14.04.2024, 12:45 ✶
-Tak! Zagadka, drogi chłopcze. - Odezwała się staruszka z klepsydrą, spoglądając na Neila.- Ciąg liter… -Zaczęła, jednak przerwała, kiedy Anthony użył magii. Zaklęcie mu nie wyszło nie dlatego, że był kiepskim czarodziejem. Obrazy były najwyraźniej zaczarowane w taki sposób, że odbijała się od nich każda magia. Na nic więc zdały się jego wysiłki.
-To zawsze kończy się tak samo… - Westchnęła staruszka tuż przy uchu Morpheusa. Pstryknęła palcami, a piasek w klepsydrze Anthony'ego dosłownie w sekundę przesypał się w całości w dół. Schodki pod mężczyzna zniknęły, a on zaczął spadać w czerń…
Isaac zdążył co prawda wyciągnąć różdżkę, jednak nie udało mu się zareagować na czas.
-Był chłop i nie ma chłopa... - Westchnął i ściągnął kapelusz. Spojrzał na Neila, którego w tym momencie miał najbliżej. Najrozsądniej byłoby poczekać na zagadkę, a później ją rozwiązać. Tak podpowiadał mu mózg. Jednak jego gryfońskie serce krzyczało, że nie powinien zostawić kompana w potrzebie. Dwójka mężczyzn którą miał przed sobą na pewno sobie poradzi, a Anthony był sam. Rzucił więc swoim kapeluszem w stronę Neila. Nie chciał go zgubić w tej gęstej, czarnej mgle.
- Łap! Na chwilę was opuszczę, pójdę za panem Shafiq’iem. - Czy to właśnie dlatego nie trafił do Ravenclaw? Jego rodzice byli właśnie w tym domu, i on również myślał, że tam trafi. Był więc bardzo zaskoczony, kiedy tiara przydziału wykrzyczała Gryffindor! Czy to dlatego, że jest Odważny?
Isaac zsunął się w czerń którą miał pod sobą i… zniknął.
Staruszka Neila westchnęła tylko i odstawiła swoją klepsydrę. Spojrzała na chłopaka.
- Skup się chłopcze. Ciąg liter: T,W,O,S,R,Z,I,E,A,L. Ułóż z niego słowo.- - Powiedziała.
W tym samym czasie staruszka Morpheusa bez pożegnania przeskoczyła do obrazu swojej siostry, i teraz już nikt nie dyszał mu w kark. Jedyne co mężczyzna mógł teraz słyszeć, to piasek przesypujący się w klepsydrze która pojawiła się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stała kobieta. Jeśli Neil nie rozwiąże zagadki, Morpheus spadnie…
-To zawsze kończy się tak samo… - Westchnęła staruszka tuż przy uchu Morpheusa. Pstryknęła palcami, a piasek w klepsydrze Anthony'ego dosłownie w sekundę przesypał się w całości w dół. Schodki pod mężczyzna zniknęły, a on zaczął spadać w czerń…
Isaac zdążył co prawda wyciągnąć różdżkę, jednak nie udało mu się zareagować na czas.
-Był chłop i nie ma chłopa... - Westchnął i ściągnął kapelusz. Spojrzał na Neila, którego w tym momencie miał najbliżej. Najrozsądniej byłoby poczekać na zagadkę, a później ją rozwiązać. Tak podpowiadał mu mózg. Jednak jego gryfońskie serce krzyczało, że nie powinien zostawić kompana w potrzebie. Dwójka mężczyzn którą miał przed sobą na pewno sobie poradzi, a Anthony był sam. Rzucił więc swoim kapeluszem w stronę Neila. Nie chciał go zgubić w tej gęstej, czarnej mgle.
- Łap! Na chwilę was opuszczę, pójdę za panem Shafiq’iem. - Czy to właśnie dlatego nie trafił do Ravenclaw? Jego rodzice byli właśnie w tym domu, i on również myślał, że tam trafi. Był więc bardzo zaskoczony, kiedy tiara przydziału wykrzyczała Gryffindor! Czy to dlatego, że jest Odważny?
Isaac zsunął się w czerń którą miał pod sobą i… zniknął.
Staruszka Neila westchnęła tylko i odstawiła swoją klepsydrę. Spojrzała na chłopaka.
- Skup się chłopcze. Ciąg liter: T,W,O,S,R,Z,I,E,A,L. Ułóż z niego słowo.- - Powiedziała.
W tym samym czasie staruszka Morpheusa bez pożegnania przeskoczyła do obrazu swojej siostry, i teraz już nikt nie dyszał mu w kark. Jedyne co mężczyzna mógł teraz słyszeć, to piasek przesypujący się w klepsydrze która pojawiła się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stała kobieta. Jeśli Neil nie rozwiąże zagadki, Morpheus spadnie…