Były ładne pobrzmiewało niemal szyderczo w uszach Morpheusa, jak przytyk, którego Mabel nie mogła mieć na myśli, bo i skąd? Jakże często kierował się dokładnie tą samą logiką w wyborze, chociaż dzieliła ich tak duża przepaść wieku. Skądinąd, Morpheus nie dałby sobie ręki uciąć, ile lat ma Mabel, bo ręki by nie miał. Nie pamiętał. On i przepływ czasu czy chronologia nie byli dobrą parą. Widzenie przyszłości, czasami całych rozmów oraz cofanie się w czasie, powodowało zbyt często, że motał się między dniami tygodnia i tym, co, gdzie i kiedy. W taki sam sposób wybrał Neila. Lorettę. Ambrozję. Śliczne rzeczy. Tę ostatnią cenił chociaż jeszcze za kilka innych rzeczy. Może Mabel mówiła do niego głosem bogów? Może to tylko jednak zbieg okoliczności.
Szkoda, że w nie nie wierzył.
Dłoń na futrze Karla zamarła, Morpheus był zaskoczony tym pytaniem. Zaraz kontynuował głaskanie i drapanie ogromnego kocurzyska, którego skądinąd pamiętał jeszcze jako małego kociaka, którego dało się włożyć do kieszeni szaty, aby go nie zdeptać przypadkiem. Chociaż z drugiej strony, mógł to być zupełnie inny kot. Nieszczególnie zwracał uwagę na pupili w Warowni, bo już ostatnio nie mógł się doliczyć ilości psów.
— Oczywiście, kochanie. Postaram się pomóc, jak mogę. Pamiętaj tylko, że nie wszystko leży w zakresie moich możliwości.
Modlił się do wszystkich znanych mu bóstw, aby nie zapytała go, czy zostanie jej nowym tatą. Albo czy ten ktoś z kim wyjechała jej mama, będzie jej tatą. Nie miał zamiaru przeprowadzać z dziewczynką rozmowy o kwiatkach i pszczółkach, a już zwłaszcza nie o tym, że jedna pszczółka może latać na wiele kwiatków. Nora zasługiwała na szczęście i była piękną kobietą i dobrze, gdyby nie pamiętał jej jako smarka podobnego do Mabel, pewnie by już zmienił jej nazwisko na Longbottom, dla świętego spokoju od rodziców, ale zwyczajnie miałby wyrzuty sumienia. Nora zasługiwała na szczęście.
Skupił się na Karlu i drapaniu go pod brodą, aby wydobyć z niego jeszcze głośniejsze kocie vibrato, w oczekiwaniu na tragiczne, dziecięce pytania. Nie tak wyobrażał sobie ten wieczór, ale było to zaskakujące zabawne.