• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria

[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
16.04.2024, 22:53  ✶  

Konia z rzędem dla tego, kto zawsze i wszędzie pokazuje się prawdziwy, z ani gramem fałszu. Kto nie przyodziewa masek, nawet tych najlżejszych. Victoria doskonale zdawała sobie sprawę, że to, jaki Vasilij jest przed aparatami, pismakami i fleszami, to nie jest ta sama osoba, która przyjmuje klientów w Prawach Czasu, i nie jest to ta sama osoba, która zasiada przy rodzinnym stole na wspólnym obiedzie, ani nie jest to ta sama osoba, która spogląda każdego poranka w lustro. Nie zamierzała dochodzić tego, co jest dokładnie prawdą, a co kłamstwem, sama nie była pewna, które informacje na jego temat są tymi całkowicie wyssanymi z palca, a które tylko trochę naginają rzeczywistość – bo nie interesowała się tym zanadto. Wystarczyło jej wiedzieć, że Vakel Dolohov jest Osobistością przez duże O. Był sławny, popularny, miał swoje naukowe dokonania, był autorytetem i jednocześnie celebrytą, od dawna będącym na świeczniku. Był obrzydliwie bogaty. I był mężem jej drogiej kuzynki – więcej ponad to się nie liczyło. Był członkiem tej jakże popierdolonej rodziny, która nawet się nie zająknęła, gdy uznano, że idealnym kandydatem dla panny na wydaniu, tak dobrze prosperującej, będzie nomen omen… wampir. Każda rodzina miała swoje problemy, brudy i… trupy w szafie. Victoria też nosiła maski – czy raczej maseczki i jedną maskę, bardzo konkretną. Gdy chowała się za woalką oklumencji, wyciszała też swoje emocje, była jak niezmącona tafla, nieprzenikniona, chłodna, zdystansowana… Zimna. Jakże to miano idealnie do niej pasowało – to była największa w tym wszystkim ironia.

Victoria nie próbowała się wpisać w gust Dolohova. W głębokim poważaniu to miała, może nie powinna, ale po tym, co działo się w jej życiu w ostatnich trzech miesiącach, a zwłaszcza w ostatnim miesiącu, jak wszystkie cegły po kolei obrywały się z fundamentów życia, jakie postawiła, jak to wszystko się waliło, po jednym trzęsieniu ziemi za drugim, to… nie potrafiła znaleźć w sobie sił, by nie mieć tego wszystkiego w dupie. Nawet jej cierpliwość, jej granice zostały naruszone tak wielce, jedna katastrofa za drugą, a wisienką na torcie było to, że prawdopodobnie, jeśli szybko czegoś nie zrobią, to i ze swoim życiem się dokumentnie pożegna. Z takimi perspektywami, w głowie rodziły się najczarniejsze myśli i obojętność. Brawura, gdy przestawało się patrzeć na własne bezpieczeństwo, złość i gniew. Te negatywy póki co zostały ugłaskane przez obecność małego kociak w jej domu, w życiu – bo miała czym się zająć, dla kogo wracać do domu, bo ktoś czekał. Ale to nie tak, że te emocje zniknęły, o nie. One wciąż były. I nie potrafiły się przejąć jakimiś ideałami, o których nawet nie miało się pojęcia. Była zaś całe mile odległa od Annaleigh – zupełnie nie przypominała jej urodą; gdy Ann była bladą, wysoką i chudą blondynką o jasnych oczach, zaś skóra Victorii przyjmowała oliwkowe tony, włosy tylko o ton różniły się od hebanu, oczy miała ciemne, była też średniego wzrostu i choć szczupła, to sylwetkę miała iście kobiecą; nie mogła się bardziej różnić od ukochanej żony Vasilija.

Coś w jej nieidealnej masce drgnęło, gdy Dolohov wspomniał o Ministerstwie i żalu. Drgnęło i odbiło się jednym kącikiem ust wyciągniętym w górę. Powinna się tym przejąć bardziej – Ministerstwem, ale już dawno położyła na nich kreskę. Powinna dorysować jeszcze pionową i kopnąć ich w rzyć na drogę. Nie powinno ją to śmieszyć, ale śmieszyło, bo wiedziała, że Ministerstwo nie zrobi dla nich nic, póki panowało do durnowate prawo zakazujące nekromancji, a nawet jeśli zostałoby zniesione… to wcale nie było powiedziane, że choćby kiwną w ich stronę palcem.

– Zimno, którego nie da się żadnym sposobem zniwelować – potwierdziła za to, ale ten uśmieszek ciągle błąkał się po tych czerwonych ustach. Jakby nie mogła się powstrzymać od zakpienia ze stanu, w którym się znalazła. – Wydaje mi się, że próbowałam już wszystkiego, ale jeśli tylko masz jakiś pomysł, to nie wahaj się powiedzieć – najbardziej radykalne było wejście pod strumień smoczego ognia, czego nie przeżyły jej ubrania, ale fakt był faktem – nadal było jej dojmująco zimno. Jeśli smoczy ogień sobie nie poradził, to co miałoby? – Skąd, ani trochę. Biznes to biznes – pieniądze wszak same się nie zarabiały. – Bardzo dobra herbata – skomplementowała, a jej spojrzenie nie uciekało po pokoju. Skupione było na Vakelu. – Mogę być z tobą szczera, Vasilij? – mogła na tyle, na ile chciała, była tu przecież z własnej i nieprzymuszonej woli. Ale to była zagrywka, taka sama, jakie i on stosował. – Mnie wcale nie dziwi, że Ministerstwo nic przez trzy miesiące nie wymyśliło. I nie wymyślą, nie martwiłabym się o to – swój żal, prawdziwy, bądź nie, mógł więc zachować dla siebie, bo Lestrange nie potrzebowała, by się nad nią użalać. Potrzebowała… czegokolwiek innego, jakiejkolwiek wskazówki, spojrzenia z innej strony, ale nie litości. Na litość i żal była zbyt dumna. Po tym upiła łyk herbaty, jaką przygotował dla niej Peregrin nieco wcześniej. – Gdyby coś na to poradzili przy swoich zasobach, to byłoby bardzo niepokojące, nie uważasz? – niepokojące dlatego, że kilka różnych źródeł kierowało ją do nekromentów, a nekromancja i prawo nie chodziły ze sobą póki co w parze. Co było głupotą, bo sami skazywali się na porażkę w grze przeciwko Czarnemu Panu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Vakel Dolohov (4087), Victoria Lestrange (5269)




Wiadomości w tym wątku
[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.03.2024, 23:18
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.04.2024, 20:08
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.04.2024, 22:53
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.05.2024, 17:26
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 19.05.2024, 20:09
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 23.06.2024, 21:56
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.06.2024, 11:59
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 30.06.2024, 14:33
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.07.2024, 23:41
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.07.2024, 22:44
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.07.2024, 23:17
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 19:08
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 14.08.2024, 13:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa