnął ręką. Nie chciał zanudzać Renigalda wykładem o historii. Nie zgadzał się z chłopakiem ani troche. Mieli zupełnie inne podejście oraz spojrzenie na sytuację. Isaac nie pytał go jednak o to wszystko po to, żeby go oceniać lub przekonać do swojej racji. Był po prostu ciekawy. Chciał poznać rację obydwu stron konfliktu.
- No, ale może koniec o polityce. - Uśmiechnął się lekko. - Nie było mnie w Londynie bardzo długo, a chętnie bym się zabawił. Znasz jakieś fajne miejsca, gdzie jest głośno i wesoło? I można się napić, oczywiście? Jak rozumiem to twoje ostatnie dni wolności, więc...? - Oczy Bagshota nieco rozbłysły. Najwyraźniej miał wielką ochotę zaginąć "w czasie i w przestrzeni" na kolejne kilka godzin. Byłoby miło, gdyby Renigald mu w tym potowarzyszył.