— Hm... Król? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale u tego gatunku chyba nie występują takowe, prawda? Te zwierzęta nie żyją w stadach.
Gio orientował się w takich podstawach jak królowa pszczół, ale ciężko by było mu przypomnieć sobie inny podobny przykład. Nie sądził, że w przypadku błotoryjów też tak było. Geraldine by o tym wiedziała i nie stanowiłoby to dla niej zaskoczenia.
— To statek, na którym moi rodzice spędziliby czas znacznie lepiej. — Roześmiał się, rozpogodzony tą informacją. Najchętniej jednak, to sam by się tam wybrał. Geraldine zajmowała się magicznymi stworzeniami, a on — magicznymi istotami. Wampiry, wilkołaki, duchy, ghoule... To go fascynowało.
Rozmowy na moment ucichły. Obydwoje byli głodni, a jedzenie im smakowało. Giovanni jednak oderwał się na chwilę od talerza.
— Opowiedz mi coś więcej o tym statku.