14.04.2024, 12:14 ✶
– Znasz ją? O co poszło? – spytał wciąż zaspany, schodząc w miarę pośpiesznie po schodach na dół. Zerknął na brata i westchnął cicho. Świetnie. Wyglądał jakby pił. A pił, przynajmniej według Basiliusa, martwiąco za często, jednak tej nocy i tak nie mieli czasu się nad tym pochylać.
Kobieta zaczęła szarpać za klamkę, ale Basilius, chyba pod wpływem zrezygnowania, uznał, że może warto posłuchać brata i spróbować, ją przeczekać. Usiadł więc na schodach i na chwilę przymknął oczy. Nie znosił się nie wysypiać. Już i tak za często czuł się zmęczony, tak po prostu, by jeszcze dokładać sobie brak snu. Otworzył oczy i spojrzał na Icarusa.
– Jeśli tak to przedstawiasz... To w sumie dawno nie zajmowałem się żadną klątwą. Mogłoby być ciekawie – rzucił żartobliwie, starając się ignorować łomotanie do drzwi, bo rzeczywiście ostatnio większość jego pacjentów przychodziła do Munga jedynie ze skutkami ubocznymi nieprawidłowego użycia zaklęć. – Myślisz, że rzuciłaby pierwszą lepszą, czy jakąś tematyczną?
Lubił tematyczne. Podobało mu się, gdy rzucający dawał w ten sposób jakiś kontekst, czemu kogoś przeklinał. Oczywiście wolał, aby na żadnego z nich nie spadła dzisiejszej nocy żadna klątwa. Kobieta na chwilę przestała, a on z nadzieją popatrzył w stronę drzwi, licząc na to, że to był koniec jej "ataku". A potem walenie stało się jeszcze głośniejsze.
–Wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie – zawyła jeszcze mocniej uderzając o drzwi.
– Przydałyby nam się jakieś zabezpieczenia na nachalnych gości – mruknął, robiąc sobie w głowie mentalna notatkę, że naprawdę należało to rozważyć.
– Wpuść mnie ty dupku! Ty miłośniku współpracy! Ty gumochłonie! WYWAŻĘ TE DRZWI JEŚLI BĘDĘ MUSIAŁA. UMIEM WYWAŻAĆ DRZWI. CHCESZ SIĘ PRZEKONAĆ!? JESTEŚ PRZECIWIEŃSTWEM NOŻA, KTÓRYM ZADŹGANO CEZARA. TĘPY!
Kobieta zaczęła szarpać za klamkę, ale Basilius, chyba pod wpływem zrezygnowania, uznał, że może warto posłuchać brata i spróbować, ją przeczekać. Usiadł więc na schodach i na chwilę przymknął oczy. Nie znosił się nie wysypiać. Już i tak za często czuł się zmęczony, tak po prostu, by jeszcze dokładać sobie brak snu. Otworzył oczy i spojrzał na Icarusa.
– Jeśli tak to przedstawiasz... To w sumie dawno nie zajmowałem się żadną klątwą. Mogłoby być ciekawie – rzucił żartobliwie, starając się ignorować łomotanie do drzwi, bo rzeczywiście ostatnio większość jego pacjentów przychodziła do Munga jedynie ze skutkami ubocznymi nieprawidłowego użycia zaklęć. – Myślisz, że rzuciłaby pierwszą lepszą, czy jakąś tematyczną?
Lubił tematyczne. Podobało mu się, gdy rzucający dawał w ten sposób jakiś kontekst, czemu kogoś przeklinał. Oczywiście wolał, aby na żadnego z nich nie spadła dzisiejszej nocy żadna klątwa. Kobieta na chwilę przestała, a on z nadzieją popatrzył w stronę drzwi, licząc na to, że to był koniec jej "ataku". A potem walenie stało się jeszcze głośniejsze.
–Wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie – zawyła jeszcze mocniej uderzając o drzwi.
– Przydałyby nam się jakieś zabezpieczenia na nachalnych gości – mruknął, robiąc sobie w głowie mentalna notatkę, że naprawdę należało to rozważyć.
– Wpuść mnie ty dupku! Ty miłośniku współpracy! Ty gumochłonie! WYWAŻĘ TE DRZWI JEŚLI BĘDĘ MUSIAŁA. UMIEM WYWAŻAĆ DRZWI. CHCESZ SIĘ PRZEKONAĆ!? JESTEŚ PRZECIWIEŃSTWEM NOŻA, KTÓRYM ZADŹGANO CEZARA. TĘPY!