- Czy Twoim zdaniem powinniśmy pokutować przez to, że jesteśmy czarodziejami od pokoleń? Naprawdę, zachowujesz się tak samo, jak Ci którzy prześladują mugolaków, tylko w drugą stronę, jakbym to ja wymyśliła skorowidz i to, że nas, NAS do niego wpisano. Nie zapominaj, że Ty też tam jesteś, wydaje się, że jakoś to wypierasz.- Wypiła jednym haustem zawartość swojej szklanki. Alkohol powodował, że robiło się jej coraz bardziej ciepło, a Regina nie pomagała, przez to wszystko, co mówiła krew zaczęła buzować w żyłach Geraldine. Przesunęła po raz kolejny tego wieczora po blacie szklankę, musiała się jeszcze napić, żeby znieść dalszą rozmowę. - Naprawdę nie obchodzi mnie, ile czasu dojrzewają, jest zlecenie, to idę je wykonać i tyle, nie mam czasu się rozwodzić nad tymi rzeczami.- Wydawało się jej, że dla każdego powinno to być jasne. Przywykła nawet do tego, że mają ją za mordercę, uważała jednak, że kuzynka powinna zrozumieć trochę więcej, w końcu płynęła w niej ich krew, jak widać poza tym, że uzyskała geny olbrzymów to nie wyciągnęła nic więcej z ich rodzinnych zasad, a szkoda.
- Zwierzęta też zadają ból, nawet jeśli nieświadomie, to są niebezpieczne. Powinny również ponosić konsekwencje.- Brnęła w to nadal, miała swoje zdanie na ten temat i nie zamierzała go zmienić, nigdy.
Gerry spoglądała na kuzynkę, która dość gwałtownie wstała z krzesła, widać musiała ją mocno zdenerwować. - Uspokój się, złość piękności szkodzi, chociaż...- ]i]Tutaj chyba już nie ma w czym szkodzić[/i], nie powiedziała tego jednak na głos, liczyła na to, że Regina sama się domyśli o co jej chodzi. - Wszyscy na nas patrzą, na pewno tego chcesz, tutaj?- Uważała, że miejsce, w którym bywała dość często, aby się napić nie było odpowiednim do załatwiania takich spraw. Może Rowle było to obojętne, jednak Gerry nie chciała mieć zakazu wstępu do Kotła, było tu w końcu całkiem przyjemnie. - Priorytety moja droga, rodzina zawsze będzie dla mnie najważniejsza.- Rzekła bez najmniejszego zawahania. Była im wdzięczna, że pozwalali jej żyć w taki sposób, jaki chciała. Mało kto przystałby na to, jak pokierowała swoje życie, oni to akceptowali, przynajmniej po części. - Nie do końca pasowałam do tego miejsca, Biuro Ochrony Smoków przecież to mówi samo za siebie.