15.04.2024, 21:08 ✶
Słuchał jej z uwagą, kiwając głową i notując w pamięci. Jego twarz była jak otwarta księga, widać w niej było absolutnie wszystko – ufność, fascynację i przede wszystkim absolutne zauroczenie jej osobą, za to kim była, jaka krew płynęła w jej żyłach.
Gdy skończyła mówić westchnął z nieukrywanym zachwytem
– Ja... ja wierzę, ja mam głęboką nadzieję, chociaż moja krew nie jest taka sama jak Twoja, ale mam nadzieję, że Knieja przyjmie też moją duszę kiedyś. – ktoś mógłby uznać go za wariata, ale przemawiała przez niego głęboka wiara, ukorzeniana i kształtowana latami. Jego rodzice oddali życie Kniei, każdego dnia Sam czuł się opiekowany przez Puszczę, czuł się chciany i kochany w zielonym sercu swojego raju.
Raju, który płynął w jej żyłach.
– Bardzo chciałbym móc kiedyś rozmawiać z drzewami. Jestem mmm... jestem całkiem niezły w transmutowaniu w zwierzę i wydaje mi się, że transmutowanie w drzewo nie powinno być aż takie trudne. Do komunikacji wydaje mi się, że wystarczyłby system korzeniowy, tak aby móc połączyć się z siecią mykoryzową, ale tu potrzeba dobrej znajomości gatunku. Animagia jednak jest o tyle prostsza, że już kiedyś ktoś to zrobił i może Cię nauczyć jak budzić w sobie bestie. Drzewna tkanka jest inna, fotosynteza nie leży w naszej naturze ale... – nagle oczy mu się zaświeciły – A jakby tak spróbować nie drzewo, ale właśnie grzybnia? W ogóle... jak sądzisz, czy grzybom jest bliżej do zwierząt czy roślin? – był zaintrygowany, jego umysł iskrzył możliwościami rozmowy z kimś kto znał, kto czuł, kto wiedział, kto tak jak on czytał do poduszki dzieło Roberta McGonagalla Juniora. – Zobacz nawet umiem swoje włosy już transmutować w wysuszoną trawę, ale to cały czas nie to – nie czekając na to co mu odpowie zademonstrował i przez chwilę wyglądał jak jeden z towarzyszy Dorotki w krainie Oz.
Gdy skończyła mówić westchnął z nieukrywanym zachwytem
– Ja... ja wierzę, ja mam głęboką nadzieję, chociaż moja krew nie jest taka sama jak Twoja, ale mam nadzieję, że Knieja przyjmie też moją duszę kiedyś. – ktoś mógłby uznać go za wariata, ale przemawiała przez niego głęboka wiara, ukorzeniana i kształtowana latami. Jego rodzice oddali życie Kniei, każdego dnia Sam czuł się opiekowany przez Puszczę, czuł się chciany i kochany w zielonym sercu swojego raju.
Raju, który płynął w jej żyłach.
– Bardzo chciałbym móc kiedyś rozmawiać z drzewami. Jestem mmm... jestem całkiem niezły w transmutowaniu w zwierzę i wydaje mi się, że transmutowanie w drzewo nie powinno być aż takie trudne. Do komunikacji wydaje mi się, że wystarczyłby system korzeniowy, tak aby móc połączyć się z siecią mykoryzową, ale tu potrzeba dobrej znajomości gatunku. Animagia jednak jest o tyle prostsza, że już kiedyś ktoś to zrobił i może Cię nauczyć jak budzić w sobie bestie. Drzewna tkanka jest inna, fotosynteza nie leży w naszej naturze ale... – nagle oczy mu się zaświeciły – A jakby tak spróbować nie drzewo, ale właśnie grzybnia? W ogóle... jak sądzisz, czy grzybom jest bliżej do zwierząt czy roślin? – był zaintrygowany, jego umysł iskrzył możliwościami rozmowy z kimś kto znał, kto czuł, kto wiedział, kto tak jak on czytał do poduszki dzieło Roberta McGonagalla Juniora. – Zobacz nawet umiem swoje włosy już transmutować w wysuszoną trawę, ale to cały czas nie to – nie czekając na to co mu odpowie zademonstrował i przez chwilę wyglądał jak jeden z towarzyszy Dorotki w krainie Oz.