16.12.2022, 21:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2022, 21:33 przez Theseus Fletcher.)
- Dziękuję. – powiedział. – Bez was bym sobie nie poradził. – Gio co prawda praktycznie upuścił go na podłogę, ale jego zachowanie jakiś czas później było bardzo miłe. Fletcher faktycznie był mu za to wdzięczny.
- Nie pożegnam się z Brenną, ale myślę, że to chyba czas na zebranie się do domu. – wypuścił z siebie, siadając na schodkach przed posiadłością Longbottomów. Pasował tam jak pięść do nosa. Taka była prawda. Cieszył się jedynie z zapewnienia, że jego niedoszłej partnerce w niedoli nie stało się nic ponad kilka zadrapań na społecznej drabinie, po której chyba nie chciała się jakoś ochoczo wspinać. Zresztą, po co od razu zakładać coś, czego nie jest się pewnym.
Niezależnie od tego, czy Geraldine chciała, czy Gio poszedł za ich przykładem, bal dla Fletchera już się skończył.
- Nie pożegnam się z Brenną, ale myślę, że to chyba czas na zebranie się do domu. – wypuścił z siebie, siadając na schodkach przed posiadłością Longbottomów. Pasował tam jak pięść do nosa. Taka była prawda. Cieszył się jedynie z zapewnienia, że jego niedoszłej partnerce w niedoli nie stało się nic ponad kilka zadrapań na społecznej drabinie, po której chyba nie chciała się jakoś ochoczo wspinać. Zresztą, po co od razu zakładać coś, czego nie jest się pewnym.
Niezależnie od tego, czy Geraldine chciała, czy Gio poszedł za ich przykładem, bal dla Fletchera już się skończył.
Theseus Fletcher i Geraldine Yaxley
Postacie opuszczają sesję