• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge

[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#37
17.04.2024, 00:43  ✶  

Nigdy nie będą nadawali na tych samych falach. To obce morze, nieznany ocean i zawsze będzie egzotyczny. Będzie unosił się nad nim na skalnej półce i leniwie przyglądać własnemu odbiciu - po drugiej stronie nie będzie jednak jego odbicie a Flynn spoglądający na niego z nieumiarkowanymi, zmiennymi emocjami. Dwa różne światy. Mogli przenikać się tylko w momencie, kiedy dotknęli się opuszkami palców i wtedy... dział się jakiś czar. Rzeczywistość ulegała zniekształceniu, pękała - twój ulubiony kubek herbaty rzucony n ziemię, żeby sobie udowodnić, że bez niego też przetrwasz i sobie poradzisz. Oj tak, przetrwasz. Tylko dlaczego miałbyś w ogóle próbować? Zetknięcie się tych światów było fascynujące. Laurent przechodził z jednej strony na drugą, wirował i wirowały jego myśli. Raz był na górze, by czuć się bogiem, a potem opadał w dół, na miejsce Flynna i nie był pewien, kim sam jest, a co dopiero kim powinien być. Niby wiedział - wystarczy znów wyciągnąć dno, roznieść słoje po tafli morza i wróci na swoją pozycję. Znaczyła ona wiele i zupełnie nic zarazem. Musiałeś się jeszcze wiele nauczyć, ale to nic. To był zaledwie początek drogi, żeby ułożyć dłonie na Flynnie i przekonać się, czy jego smutek da się przepędzić. Granice smutku i rozkoszy - one były chyba właśnie w tym miejscu, gdzie ich dłonie się za siebie łapały i wtedy rozpuszczały, oblewając ich dłonie. Raz był to rozpuszczony tłuszcz, innym razem wonne olejki czy różane wino wyciągnięte z francuskich winnic. W końcu Fleamont miał trochę doświadczeń z francuskimi winami.

- Pozwalam. - Brzmiało to na żart - to pytanie Fleamonta, dlatego nie miał oporów go zakończyć w tym punkcie. Jednocześnie - to było prawdziwe. Przecież pozwalał gorszym istotom poza Dumą spać w tym miejscu. ISTOTOM. Nawet nie pomyślał o nich per LUDZIE, pomyślał o nich jako o istotach. Zdecydowanie nie powinien brukać swojego sakrum, ale nie dało się tego nie robić, kiedy opętywało cię takie usilne pragnienie, żeby jednak nie budzić się samemu. Żeby była ta ręka, ciało przy ciele, żeby móc się w kogoś wtulić, czuć, że ktoś nad tobą czuwa i ktoś cię obroni przed... tobą samym. Albo i całym złem tego świata. Fantazjował o księżniczkach w wieżach, smokach i rycerzach, ale to nie musiał być szlachetny rycerz na białym rumaku. To mógł był przeklęty wojownik, co dawno porzucił ścieżkę prawości. Tylko mnie kochaj. Uwierz, że można pokochać i że to nie będzie ulotna miłość, która przeminie. Fantazje były rewidowane przez rzeczywistość. - Śmieszne, prawda? - Mruknął, gładząc go łagodnie w tym stanie zapadania w sen. Leniwie i miarowo. - Tak uparcie walczę na życie a myślę, że może ktoś w końcu wejdzie przez te drzwi i je zabierze... - Starał się bronić przed tym myśleniem i uciekać od tego. Nie myśleć o tym żalu, że w ogóle trzeba żyć. Dźwignia w postaci przyjaciół, rodziny, bo nie chcesz ich kłopotać, smucić, bo... potrafiło się tego skumulować, ale koniec końców w Laurencie była ta chłodna, stalowa powierzchnia, która nakazywała mu walczyć nie już dla rodziny czy przyjaciół - dla samego siebie. Skoro nie było nikogo takiego jak Kayden, dla kogo miałby powód żyć, to przecież musiał żyć dla siebie. - Planuję się przeprowadzić. - Nie zamierzał tutaj zostać, bo tu robiło się niebezpiecznie. Przyszłość miała pokazać, że o wiele bardziej niebezpiecznie niż sobie tego życzył. - Wybudujesz mi dom? - Już miał ten specyficzny, cichy, zaspany głos. Mówił półsennie. Budował miasto, przecież wybudowanie domu nie mogłoby być takim problemem? - Nie możesz się ranić jak na Ścieżkach. Trzeba o ciebie dbać... - Jakoś. Na pewno istniała instrukcja obsługiwania Fleamonta. Laurent po prostu... musiał ją poznać. Odkryć, spisać własnymi rękoma. - Wiem. Może kiedyś nie wrócisz. - Że jest tam ta osoba, do której ten mężczyzna wraca, która może tę instrukcję ma? Jakby się żyło na co dzień z Flynnem - nie wyobrażał sobie nawet tego. Był zbyt stoicki, za bardzo porządkował swoją przestrzeń, żeby gościć taki chaos. Nie zastanawiał się teraz nad tym, kiedy usypiał w jego ramionach po takiej ciężkiej nocy i tak wyczerpującym poranku.

- Dobranoc. - Szepnął.

Szeptem był też nowy poranek, jakiego zaznali. Drugie przebudzenie się, ocknięcie. Leniwe, bardzo wolne, bo Laurent nawet jak się obudził to nie miał ochoty wstawać. Miał ochotę leżeć i rozkoszować się tym, że ten "drugi poranek" był. A jednak podnieść się musiał. Głównie po to, żeby przynieść apteczkę i zrobić chociaż podstawowy opatrunek na nodze Edga i posmarować ją maścią, żeby się ładnie goiło. Ostatnio ciągle pakował się w kłopoty, już nawet Victoria wysyłała mu mikstury i różne cuda, nie wspominając o tym, co dostawał od lekarza. Kiedy już poruszyć się trzeba było to nagle poranek nie był wspaniały. Był smutny, bolesny i pusty. Był ja rozbity na tysiące kawałków i zlepiony na nowo w masę, która tylko bolała i jeszcze jej nawet nie rozumiał, nie mógł się do niej dopasować. Za to mógł się znów położyć i poczekać, aż on się obudzi. Mógł tak lekko przysypiać, budzić się, szukać różnicy między snem a jawą. Żaden koszmar i żaden sen nie trwają jednak wiecznie.

Oczywiście, że powtórzył, żeby zjadł śniadanie, ale zastosował inną taktykę. Zapytał co byś chciał zjeść. Mógł próbować jeszcze całkiem sporego wachlarza i przekonać się, który w końcu na tego człowieka działał.

Po Flynnie nie została nawet brudna pościel, bo została ona wymieniona dokładnie w momencie, kiedy obaj się podnieśli z łóżka. Za to zostało piękne nocne niebo, w które Laurent się wpatrywał nie zauważając nawet, że w swojej hipokryzji sam nie chciał nawet tknąć jedzenia małym palcem.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (15656), The Edge (12425)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.03.2024, 01:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 15:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 17:23
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 17.03.2024, 19:12
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 19:59
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 19.03.2024, 18:05
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 19:00
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 20.03.2024, 08:40
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 20.03.2024, 09:56
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 25.03.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 25.03.2024, 19:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 28.03.2024, 17:54
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 28.03.2024, 23:41
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 31.03.2024, 19:22
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 22:42
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 02.04.2024, 10:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 02.04.2024, 16:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 03.04.2024, 00:19
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 03.04.2024, 10:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 12:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 08.04.2024, 14:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 08.04.2024, 18:53
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 09.04.2024, 00:18
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 11.04.2024, 17:58
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 11.04.2024, 23:17
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 18:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 19:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 12.04.2024, 20:39
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 12.04.2024, 23:32
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 02:01
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 08:55
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 13.04.2024, 10:36
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 11:31
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 15.04.2024, 03:29
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 11:09
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez The Edge - 16.04.2024, 23:28
RE: [12.07.1972] Exist for love | Laurent & The Edge - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa