14.04.2024, 20:31 ✶
Tak więc, oboje się w siebie wpatrywali. Isaac nie miał zamiaru pierwszy odwrócić wzroku od kobiety. Miała przyjemną buzię, więc postanowił jeszcze sobie na nią popatrzeć. Przez cały czas się uśmiechał.
-Uagadou, szkoła w Afryce skupiająca się na magii bezróżdżkowej. Zazdroszczę. Sam chciałbym się tego nauczyć. - Przyznał zgodnie z prawdą.- Dużo podróżowałem, jednak jeszcze nigdy nie byłem w Afryce. Badałem ruiny w Norwegii, Irlandii podczas studiów i w Polsce. Zawsze jako pomocnik i tylko przez kilka dni. Nigdy nie przewodziłem żadną wyprawą badawcza ani nie byłem jej członkiem od początku do końca. A chętnie bym do takiej dołączył i nabrał więcej doświadczenia... - Ich miłą pogawędkę przerwał głos dobiegający z domu, w którym mieszkał ich pracodawca. Pan Morris otworzył drzwi i zawołał, machając ręką:
- Państwo do mnie? Zapraszam, zapraszam! - Staruszek był bardzo niecierpliwy, ponieważ dość już miał zaczarowanych przedmiotów latających po jego domu. Miał nadzieję, że dwójka doświadczonych czarodziejów bardzo szybko upora się z jego problemem i sprawdzi resztę artefaktów. Steven mimo wszystko wierzył, że część z nich jest prawdziwa!
![[Obrazek: myszka91_and_old_wizard_in_Harry_Potter_...29cdba4ae&]](https://cdn.discordapp.com/attachments/1008571242707681350/1229124538063913020/myszka91_and_old_wizard_in_Harry_Potter_world._With_the_hat_in__2c5e9869-39ba-4175-ad77-4e1e987c4b7a.png?ex=662e8a6d&is=661c156d&hm=a5f7ae6dbb96b8e154e85e48f1daf43ce81ab28ecdd8017569328db29cdba4ae&)
Isaac odwrócił wzrok od Ginny i uśmiechnął się do staruszka. Zdjął z głowy kapelusz i odmachał nim mężczyźnie.
-No cóż, chyba jednak powinniśmy zająć się pracą. - Gestem wskazał kobiecie żeby ruszyła przodem.- Zobaczymy co tam mamy.
Pan Steven zacierał ręce z zadowolenia. Uśmiechał się do swoich gości i kłaniał, kiedy wchodzili do jego domu. Na twarzy wokół ust miał okropna opryszczkę.
Domek z zewnątrz wydawał się mały, jednak w środku był magicznie powiększony. W salonie pana Morrisa pachniało kurzem oraz wilgocią. Na środku stal stół, dwa fotele, oraz kanapa tak stara, jak jej właściciel.
- Pan Morris, prawda? Isaac Bagshot, bardzo mi miło. - Przedstawił się Isaac. Staruszek zareagował bardzo entuzjastycznie i aż klasnął w dłonie.
- Znam pańską krewna, Batildę Bagshot! Jak ona się czuje?
-Niestety, ale nie wiem. Dopiero co wróciłem do Anglii i jeszcze nie zdążyłem jej odwiedzić. - Uśmiechnął się nieco przepraszająco do swojego rozmówcy. Spojrzenie staruszka powędrowało więc na Ginny.
- A Pani godność? Ja oczywiście nazywam się Steven Morris. Zaraz przygotuję państwu herbatę! - Mówił, a w międzyczasie przykuśtykała do nich zaczarowana "noga od okrągłego stołu króla Artura". Pan Morris zaśmiał się nieco smutno na jej widok.
- Od kilku dni nie pozwala mi spać. Mam jeszcze miecz króla Artura, który udało mi się zamknąć w szafie i złoty kielich który powoduje no cóż... opryszczkę, której nie da się wyleczyć dopóki przedmiot nie zostanie odczarowany. Tak mi powiedziano w szpitalu świętego Munga. - Rozłożył ręce w geście poddania się.- Reszta artefaktów jest w skrzyni obok kanapy.
![[Obrazek: myszka91_magic_living_room_in_Harry_Pott...1fffe35ec&]](https://cdn.discordapp.com/attachments/1008571242707681350/1229127328672645230/myszka91_magic_living_room_in_Harry_Potter_world._Lord_of_usele_0e8d1b45-dae9-4bab-a5f9-f9c7ffdf742e.png?ex=662e8d07&is=661c1807&hm=505baf196d5a0f9eb508828b34e5592e85954250c25480741561cbd1fffe35ec&)
-Uagadou, szkoła w Afryce skupiająca się na magii bezróżdżkowej. Zazdroszczę. Sam chciałbym się tego nauczyć. - Przyznał zgodnie z prawdą.- Dużo podróżowałem, jednak jeszcze nigdy nie byłem w Afryce. Badałem ruiny w Norwegii, Irlandii podczas studiów i w Polsce. Zawsze jako pomocnik i tylko przez kilka dni. Nigdy nie przewodziłem żadną wyprawą badawcza ani nie byłem jej członkiem od początku do końca. A chętnie bym do takiej dołączył i nabrał więcej doświadczenia... - Ich miłą pogawędkę przerwał głos dobiegający z domu, w którym mieszkał ich pracodawca. Pan Morris otworzył drzwi i zawołał, machając ręką:
- Państwo do mnie? Zapraszam, zapraszam! - Staruszek był bardzo niecierpliwy, ponieważ dość już miał zaczarowanych przedmiotów latających po jego domu. Miał nadzieję, że dwójka doświadczonych czarodziejów bardzo szybko upora się z jego problemem i sprawdzi resztę artefaktów. Steven mimo wszystko wierzył, że część z nich jest prawdziwa!
![[Obrazek: myszka91_and_old_wizard_in_Harry_Potter_...29cdba4ae&]](https://cdn.discordapp.com/attachments/1008571242707681350/1229124538063913020/myszka91_and_old_wizard_in_Harry_Potter_world._With_the_hat_in__2c5e9869-39ba-4175-ad77-4e1e987c4b7a.png?ex=662e8a6d&is=661c156d&hm=a5f7ae6dbb96b8e154e85e48f1daf43ce81ab28ecdd8017569328db29cdba4ae&)
Isaac odwrócił wzrok od Ginny i uśmiechnął się do staruszka. Zdjął z głowy kapelusz i odmachał nim mężczyźnie.
-No cóż, chyba jednak powinniśmy zająć się pracą. - Gestem wskazał kobiecie żeby ruszyła przodem.- Zobaczymy co tam mamy.
Pan Steven zacierał ręce z zadowolenia. Uśmiechał się do swoich gości i kłaniał, kiedy wchodzili do jego domu. Na twarzy wokół ust miał okropna opryszczkę.
Domek z zewnątrz wydawał się mały, jednak w środku był magicznie powiększony. W salonie pana Morrisa pachniało kurzem oraz wilgocią. Na środku stal stół, dwa fotele, oraz kanapa tak stara, jak jej właściciel.
- Pan Morris, prawda? Isaac Bagshot, bardzo mi miło. - Przedstawił się Isaac. Staruszek zareagował bardzo entuzjastycznie i aż klasnął w dłonie.
- Znam pańską krewna, Batildę Bagshot! Jak ona się czuje?
-Niestety, ale nie wiem. Dopiero co wróciłem do Anglii i jeszcze nie zdążyłem jej odwiedzić. - Uśmiechnął się nieco przepraszająco do swojego rozmówcy. Spojrzenie staruszka powędrowało więc na Ginny.
- A Pani godność? Ja oczywiście nazywam się Steven Morris. Zaraz przygotuję państwu herbatę! - Mówił, a w międzyczasie przykuśtykała do nich zaczarowana "noga od okrągłego stołu króla Artura". Pan Morris zaśmiał się nieco smutno na jej widok.
- Od kilku dni nie pozwala mi spać. Mam jeszcze miecz króla Artura, który udało mi się zamknąć w szafie i złoty kielich który powoduje no cóż... opryszczkę, której nie da się wyleczyć dopóki przedmiot nie zostanie odczarowany. Tak mi powiedziano w szpitalu świętego Munga. - Rozłożył ręce w geście poddania się.- Reszta artefaktów jest w skrzyni obok kanapy.
![[Obrazek: myszka91_magic_living_room_in_Harry_Pott...1fffe35ec&]](https://cdn.discordapp.com/attachments/1008571242707681350/1229127328672645230/myszka91_magic_living_room_in_Harry_Potter_world._Lord_of_usele_0e8d1b45-dae9-4bab-a5f9-f9c7ffdf742e.png?ex=662e8d07&is=661c1807&hm=505baf196d5a0f9eb508828b34e5592e85954250c25480741561cbd1fffe35ec&)